<?xml version="1.0"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" xml:lang="pl">
	<id>https://muzeum.asocjacje.org/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Promie%C5%84</id>
	<title>Promień - Historia wersji</title>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="https://muzeum.asocjacje.org/index.php?action=history&amp;feed=atom&amp;title=Promie%C5%84"/>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="https://muzeum.asocjacje.org/index.php?title=Promie%C5%84&amp;action=history"/>
	<updated>2026-06-25T06:59:38Z</updated>
	<subtitle>Historia wersji tej strony wiki</subtitle>
	<generator>MediaWiki 1.33.1</generator>
	<entry>
		<id>https://muzeum.asocjacje.org/index.php?title=Promie%C5%84&amp;diff=2238&amp;oldid=prev</id>
		<title>Piotr Frączak: Utworzono nową stronę &quot;=Autor=  ==Stanisław Siedlecki==  =Źródło=  [https://www.sbc.org.pl/dlibra/publication/30811/edition/27670/content?ref=desc Niepodległość tom IV], Domena Publiczn...&quot;</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="https://muzeum.asocjacje.org/index.php?title=Promie%C5%84&amp;diff=2238&amp;oldid=prev"/>
		<updated>2022-06-25T07:40:07Z</updated>

		<summary type="html">&lt;p&gt;Utworzono nową stronę &amp;quot;=Autor=  ==Stanisław Siedlecki==  =Źródło=  [https://www.sbc.org.pl/dlibra/publication/30811/edition/27670/content?ref=desc Niepodległość tom IV], Domena Publiczn...&amp;quot;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;b&gt;Nowa strona&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;=Autor=&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Stanisław Siedlecki==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=Źródło=&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
[https://www.sbc.org.pl/dlibra/publication/30811/edition/27670/content?ref=desc Niepodległość tom IV], Domena Publiczna, śródtytuły od redakcji historia.ofop.eu&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
=Założenie &amp;quot;PROMIENlA&amp;quot;=&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==We Lwowie==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W roku 1897 znalazłem się na studjach we Lwowie, jako&lt;br /&gt;
wyrzucony.ze szkół rosyjskich na Ukrainie,&lt;br /&gt;
z tak zwanym &amp;quot;wilczym biletem&amp;quot;, za organizowanie W gimnazjum&lt;br /&gt;
w Złotopolu kółka młodzieży w duchu narodowo - niepodległościowym 1).&lt;br /&gt;
Wstąpiłem na politechnikę, ponieważ&amp;quot; hołdując zasadzie walki&lt;br /&gt;
czynnej o niepodległość, wierzyłem, iż &amp;quot;nie biadać i gadać, lecz&lt;br /&gt;
robić należy&amp;quot;. Lwów oszołomił mnie na razie. Musiałem z miejsca zrewidować swe, nie wypowiadane zresztą, mniemanie, że&lt;br /&gt;
ja i mój brat Ludwik, to może jedyni w Polsce prawdziwi niepodległościowcy wśród młodzieży.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Zaraz na politechnice zetknąłem się ze starszymi kolegami,&lt;br /&gt;
rządzącymi wówczas &amp;quot;czerwoną&amp;quot; Bratnią Pomocą, jak Szaynok, Brzostowski, Zipser, którzy o dążeniach niepodległościowych mówili jako o czemś samo się przez się rozumiejącem.&lt;br /&gt;
A oni przecież nadawali ton całej młodzieży, do &amp;quot;Bratniaka&amp;quot;&lt;br /&gt;
należącej. Pozatem w sali &amp;quot;Bratniaka&amp;quot; wygłosił odczyt o socjaliźmie młody inżynier, Kazimierz Mokłowski. Mówiono&lt;br /&gt;
wtedy o nim, że jest gorącym i czynnym niepodległościowcem,&lt;br /&gt;
w przeciwieństwie do innych socjalistów galicyjskich, mniej lub&lt;br /&gt;
