<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
	<id>https://muzeum.asocjacje.org/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Dom_%C5%9Bw._Jadwigi</id>
	<title>Dom św. Jadwigi - Historia wersji</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="https://muzeum.asocjacje.org/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Dom_%C5%9Bw._Jadwigi"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="https://muzeum.asocjacje.org/index.php?title=Dom_%C5%9Bw._Jadwigi&amp;action=history"/>
	<updated>2026-06-25T05:35:19Z</updated>
	<subtitle>Historia wersji tej strony wiki</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.33.1</generator>
	<entry>
		<id>https://muzeum.asocjacje.org/index.php?title=Dom_%C5%9Bw._Jadwigi&amp;diff=1526&amp;oldid=prev</id>
		<title>Piotr Frączak: Utworzono nową stronę &quot;==Dom św. Jadwigi, Eugenja Żmijewska==  tekst za [KURJER WARSZAWSKI, Dnia 25 marca 1914 r.]  Nasza szwaczka! Nie ustępuje paryskiej ani szykiem, ani urodą, ani poczc...&quot;</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://muzeum.asocjacje.org/index.php?title=Dom_%C5%9Bw._Jadwigi&amp;diff=1526&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2021-07-30T10:50:59Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Utworzono nową stronę &amp;quot;==Dom św. Jadwigi, Eugenja Żmijewska==  tekst za [KURJER WARSZAWSKI, Dnia 25 marca 1914 r.]  Nasza szwaczka! Nie ustępuje paryskiej ani szykiem, ani urodą, ani poczc...&amp;quot;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Nowa strona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;==Dom św. Jadwigi, Eugenja Żmijewska==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
tekst za [KURJER WARSZAWSKI, Dnia 25 marca 1914 r.]&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nasza szwaczka! Nie ustępuje paryskiej ani szykiem, ani urodą, ani poczciwością ani nawet bezfrasobliwym humorem, choć cieszyć się niema z&lt;br /&gt;
czego. A od&lt;br /&gt;
paryskiej czyściejsza, porządniej umyta i uczesana.&lt;br /&gt;
Tak, mimo wszystko, co się mówi o słowiańskim brudzie, gallijski jeszcze go przewyższa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Żaden poeta nie silił się nadać jej nazwy, więc ona&lt;br /&gt;
sama przezwała się „pracownicą igły&amp;quot; —&lt;br /&gt;
Szumnie, bez&lt;br /&gt;
wdzięku. Gdybyśmy o nią dbali, gdyby nam była drogą. my sami dalibyśmy jej miano. Nazwalibyśmy ją&lt;br /&gt;
pieszczotliwie. Jak? Może „igiełką&amp;quot;. Droga jest&lt;br /&gt;
nielicznemu gronu. Od długiego lat szeregu dla szwaczek pracuje Cecylja Walewska, pani Wereszczakowa,&lt;br /&gt;
kanoniczka Ośmiałowska, o zdrowie, zdrowotność, o&lt;br /&gt;
dobrobyt swych pracownic troszczy się od lat dziesiątków p. Adam Herse —&lt;br /&gt;
że o tych wspomnę jedynie,&lt;br /&gt;
od lat kilku należytcm zorganizowaniem ich współdzielczego zrzeszenia p. n. „Dźwignia&amp;quot; zajmuje się redaktorka Naszego Domu Pani Józefowa Kotarbińska&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To dużo, ale potrzeby są wielkie, więc za mało. Rzesze pół głodnych, prawie bezdomnych cisną się kątem&lt;br /&gt;
po suterenach, poddaszach, a za wszystkiemi węgłami&lt;br /&gt;
ulic czai się pokusa, czyha na młodość —&lt;br /&gt;
