Najstarsze opactwa benedyktyńskie: Różnice pomiędzy wersjami
Linia 37: | Linia 37: | ||
Zdarzają się też „zamiany miejsc”. Dla przykładu powstały na Śląsku w Lubiążu w 1150 roku klasztor benedyktynów po roku 1163 roku dostał się cystersom, a ufundowane przed 1139 rokiem opactwo benedyktyńskie na Ołbinie w roku 1193 staje się własnością norbertanów. Również powstały na pomorzu zaodrzańskim klasztor w Słupie przejdzie w końcu w ręce cystersów. Z kolei w Kościelnej Wsi w Wielkopolsce norbertanie mieli klasztor, który pod koniec XII wieku przejęli benedyktyni, tworząc prepozyturę konwentu tynieckiego. | Zdarzają się też „zamiany miejsc”. Dla przykładu powstały na Śląsku w Lubiążu w 1150 roku klasztor benedyktynów po roku 1163 roku dostał się cystersom, a ufundowane przed 1139 rokiem opactwo benedyktyńskie na Ołbinie w roku 1193 staje się własnością norbertanów. Również powstały na pomorzu zaodrzańskim klasztor w Słupie przejdzie w końcu w ręce cystersów. Z kolei w Kościelnej Wsi w Wielkopolsce norbertanie mieli klasztor, który pod koniec XII wieku przejęli benedyktyni, tworząc prepozyturę konwentu tynieckiego. | ||
==Opactwa benedyktyńskie== | ==Opactwa benedyktyńskie== | ||
+ | |||
+ | Co działo się z benedyktynami w czasie rozbicia dzielnicowego? To był trudny czas. Z jednej strony zewnętrzne zagrożenia – najazdy tatarskie (ucierpiał np. Tyniec czy Łysiec), litewskie (Płock), wojny domowe (Mogilno, Lubin). Z drugiej strony kłopoty wewnętrzne w tym np. prawdopodobny spadek nadań i powołań spowodowany chociażby konkurencją innych, podobnych zakonów (nowymi „modami”). A przecież jest to też czas konsolidacji majątków, początków budowy i rozbudowy opactw, ich lokalnego zakorzenienia. Jak pisze Derwich, „Opactwo lubińskie jest tu dobrym przykładem prosperity trwającej nieprzerwanie aż po koniec XIII wieku. Nie przeszkodziły jej przejściowe trudności wewnętrzne, które zauważamy w tym okresie. Podobnie, choć mniej okazale w sensie wysiłku budowlanego, przedstawiała się sprawa w innych opactwach czarnych mnichów”. | ||
+ | |||
+ | Zerknijmy za mury klasztorne. „Mnisi nazywali się wzajemnie braćmi. Tworzyli na wzór rodziny konwent, czyli zgromadzenie. (...) »Konwent« kojarzy się z obradami, Reguła zaś przewidywała wzywanie braci, aby wypowiadali się w sprawach dotyczących ogółu. Nazywano to kapitułą, od pomieszczenia – kapitularza, a w rzeczywistości od rozdziałku Reguły (capitulum), którą tam codziennie czytano, kończąc poranne modlitwy. (...) wspólne obrady tynieckich mnichów poświadcza pieczęć kapituły już w 1233 r. Przedstawia ona św. Piotra – patrona klasztoru, z kluczami w reku. W otoku umieszczono napis: +S. CAPITULI SCI PETRI DE TINCIA. Przywieszenie pieczęci kapitulnej przy dokumencie oznaczało zgodę całego zgromadzenia. Prawo wymagało tego w wypadkach ważniejszych, np. kupna-sprzedaży lub dzierżawy wioski. W dziejach Tyńca zaznaczała się również tendencja do kontrolowania, czy opat nie postępuje zbyt samowolnie”.(...) | ||
+ | |||
+ | Jednak chociaż dość szybko zaniknęły związki filiacyjne pomiędzy klasztorami benedyktyńskimi w Polsce a ich domami macierzystymi na Zachodzie (co naturalnie spowodowało najprawdopodobniej stosunkowo szybkie, inaczej niż u cystersów, spolszczenie konwentów), to nie doszło do współpracy pomiędzy polskimi klasztorami (budowania kongregacji), każde opactwo tworzyło własną strukturę zależnych ośrodków. (...) | ||
+ | |||
+ | ==Cystersi== | ||
+ | |||
ciąg dalszy nastąpi... | ciąg dalszy nastąpi... |
Wersja z 19:40, 24 maj 2020
Kontynuacja wykładu Zarys historii najstarszych zakonów w Europie
Spis treści
Początki klasztorów w Polsce
Pierwsze próby (przełom X i XI w.)
Początki chrześcijaństwa w Polsce, a więc i państwa polskiego, silnie powiązane są z kulturą i organizacją klasztorną. I choć wiele kwestii z powodu braku źródeł pozostaje nadal tajemnicą, to sam fakt nie budzi wątpliwości.