bardziej obojętnych dla tej sprawy. Wskazywano również wysoką postać świeżo ukończonego inżyniera, Jędrzeja Moraczewskiego, jako wybitnego socjalistę, który w dążeniach niepodległościowych idzie śladami swego sławnego dziada. W socjalistycznem stowarzyszeniu akademickiem &amp;quot;Zjednoczenie&amp;quot; spotkałem Stanisława Kachnikiewicza, doktora Górzyckiego,&lt;br /&gt;
Oswalda Dawida, Leona Weinfelda i słuchacza politechniki,&lt;br /&gt;
Andrzeja Galicę, co do których nabrałem przekonania, że nie&lt;br /&gt;
są gorszymi ode mnie niepodległościowcami.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Oczekiwania==&lt;br /&gt;
Jednak, kiedy w jesieni 1898 roku z zaagitowanym przeze&lt;br /&gt;
mnie bratem Ludwikiem jechaliśmy na politechnikę do Lwowa,&lt;br /&gt;
byliśmy zdecydowani działać w kierunku szerzenia idei niepodległości, niezależnie od tego, czy tamci wybitni i imponujący ludzie robią coś w tym kierunku, czy nie robią. Szukając terenu działania, stwierdziliśmy przedewszystkiem, że młodzież&lt;br /&gt;
gimnazjalna galicyjska, mająca&lt;br /&gt;
w porównaniu z młodzieżą zaboru rosyjskiego nieskończenie większą łatwość zrzeszania się&lt;br /&gt;
dla samokształcenia, nie organizuje się 'prawie wcale. Następnie, że duch ugodowości i filisterstwa, jaki szerzyła od lat&lt;br /&gt;
w Galicji szkoła stańczykowska, zabił wszelkie szczere przejawy porywów niepodległościowych. Cały ówczesny patrjotyzm galicyjski polegał na urządzaniu nudnych obchodów narodowych&lt;br /&gt;
(B-go maja, rzadziej rocznicy powstań), noszeniu strojów na-&lt;br /&gt;
rodowych i urąganiu po kątach na centralizm austrjacki. Czy,&lt;br /&gt;
objektywnie biorąc, było to wszystko, nie chcę&lt;br /&gt;
w tej chwili&lt;br /&gt;
przesądzać, w każdym razie wtedy mieliśmy&lt;br /&gt;
o tem takie właśnie pojęcie. Wiedzieliśmy również, że socjalizm galicyjski nie&lt;br /&gt;
przeciwstawia temu stanowisku rzeczy hasła niepodległości&lt;br /&gt;
z oparciem o masy robotnicze, tak jak P. P .S. zaboru rosyjskiego, będąc w owym czasie niejako emanacją socjalnej demokracji austrjackiej. Dość liczni niepodległościowcy, zgromadzeni we Lwowie, byli dodatkowym dowodem, że szkoła Polska w Galicji nie sprzyja rozwojowi uczuć niepodległościowych.&lt;br /&gt;
Swe przekonania bowiem zawdzięczali oni albo rodzinie, albo&lt;br /&gt;
też hasłu, rzuconemu przez P. P. S. zaboru rosyjskiego. Hasło&lt;br /&gt;
to, poparte czynną walką&lt;br /&gt;
w najtrudniejszych warunkach, zaś&lt;br /&gt;
powtarzane na łamach tajnego &amp;quot;Robotnika&amp;quot;, co wytrwale wychodził w Warszawie (tak brzmiało bowiem miejsce wydawania pisma), poczynało właśnie przedostawać się przez chiński&lt;br /&gt;
mur filisterstwa i ugody, którym otaczała szkoła galicyjska&lt;br /&gt;
swych wychowanków.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Idea pisma==&lt;br /&gt;
Idea założenia niepodległościowego pisma dla młodzieży&lt;br /&gt;
powstała na wieczorach kółka literackiego, które utworzono.&lt;br /&gt;
w listopadzie 1898 r. w Bratniej Pomocy politechniki lwowskiej.&lt;br /&gt;
W grudniu tegoż roku przyszedł do mnie mój brat Ludwik i zwierzył się, że w porozumieniu&lt;br /&gt;
z kolegą Wacławem Wolskim&lt;br /&gt;
postanowili założyć pismo dla młodzieży szkolnej. Co ono ma&lt;br /&gt;
propagować, to ułoży ze wszystkiemi szczegółami Wolski, bo&lt;br /&gt;
on ma do tego talent, by wszystkie drobiazgi zebrać, chodzi&lt;br /&gt;
jednak głównie i przedewszystkiem o szerzenie uczuć niepodległościowych wśród młodzieży. Chodzi o to byśmy mogli stworzyć liczny zastęp ludzi, którzy będą chcieli w swoim czasie bić&lt;br /&gt;