niesytą chleba, niesytą życia, a ocierającą się o&lt;br /&gt;
—&lt;br /&gt;
użycie,&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Temu zapobiedz może tylko —&lt;br /&gt;
dom własny, rodzina&lt;br /&gt;
uczciwa. A jeśli rodziny brak to — dom, któryby ją&lt;br /&gt;
zastąpił. O takim pomyślała da naszych szwaczek —&lt;br /&gt;
cudzoziemka. Przybyła do nas z Anglji w celach pedagogicznych, a tak sercem przylgnęła do kraju naszego, w trzech jego dzielnicach, tak umiała dookoła&lt;br /&gt;
swej osoby zgromadzić szacunek powszechny, że gdy&lt;br /&gt;
o los pracownic polskich się zatroskała —&lt;br /&gt;
ofiarność&lt;br /&gt;
polska w trzech dzielnicach przyszła jej z pomocą.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dzięki temu trzy domy otworzyły się dla pracownic:&lt;br /&gt;
w r. 1890 w Krakowie, w r. 1898 w Poznaniu, wreszcie&lt;br /&gt;
w r. 1901 w Warszawie. Wszystkie pod wezwaniem&lt;br /&gt;
św. Jadwigi. Tą cudzoziemką, dbała o los naszych&lt;br /&gt;
pracownic była miss Mary Williams. Danem jej było&lt;br /&gt;
rok tylko jeden patrzeć na rozwój trzech ukochanych&lt;br /&gt;
Domów. Zmarła w Poznaniu w klasztorze sióstr miłosierdzia, w październiku 1902 roku.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jakkolwiek drogiemi nam są wszystkie trzy, najdroższym ten najbliższy — warszawski. Za pięć tysięcy rubli, zebranych przez fundatorkę, na początku&lt;br /&gt;
dano schronienie kilkunastu pracownicom. Chodziło&lt;br /&gt;
o to, aby miały dom jaknajprędzej. Więc odrazu musiano walczyć z niedoborem. Walczono o własnych&lt;br /&gt;
siłach, nie potrząsając głośno skarboną.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jedyny to zakład, który mając pozwolenie na zabawę dobroczynną —&lt;br /&gt;
urządzenia jej zaniechał, zobowiązując natomiast zarząd do podwojenia starań ku zdobyciu jaknajwiększej liczby członków. Fakt niebywały.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zarząd nie poprzestaje na „zasiadaniu&amp;quot;. Każdy z&lt;br /&gt;
jego członków zabiega, krząta się, żadnego szczegółu&lt;br /&gt;
nie uważa za drobny i błahy, gdy chodzi o dobro zakładu.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W skład tego grona wchodzą: Marja Augustowa hr.&lt;br /&gt;
Potocka, jako przewodnicząca, p. Adamowa Herse, jako wiceprzewodnicząca, p. Zofja [[Kanoniczki warszawskie|kanoniczka]] Ośmiałowska, jako sekretarka, p. Marja Świderska, jako&lt;br /&gt;
skarbniczka, oraz członkowie: Julja hr. Aleksandrowicz [[Elżbieta Mycielska|Elżbieta hr. Mycielska]], księstwo Michał. Woronieccy, pp.: Henryk Barylski, Czesław Wajcht, Edward&lt;br /&gt;
Geisler i Romocki.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A cel ich zabiegów, a zadania jakie? Panienkom ubogim od lat 14 do 30-u, pozbawionym opieki rodzinnej, a utrzymującym się z pracy zawodowej, w pierwszym rzędzie szwaczkom —&lt;br /&gt;
dać mieszkanie i pożywienie za możliwie nizką opłatą, a nadto pomoc w znalezieniu odpowiedniego zajęcia.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwszym dachem nad ich głową był dworek w ogrodzie, oddany do ich wyłącznego użytku w posesji&lt;br /&gt;
Władysława hr. Branickiego przy ulicy Wiejskiej pod&lt;br /&gt;
Nr. 16. Wymarzona siedziba. Tu przez lat jedenaście&lt;br /&gt;