Warto przytoczy tu kilka faktów i legend, które ukonkretniają tezę o pierwszoplanowej roli mnichów w powstawaniu państwa polskiego. Koniec wieku X to postacie pierwszych polskich biskupów (Jordan +~982 i Unger +1012) oraz pierwszego arcybiskupa gnieźnieńskiego Radzima (+~1011), który był towarzyszem przyszłego patrona Polski św. Wojciecha w słynnej wyprawie. Wszystko to mnisi. Określenie czarni mnisi pojawi się dopiero dla odróżnienia od używających białych (szarych) habitów cystersów, a nazwa benedyktyni pojawi się jeszcze później. A dodajmy jeszcze, że kolejna żona Mieszka I – Oda, była... (porwaną?) mniszką, że być może pierwszy dziejopis w historii Polski – Gall Anonim też był czarnym mnichem, ponoć związanym w opactwem w Lubiniu.
Od początku XI wieku pierwsze klasztory tworzą się zapewne przy grodach książęcych – może było to Gniezno, Poznań, Łęczyca, Kraków, Ostrów Tumski, ale też powstają zapewne jako oddzielne fundacje. I są to klasztory zarówno żeńskie, jak i męskie. Być może jeszcze za czasów Chrobrego, ponoć w roku 1006, osadzono mnichów na Łyścu, wiemy też o usytuowanym najprawdopodobniej w Międzyrzeczu klasztorze, w którym w 1003 roku dochodzi do mordu. Czy motywy były rabunkowe, czy może polityczne – pewności nie ma, ale dzięki temu wydarzeniu, zabrzmi to brutalnie, znamy skład tej pierwszej wspólnoty. Trzech włoskich benedyktynów (ale już w wersji reformowanej – przyszły zakon kamedułów), dwóch polskich nowicjuszy oraz pomocnik. Ci trzej ostatni (Izaak i Mateusz oraz Krystyn) to pierwsi polscy święci. Klasztor odbudowano, a ponoć szybko złapani zabójcy – to ciekawostka mówiąca coś raczej o mentalności ówczesnej niż o historii zakonów – mieli odpokutować swój czyn jako mnisi. Jednak ta pierwsza fala osadzania zakonów załamała się, jak się przypuszcza, podczas rewolty (reakcji) pogańskiej.
W tym czasie obok klasztorów męskich powstawały i żeńskie, ale niewiele mamy na ich temat informacji, choć przecież wiemy na pewno, że nieznana z imienia córka Bolesława Chrobrego została ksienią jakiegoś klasztoru benedyktynek, a dwie siostry Izaaka, męczennika z Międzyrzecza, zostały mniszkami w Gnieźnie.
Czarni mnisi (XI wiek)
Również w odniesieniu do kolejnego okresu więcej jest hipotez niż twardych faktów. Wiemy, że ustanowienie trwałych podstaw monastycyzmu na terenach polskich to czas Kazimierza Odnowiciela i Bolesława Śmiałego. Ale raczej ojca czy syna? Legenda mówi, że Kazimierz Odnowiciel, już przybrawszy habit (stąd pojawiający się od czasu do czasu przydomek Mnich), zostaje wezwany do Polski i po zwolnieniu ze ślubów w Rzymie, rozpoczyna swoje władanie od sprowadzenia do kraju benedyktynów. Druga mówi jako o fundatorze Bolesławie Szczodrym (Śmiałym), który po krwawej rozprawie z późniejszym świętym i patronem Polski Stanisławem (są podejrzenia, że jedną z metod walki z potężnym biskupem było przekazanie ziem kościelnych... benedyktynom) musiał uciekać i na koniec swej drogi dotarł do Rzymu, gdzie za swą zbrodnię odpokutował, wdziewając habit. Legendy jak legendy, ładnie się zamykają klamrą Rzymu i ślubów zakonnych. I choć wątek królów-mnichów nie ma chyba w tym wypadku historycznego potwierdzenia (sprawdzi się sześć wieków później przy królu Janie Kazimierzu, który w młodości był w nowicjacje jezuickim, a żywot zakończył jako benedyktyński opat), jednak wiele mówi o ówczesnych czasach, gdy klasztor był ważną instytucją życia społecznego. Co więcej, naukowe analizy sugerują, że jeśli chodzi o samą fundację, wiele prawdy może być w obu tych legendach. Ufundowanie klasztoru nie był to bowiem akt jednorazowy, lecz długotrwały proces, który niejednokrotnie przechodził z ojca na syna. Możemy więc śmiało przyjąć, że wiele pierwszych opactw, o których tu mowa, ma dwóch, jeśli nie więcej, ojców założycieli. A czasem również i matki...