się o niepodległość. Ludwik, który właśnie wtedy począł się&lt;br /&gt;
uważać za Ukraińca, chciał, by to propagowanie idei niepodległości mogło w przyszłem piśmie dokonywać się równolegle&lt;br /&gt;
i wśród młodzieży ukraińskiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Z radością przyjąłem do wiadomości postanowienie założenia pisma. Go do wyżej wyłożonego programu, to był on już&lt;br /&gt;
przez nas w zasadzie dawno ustalony, teraz następował tylko&lt;br /&gt;
moment możliwości jego urzeczywistnienia. Wyobrażaliśmy sobie, że pismo będzie samowystarczalne, t. j. na papier, druk&lt;br /&gt;
i przesyłkę pocztową zdobędziemy pieniądze&lt;br /&gt;
z kolportażu pisma. Oczywiście, o kosztach redakcji, administracji, czy też honorarjach autorskich nie było mowy ani w projektach, ani potem w długoletniej a sławnej historji pisma. Pomimo tak skromnych wymagań, trzeba było znaleźć pewną kwotę na początek&lt;br /&gt;
na wydrukowanie I-go numeru pisma. Kwoty takiej nie mieliśmy. Sytuacja wydawała się beznadziejną. Pewnego dnia jednak kolega Wolski zawiadomił nas, że, o ile do niego przyjdziemy wieczorem na ul. Kurkową 14 na zebranie, to da się może coś zrobić i w sprawie pieniężnej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Finansowanie w cieniu bankructwa==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Koniec roku 1898 w Galicji był znany z tego, że wtedy&lt;br /&gt;
nastąpiło wielkie bankructwo przedsiębiorstw naftowych [[Stanisław Szczepanowski|Stanisława Szczepanowskiego]], właściwego twórcy przemysłu naftowego w Polsce. Bankructwo spowodowały intrygi obcego kapitału, a dopuścił doń krótkowzroczny a zazdrosny kapitał polski. Było ono tak wielkim ciosem dla polskości przemysłu naftowego, że do dziś dnia nie :może on się z jego skutków otrząsnąć.&lt;br /&gt;
Jednocześnie ze Szczepanowskim zrujnowani zostali inżynierowie Wolski i Odrzywolski, przyjaciele Szczepanowskiego, którzy poręczyli za niego całym swym kilkamiljonowym majątkiem. Na Kurkowej pod 14 mieszkał kolega Wolski właśnie w mieszkaniu jednego z tych szlachetnych poręczycieli, inżyniera Odrzywolskiego, i zebranie miało się odbyć z jego udziałem.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Pierwsze tedy formalne posiedzenie organizującego się pis-&lt;br /&gt;
ma odbyło się w następującym składzie: inż. Kazimierz Odrzywolski, Wacław Wolski, Ludwik Siedlecki i Stanisław Siedlecki.&lt;br /&gt;
Na tem posiedzeniu wybraliśmy nazwę pisma i powtórzyliśmy&lt;br /&gt;
w sposób już uporządkowany program jego działalności.&lt;br /&gt;
Odrzywolski przy końcu posiedzenia, wyraziwszy aprobatę dla&lt;br /&gt;
kierunku pisma, ofiarował nań 50 guldenów. Pozatem inż.&lt;br /&gt;
Odrzywolski w niczem nam nie pomagał, ani też przeszkadzał,&lt;br /&gt;
zresztą umarł wkrótce na chorobę serca.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Mając taki &amp;quot;majątek&amp;quot; w kieszeni, poczęliśmy już myśleć&lt;br /&gt;
konkretnie o wydawnictwie, a więc szukać redaktora, fachowca&lt;br /&gt;
od artykułów 'programowych, oraz redaktora odpowiedzialne-&lt;br /&gt;
go. .Redaktor odpowiedzialny był &amp;quot;,najważniejszy&amp;quot;, bo bez jego&lt;br /&gt;
podpisu nie mógł się pierwszy numer ukazać. Wedle istniejącej wtedy ustawy, musiał być obywatelem austrjackim i mieć&lt;br /&gt;
skończone 24 lata. Między młodzieżą&lt;br /&gt;
z I i II roku politechniki&lt;br /&gt;
o takiego było trudno, więc udaliśmy się o pomoc i radę do zarządu &amp;quot;Bratniaka&amp;quot;. Gdy się jednak tam powiedziano, o co chodzi, a przedewszystkiem, ile mamy pieniędzy, uśmiechając się&lt;br /&gt;