pensjonarki zakładu były. jak na wsi. Lecz, niestety,&lt;br /&gt;
dom musiał uledz zburzeniu. W drodze kompensaty,&lt;br /&gt;
szczodry właściciel i protektor ofiarował przy ulicy&lt;br /&gt;
Książęcej Nr. 9 pod budowę własnego Domu św. Jadwigi plac wartości 30,000 rubli. Ale na plac nie można przyjść zpustemi rękoma.&lt;br /&gt;
Budować? Za co? Szczupłe dochody pochłania i&lt;br /&gt;
przekracza utrzymanie zakładu, przeniesionego na ul.&lt;br /&gt;
Chmielną pod Nr. 27. Sam lokal kosztuje 2,200 rubli.&lt;br /&gt;
A utrzymanie panien? Każda z nich płaci po rb. 12 za&lt;br /&gt;
wszystko, do każdej zarząd dopłaca —&lt;br /&gt;
po 4 rb. Więc&lt;br /&gt;
brak funduszu na rozpoczęcie budowy. Zeby do niej.&lt;br /&gt;
przystąpić potrzeba —&lt;br /&gt;
conajmniej 6,000 rb. Przedsiębiorca-architekt gotów czekać na resztę sumy, objętej&lt;br /&gt;
kosztorysem. Ale zkąd tych sześciu tysięcy dostać?.&lt;br /&gt;
Wziąć skarbonę pustą —&lt;br /&gt;
i zawodzić: —&lt;br /&gt;
co łaska?&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Nie. Starczy opowiedzieć o&lt;br /&gt;
tym Domu, o jego założycielce —&lt;br /&gt;
o jego zadaniu społecznem. Kto o tem wie? Szczupła garstka opiekunów, członków. Paręset osób. Niechże się dowie dużo kobiet. Każda z nich&lt;br /&gt;
jest dłużniczką —&lt;br /&gt;
igiełek. Każda —&lt;br /&gt;
czy to się stroi,&lt;br /&gt;
czy ubiera, czy się tylko —&lt;br /&gt;
odziewa. A w Warszawie jest conajmniej kilkadziesiąt tysięcy pań, które noszą&lt;br /&gt;
karakułowe, pluszowe, fokowe okrycia. Gdyby co&lt;br /&gt;
jedna dziesiąta poczuła się dłużniczką tych, które okrycia szyją i oszacowała swój dług na 5 rb. tyle właśnie wynosi roczna składka członkowska, zebrałoby&lt;br /&gt;
się sporo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
A w Warszawie jest tyle stowarzyszeń kobiecych.&lt;br /&gt;
Gdyby każde i&lt;br /&gt;
jako jednostka zbiorowa i&lt;br /&gt;
jako jednostki pojedyncze, poczuła się do obowiązku popierania&lt;br /&gt;
tej instytucji i 5-rublową składką i zjednywaniem jej&lt;br /&gt;
nowych członków i serdecznem zainteresowaniem&lt;br /&gt;
dom św. Jadwigi zyskałby dużo.&lt;br /&gt;
A w Warszawie jest kilka pism kobiecych. Gdyby&lt;br /&gt;
każde opowiedziało swych czytelnikom o&lt;br /&gt;
tym Domu,&lt;br /&gt;
możnaby zapewnić dach tym 55-u pracownicom, które&lt;br /&gt;
dziś korzystają z dobrodziejstw Domu i&lt;br /&gt;
liczniejszym&lt;br /&gt;
daleko, które tych dobrodziejstw potrzebują.&lt;br /&gt;
Znając Warszawę, znając naszą ofiarną prowincję,&lt;br /&gt;
nie wątpię, że winą niedoborów Schroniska jest zbytnia nieśmiałość. Zo gdy nasze kobiety dowiedzą się&lt;br /&gt;
o Domu, liczba, członków tak się zwiększy, że starczy&lt;br /&gt;
nietylko na chleb i dach, lecz i na potrzeby duchowe&lt;br /&gt;
pracownic. O ile takie właśnie potrzeby będą większe, o&lt;br /&gt;
tyle mocniejszy wał ochronny przeciwko pokusom, które czyhają z za węgłów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Więc na Dom św. Jadwigi. Na dom własny! Co&lt;br /&gt;
łaska? Nie. Do czego powołuje coraz większa solidarność zbytku z nędzą —&lt;br /&gt;
światła z ciemnotą.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Piotr Frączak</name></author>
		
	</entry>
</feed>