pobłażliwie, radzono zamiaru poniechać, zaś pieniądze oddać&lt;br /&gt;
na &amp;quot;Bratnią Pomoc&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Tworzenie redakcji==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Naczelny===&lt;br /&gt;
Nie nawymyślaliśmy im, czego dotąd żałuję, bośmy sami&lt;br /&gt;
byli skromni i pełni wątpliwości, aleśmy zamiaru, oczywiście,&lt;br /&gt;
nie pojechali. Postanowiliśmy tylko nie iść w staraniach o redaktora odpowiedzialnego &amp;quot;drogą organizacyjną&amp;quot;, ale rozpocząć indywidualne poszukiwania. Po kilku dniach zatrzymaliśmy się na pewnym bukowińczyku 2), koledze Aleksandrze Wieleżyńskim.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
- Odpowiedzialny redaktor!&lt;br /&gt;
- wykrzyknął, śmiejąc się,&lt;br /&gt;
poczciwy kolega, gdy brat mój wyłożył mu sprawę. Wykrzyk&lt;br /&gt;
ten i ton oznaczały, że wie on, o co chodzi&lt;br /&gt;
- mianowicie o odsiadywanie więzienia w razie czego. Zgodził się jednak bez&lt;br /&gt;
wahania.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Feliks Perl===&lt;br /&gt;
Należało zkolei obejrzeć się za kierownikiem pisma.&lt;br /&gt;
Wprawdzie kolega Wolski dawał, bardzo zresztą skromnie, do&lt;br /&gt;
zrozumienia, że potrafi redakcję prowadzić, a wiedzieliśmy sami, że ma po temu uzdolnienia, ale baliśmy się go, ponieważ&lt;br /&gt;
był za mało radykalnych poglądów.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Tymczasem cuda opowiadano nam o rozumie, energji i wiedzy, a zarazem o dowcipie i ekscentryczności członka akademickiego &amp;quot;Zjednoczenia&amp;quot;, a także członka P. P. S. zaboru rosyjskiego., doktora F e l i k s a P e r l a. Wstawał o 6 wieczorem, siedział cały czas w kawiarni, o godzinie 2-ej w nocy pytał: &amp;quot;co zrobić z resztą wieczoru?&amp;quot;; chodził w zimie w dwuletnich paltach, odżywiał się okropnie i mieszkał w nieopalanym pokoju. Znał na pamięć prawie całego. Słowackiego i innych poetów polskich i był znakomitym znawcą socjologji, socjalizmu i &amp;quot;Kapitału&amp;quot; Marksa.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
O godzinie 4-ej po południu poszliśmy tedy odwiedzić Perla, by mu zaproponować redakcję &amp;quot;Promienia&amp;quot;; było to na III piętrze przy ul. Ossolińskich 12. Pokój zajmowany przezeń,&lt;br /&gt;
miał łóżko. żelazne, dwa krzesła, stół i nocną szafkę. Mieszkanie było nieopalane oddawna. Zresztą drzwiczki o.d pieca były&lt;br /&gt;
wyrwane i wstydliwie wyzierały z kąta. Na łóżku, przykryty&lt;br /&gt;
z głową cienkim bawełnianym kocem, letniem paltem i dwiema&lt;br /&gt;
wielkiemi rozłożonemi książkami, spał gospodarz.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Weszliśmy i usiedli na krzesłach, rozmawiając (drzwi nie&lt;br /&gt;
były wcale zamknięte). Po pewnej chwili śpiący się poruszył&lt;br /&gt;
i z pod kołdry wysunęła się głowa i biała jak pergamin, cienka,&lt;br /&gt;
bez muskułów ręka. Ręka odgarnęła długie czarne włosy i wyjrzał nakoniec sam &amp;quot;Felek&amp;quot;. Miał rasową semicką, ujmującą&lt;br /&gt;
twarz, okoIoną czarną rzadką bródką.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Było nas gości trzech: Wolski, Jan Zajączkowski, syn znanej działaczki pepeesowskiej, którego prosiliśmy, by nas przedstawił Perlowi, i ja. Wyłożyliśmy naszą sprawę. Perl na redaktorstwo się nie zgodził, nie miał na to. &amp;quot;ani czasu, ani ochoty&amp;quot;, ale napisać obiecał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
To też i napisał. W numerze 1-ym był jego artykuł poświęcony rocznicy Powstania styczniowego, w 2-im - krytyka wypisów szkolnych pod tytułem: &amp;quot;Jak nie należy układać wypisów&amp;quot;, w 4-ym&lt;br /&gt;
- artykuł pod tyt.: &amp;quot;Hr. Tarnowski w walce&lt;br /&gt;
z historją porozbiorową Polski&amp;quot;. Napisał również&lt;br /&gt;
w tychże numerach umieszczony szereg artykułów popularnych z zakresu&lt;br /&gt;
socjoIogji, jak: &amp;quot;Gospodarka naturalna i pieniężna&amp;quot; i inne 3).&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Artykuły te, pisane niezwykle jędrnym, pełnym uszczypliwego. humoru stylem, wykazywały obłudę quasi - patrjotyzmu&lt;br /&gt;
galicyjskiego. tych czasów, wytykały zacofanie, klerykalizm&lt;br /&gt;
i zaściankowość metod szkolnych i rzucały śmiało hasło walki&lt;br /&gt;
z tem wszystkiem. Nadały one właściwy prometejski ton pierwszym poczynaniom &amp;quot;Promienia&amp;quot;. Zrobiły one to, że nie zdawał&lt;br /&gt;
się bladym wstępem programowy artykuł od redakcji, pisany&lt;br /&gt;
ręką WoIskiego..&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy Wolski mówił, że będziemy &amp;quot;,podsycali znicz uczuć narodowych&amp;quot;, w artykułach Perla (R) znicz ten buchał wysokim słupem płomienia. Kiedy artykuł programowy oświadcza,&lt;br /&gt;
że chcemy wystąpić przeciw &amp;quot;bezmyślnemu szowinizmowi i zaściankowości&amp;quot;, to. Perl ten szowinizm i zaściankowość ciął bez&lt;br /&gt;
pardonu ostrym nożem zjadliwej krytyki, wyśmiewał wesołym&lt;br /&gt;
i zdrowym śmiechem młodości. Przez artykuły popularno.-społeczne Perla wchodzi ostrożnie i umiejętnie wszczepiony&lt;br /&gt;
w umysły młodzieży światoburczy, bohaterski polski socjalizm.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
===Reszta redakcji===&lt;br /&gt;
Po wizycie u Perla sprawa była zdecydowana i redaktorem został Wolski. Kiedy się pojawił 1-.szy numer, trzeba się&lt;br /&gt;
było zająć jego porządnym i celowym kolportażem. Do tego się&lt;br /&gt;
zgłosił ofiarny i oddany kolega, uświadomiony już socjalista&lt;br /&gt;
galicyjski, Leon Weinfeld. Nie miał żadnych pisarsko-redaktorskich aspiracyj, ale miał zdolności organizacyjne. To też sprawa kolportażu i administracji, sprawa zdobywania funduszów&lt;br /&gt;
na dalsze numery, stworzenie kół młodzieży &amp;quot;promienistej&amp;quot;, to&lt;br /&gt;
jego prawie wyłączna inicjatywa i zasługa. Nad jego osobą zatrzymam się trochę dłużej, bo stał się on&lt;br /&gt;
w pewnej chwili&lt;br /&gt;
'przedmiotem sporu, który zaważył dość znacznie na losach&lt;br /&gt;
&amp;quot;Promienia&amp;quot;.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==W konflikcie z P.P.S.-em==&lt;br /&gt;
W zimie 1899 - 1900 roku naszem pismem zainteresowali&lt;br /&gt;
się przedstawiciele P. P. S., którzy poza Perlem byli wtedy we&lt;br /&gt;
Lwowie, mianowicie Witold Jodko., Adam Bujno, Bolesław Miklaszewski. Skutkiem tych zainteresowań pepeesowców było&lt;br /&gt;
postanowienie opanowania przez partję &amp;quot;Promienia&amp;quot;&lt;br /&gt;
w całości.&lt;br /&gt;
Nie wiem zresztą, gdzie to i jak postanowiono, dość, że zjawił&lt;br /&gt;
się do mnie (wtedy już należałem do. tajnej sekcji P. P. S.,&lt;br /&gt;
wprowadzony, przez B. Milaszewskiego) Adam Bujno&lt;br /&gt;
z następującem żądaniem. Ponieważ, redakcja pisma jest w naszych rękach 4), zaś administracja i propaganda znajduje się w rękach członka galicyjskiego P. P. S. D. Weinfelda, więc należy go usunąć.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Do dziś uważam, że człowiek wydajny w pracy i bezinteresowny jest wielkim skarbem dla każdej organizacji, zaś Leon&lt;br /&gt;
Weinfeld imponował poprostu ofiarnością i niezmordowaną&lt;br /&gt;
pracą dla &amp;quot;Promienia&amp;quot;. Oparłem się tedy żądaniu usunięcia go&lt;br /&gt;
pomimo całego strachu, że sprzeciwiam się woli potężnej, tajemniczej siły, której autorytet był dla mnie wtedy alfą i omegą autorytetu wogóle; miałem bowiem podejrzenie, że Bujno&lt;br /&gt;
więcej tu działa na własną rękę i, jeśli nawet ma za sobą.&lt;br /&gt;
uchwałę, to że sam ją spowodował przez odpowiednie przedstawienie sprawy. Tłumaczyłem Bujnie jak mogłem, że po&lt;br /&gt;
pierwsze Weinfeld jest entuzjastą zupełnie bezinteresownym&lt;br /&gt;
i da sobą pokierować, powtóre, że lgnie do nas, &amp;quot;królewiaków&amp;quot;&lt;br /&gt;
i niepodległościowców całem sercem, a nakoniec, że bez jego&lt;br /&gt;
współpracy wogóle pismo nie może się obyć. Przypomniałem&lt;br /&gt;
mu i ten fakt, że, gdyby nie Weinfeld, to przecież pyszne artykuły Perła w pierwszych numerach też nie byłyby się ukazały.&lt;br /&gt;
On to bowiem, chodząc za Felkiem od kawiarni do kawiarni&lt;br /&gt;
i bawiąc go rozmową do 3-ej rano, wymuszał na nim te artykuły, pisane zawsze na stolikach kawiarnianych. Nie umiałem jednak Bujny przekonać.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Skutki mego sprzeciwu były narazie opłakane. Mianowicie członkowie P. P. S. przestali zasilać &amp;quot;Promień&amp;quot; swemi pracami (zresztą Perl wtedy wyjechał, jak teraz wiemy, do redakcji tajnego &amp;quot;Robotnika&amp;quot;), zaś inni współpracownicy odpadli&lt;br /&gt;
poprzednio, odstraszeni zbliżeniem się naszem do socjalizmu.&lt;br /&gt;
Zostaliśmy sami. Ja w dodatku, kończąc właśnie studja, nie miałemczasu&lt;br /&gt;
- zresztą nie odważyłbym się wtedy brać w ręce&lt;br /&gt;
redakcji pisma. Został więc L. Weinfeld, który siłą rzeczy stał&lt;br /&gt;
się i redaktorem i sekretarzem redakcji i wogóle wszystkiem 5).&lt;br /&gt;
On też, wypraszając i wybłagując artykuły u wybitnych socjalistów lwowskich i zestawiając kroniki oraz gromadząc materjał, nadsyłany przez młodzież, pchał numer za numerem jak&lt;br /&gt;
mógł i umiał. Dopiero po kilku miesiącach redakcję objął student uniwersytetu Stefan Odrzywolski (zresztą wspópracownik &amp;quot;Promienia&amp;quot; od pierwszych numerów) i redagował pismo&lt;br /&gt;
przez pewien czas dobrze i zajmująco.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Rozwój pisma==&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Kiedy &amp;quot;Promień&amp;quot; przetrwał ten trudny okres, znów się nim&lt;br /&gt;
poczeli interesować wybitni pepeesowcy. Miał on wtedy już&lt;br /&gt;
dość wyraźne oblicze, opierając się o liczne koła młodzieży&lt;br /&gt;
&amp;quot;promienistej&amp;quot; w Galicji, na śląsku, a także i w zaborze rosyjskim, w tym ostatnim przy czynnej pomocy P. P. S.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Jeśli chodzi o współpracę pierwszych dziesięciu numerów&lt;br /&gt;
&amp;quot;Promienia&amp;quot;, to, Poza już wymienionymi&lt;br /&gt;
- W. Wolskim (W),&lt;br /&gt;
F. Perlem (R), Ludwikiem Siedleckim (Grzymalita) i Stefanem Odrzywolskim (St. Od.)&lt;br /&gt;
- wymienić mogę matkę moją&lt;br /&gt;
(Józefa Grzymała), Ukraińca Teofila Mełenia, autora artykułów w sprawach ukraińskich (T. M.), Marjana Wieleżyńskiego&lt;br /&gt;
(Alchemik), znanych już wówczas krytyków literackich: Ostapa Ortwina i Zdzisława Dębickiego, oraz Edmunda Weisberga (Wielińskiego). Pisali też W. Jodko, M. Hankiewicz, K. Mokłowski, Z. Kisielewiski, Milko, ale to już późniejsze czasy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Dystrybucja==&lt;br /&gt;
Pomimo, że wydawnictwo &amp;quot;Prmienia&amp;quot; kosztowało mało,&lt;br /&gt;
'bo płaciło się tylko za papier i druk, jednak z funduszami na&lt;br /&gt;
dalsze numery było zawsze krucho. Młodzież szkół galicyjskich, jak to zawsze młodzież, płaciła bardzo kiepsko, zresztą&lt;br /&gt;
i cena egzemplarza (15 centów) była skromna, jeżeli liczyć, że&lt;br /&gt;
rozchodziły się te egzemplarze nie w tysiącach, ale&lt;br /&gt;
w setkach&lt;br /&gt;
zaledwie. To też ważną rolę odgrywało tu przewożenie &amp;quot;Promienia&amp;quot; do zaboru rosyjskiego i uzyskiwanie tam gotówki z koIportażu i zbiórek. Kiedy przychodził czas wyjazdu na ferje&lt;br /&gt;
świąteczne i wakacje, Weinfeld całe góry &amp;quot;Promienia&amp;quot; naładowywał na studentów, jadących za kordon. Częściowo zajmował się tem i Józef Nowicki (pseudonim partyjny &amp;quot;Pluskwa&amp;quot;),&lt;br /&gt;
który wprawdzie obładowywał kolegów głównie bibułą ściśle&lt;br /&gt;
partyjną, ale i dla &amp;quot;Promienia&amp;quot; miał względy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Dużem oparciem dla &amp;quot;Promienia&amp;quot; był na Ukrainie dom moich rodziców, sławny ,,futorek&amp;quot; Pod Złotopollem. Pierwsze numery prawie wyłącznie, a później przez parę lat duża część&lt;br /&gt;
kolportażu pisma na cały zabór rosyjski szła przez &amp;quot;futorek&amp;quot;&lt;br /&gt;
na Ukrainie. Stamtąd też płynęły i znaczniejsze fundusze, bo patrotyzm &amp;quot;promieniowy&amp;quot; był tam tak wielki, że nie było zwykłego Podziału: trochę na &amp;quot;Promień&amp;quot;, a resztę na bibułę P.P.S.,&lt;br /&gt;
wszystko tam szło na &amp;quot;Promień&amp;quot;. &amp;quot;Futorek&amp;quot; grupował, pod&lt;br /&gt;
opieką pieczołowitą moich rodziców, Stanisława i Józefy Siedleckich, młodzież, z której jako &amp;quot;promienistych&amp;quot; należy wy-&lt;br /&gt;
mienić, poza już wymienionymi: Felicję i Jadwigę Iwanowskie, Józefę, Jadwigę i Wandę Siedleckie ora'z Feliksa Siedleckiego.&lt;br /&gt;
Tutaj też często widzimy ciężko obładowanego &amp;quot;Promieniem&amp;quot;&lt;br /&gt;
Leona Weinfelda, który pilnował, by nie tylko, jak my to czyniliśmy, bibułę przewieźć i rozepchnąć między ludzi, ale głównie,&lt;br /&gt;
by zainkasować tak dla dalszego wydawania potrzebną gotówkę, o ile możności największą. Oparciem dla &amp;quot;Promienia&amp;quot; na&lt;br /&gt;
Ukrainie była również grupa studentów kijowskich, do której&lt;br /&gt;
wchodzili: Witold Zabłocki, Wojciech Świętosławski, Tadeusz&lt;br /&gt;
Zagórski, Mieczysław Piątkowski (Mak), Zygmunt Sianożęcki&lt;br /&gt;
oraz studentka uniwersytetu lwowskiego Janina Zabłocka. Ta&lt;br /&gt;
ostatnia nieraz przewozi &amp;quot;Promień&amp;quot; na sobie przez kordon.&lt;br /&gt;
Widzimy też stale w numerach powakacyjnych &amp;quot;Promienia&amp;quot;&lt;br /&gt;
pokwitowania &amp;quot;znacznych sum&amp;quot; z zaboru rosyjskiego, bo sięgające czterdziestu kilku rubli jednorazowo.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Środowisko &amp;quot;promienistych&amp;quot;==&lt;br /&gt;
Z pośród &amp;quot;promienistych&amp;quot; wyszli politycy i działacze społeczni, jak: Tadeusz Hartleb, Marjan Hudec, Zygmunt Kisielewski, Władysław Kobak, Stanisław Kot, Marjan Kukiel, St.&lt;br /&gt;
Lewenstein, Adam Próchnik, Kazimierz Pużak, Edm. Szalit&lt;br /&gt;
(poległ jako legjonista II Brygady), Jan Szczyrek, Kazimierz&lt;br /&gt;
ŚwitaIski i wielu, wielu innych.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
W późniejszych latach swej działalności &amp;quot;Promień&amp;quot; podjął dwie prace, o których tu chcę wspomnieć, chociaż nie posiadam odnośnych roczników pisma, by dokładnie móc sprawę&lt;br /&gt;
oświetlić. Pierwszą pracą była ankieta,&lt;br /&gt;
w której chodziło o wyświetlenie, czy miłość ojczyzny w jakikolwiek sposób koliduje&lt;br /&gt;
z dążeniem ludzi do międzynarodowego współżycia. Odpowiedzi na tę ankietę nadesłali: Marja Konopnicka, Eliza Orzeszko-&lt;br /&gt;
wa, Wacław Sieroszewski, Andrzej Niemojewski i wielu innych pisarzy polskich.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Drugą pracą była ankieta na temat: &amp;quot;Jak zostałem socjalistą?&amp;quot; Odpowiedzi nadesłali: Józef Piłsudski, Kazimierz Mokłowski, Witold Jodko-Narkiewicz, Ignacy Daszyński, Mikołaj&lt;br /&gt;
Hankiewicz, Herman Diamand i inni. Ankieta ta jest jednem&lt;br /&gt;
z nielicznych źródeł biograficznych Józefa Piłsudskiego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na pytanie, co zdziałał &amp;quot;Promień&amp;quot; wśród młodzieży polskiej wogóle, a galicyjskiej w szczególności, odpowiedzieć można&lt;br /&gt;
- wiele zdziałał! Praca ideowa &amp;quot;Promienia&amp;quot; przeorała do gruntu niwę galicyjską, odpychając do krystalizującej się właśnie endecji tromtadracki &amp;quot;parade-patrjotyzm&amp;quot; i tworząc liczną kadrę entuzjastycznie nastrojonych zdecydowanych niepodległościowców. Gdyby nie &amp;quot;Promień&amp;quot; i jego wieloletnia praca,&lt;br /&gt;
nie wiem, czyby Józef Piłsudski potrafił znaleźć w Galicji w latach 1910&lt;br /&gt;
- 1914 kilka tysięcy młodzieży do swoich zastępów&lt;br /&gt;
strzeleckich. By młody żołnierz polski w latach 1914 - 1918&lt;br /&gt;
mógł wytrwać wobec obojętności, a nawet niechęci społeczeństwa polskiego, by mógł wyminąć wszystkie sidła, nań zastawione, gdy wracał ze szpitala do I-ej Brygady, by mógł znieść&lt;br /&gt;
z godnością cały szereg ciężkich przejść w tym czasie, gdy Komendant poszedł do Magdeburga, musiał mieć wiele w sobie&lt;br /&gt;
hartu i siły ducha. By jednocześnie ten źle uzbrojony i słabo&lt;br /&gt;
zaopatrzony żołnierz, pod komendą tak samo młodych, świeżo&lt;br /&gt;
ze szkół i &amp;quot;cywila&amp;quot; wyszłych oficerów, potrafił na polu bitwy&lt;br /&gt;
imponować niemieckiej armji, musiał mieć wiele rycerskich&lt;br /&gt;
cnót i wiele miłości Ojczyzny.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Na stworzenie tych rycerskich nastrojów i tej niezłomnej&lt;br /&gt;
postawy przyszłych żołnierzy wyzwalającej się Polski złożyło&lt;br /&gt;
się dużo czynników potężnych i wzniosłych, jednak śmiało mogę powiedzieć, że i zasług tu zapomnianego już dziś &amp;quot;Promienia&amp;quot; ''magna  pars  fuit''.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
Warszawa, 27. VII. 1930.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
==Przypisy==&lt;br /&gt;
1) Organizacja ta nie miała jeszcze zupełnie !Zabarwienia socjali-&lt;br /&gt;
stycznego.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
2) Polak z Bukowiny, ze szkoły niemieckiej.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
3) On też zaproponował tytuł pisma - &amp;quot;Promień&amp;quot;, który przyjęliśmy jako najlepszy.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
4) Wacław Wolski właśnie wtedy zachorował i wyjechał.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
5) Pismo miało swą siedzibę narazie w mieszkaniu braci WJeleżyńskich, potem już stale było w mieszkaniu L. Weinfelda.&lt;/div&gt;</summary>
		<author><name>Piotr Frączak</name></author>
		
	</entry>
</feed>