Fundacja w Tyńcu
Zobaczmy to na przykładzie tynieckim. Artykuły historyczne dotyczące czasu powstania pierwszych opactw to w zasadzie rozprawki detektywistyczne. I choć może dla profesjonalisty są zbiorem nie zawsze wystarczająco udokumentowanych hipotez, na laiku, przygniecionym ilością informacji i potoczystością wywodu, robią wrażenie wielkiego odkrycia. Na szczęście my nie musimy dobijać się za wszelką cenę do szczegółów historycznej prawdy (kto, kiedy, co), a z punktu widzenia naszej opowieści ważniejsza jest konstatacja, że była jakaś „matka założycielka” opactwa, niż odpowiedź na pytanie, kto nią ostatecznie był. Sam mechanizm fundacji interesuje nas bardziej niż konkretni fundatorzy. Z tym większą przyjemnością i spokojem przyglądać się możemy zmaganiom historyka, który interpretując zapisy dokumentów (często „wytworzonych” dopiero po latach) próbuje wykazać, że wymieniona z imienia Judyta to nie, jak sądzą niektórzy, żona Bolesława Śmiałego czy Judyta czeska, pierwsza żona Władysława Hermana, ale Judyta Maria, córka cesarza Henryka III, Hermana żona numer dwa.
Wyciągnijmy zatem z tej opowieści to jedynie, co dotyczy samego procesu fundacji, swoiste clou. Mielibyśmy więc zainicjowane przez Kazimierza Odnowiciela opactwo, zwolnione z ciężarów skarbowych prawa książęcego (immunitet ekonomiczny), a założone na bazie „dworu” tynieckiego wraz z pięcioma położonymi w jego pobliżu wsiami, zamieszkanymi przez ludność niewolną i służebną. Bolesław Śmiały dorzucił, jak byśmy dziś powiedzieli, dotację podmiotową – „dwanaście grzywien srebra bezpośrednio z dochodów skarbowych oraz dwór w Opatowcu nad Wisłą. Jednak, co ciekawe, a być może i najważniejsze dla przyszłości Tyńca, dotację ustanawia również Judyta Maria, „która w roku 1105, sposobiąc się do opuszczenia kraju, przekazała klasztorowi – prawdopodobnie nie bezinteresownie – dużą część swej oprawy posagowej w postaci klucza dóbr książnickich złożonych z 25 wsi”. Cytowany tu Labuda (przypisy w pełnej wersji tekstu) przypuszcza, że fundacja doszła ona do skutku pod warunkiem zapewnienia ofiarodawczyni dożywocia z majątku zostawionego w Polsce (...)
Te dziesięciny, wsie... mogą nie przemawiać do wyobraźni. Może łatwiej będzie sobie wyobrazić bogactwo klasztoru po drobniejszych źródłach przychodu – i tak miał w owych czasach Tyniec np. „dwie jatki w Krakowie, dalej cztery warzelnie soli w Sidzinie, a także dwie karczmy i wywar z zawartości każdego kotła”. Dodatkowo dwie karczmy w Bytomiu, jedną karczmę i jedną jatkę w Siewierzu, czy w końcu zyski z „dochodów z targu, karczmy i z opłat przeprawy na Wiśle”. Pierwotne nadania uzupełniane były kolejnymi w następnych stuleciach. To robi wrażenie. (...)
Rozbicie dzielnicowe
Konkurencja
Początkowo benedyktyni nie mieli właściwie konkurencji poza powstającymi po miastach wspólnotami kanoników regularnych. Jednak już w pierwszej połowie XII wieku powstają pierwsze opactwa cystersów (Łękno, Jędrzejów), opactwa kanoników regularnych (Czerwińsk) czy norbertanów (Kościelna Wieś pod Kaliszem), a już w drugiej połowie, obok kolejnych opactw tych zakonów, pojawiają się kolejne zakony, np. templariusze (~1155 ), bożogrobcy (1163) czy, joannici (1166). Trzeba też pamiętać o pojawiających się już w pierwszej połowie XIII w. na terenie Polski zakonach żebraczych. Potencjalni fundatorzy mieli w czym wybierać, natomiast relacje pomiędzy zakonami i konkretnymi opactwami układały się różnie. Aktywni Opaci tynieccy wydają się aktywnie wspierać inne klasztory - Hildenbrand (+1167) uczestniczy w uroczystości poświęcenia kościoła cystersów w Jędrzejowie, zaś Koźma (+1284) jest fundatorem dominikanów w Opatowcu. Spierali się też zakonnicy „o miedzę”. Joannici kłócili się o ziemie z cystersami z Pelplina, a i tak nie poszło tu na ostro, jak w konflikcie z biskupem kujawskim, kiedy to joannici najechali jego ziemie tak skutecznie, że w wyniku procesu w ramach rekompensaty stracili spore dobra, w tym Zagość. Takie spory potrafią się ciągnąć nawet i ... kilkaset lat, jak proces norbertanów z Witowa z sulejowskimi cystersami.
Zdarzają się też „zamiany miejsc”. Dla przykładu powstały na Śląsku w Lubiążu w 1150 roku klasztor benedyktynów po roku 1163 roku dostał się cystersom, a ufundowane przed 1139 rokiem opactwo benedyktyńskie na Ołbinie w roku 1193 staje się własnością norbertanów. Również powstały na pomorzu zaodrzańskim klasztor w Słupie przejdzie w końcu w ręce cystersów. Z kolei w Kościelnej Wsi w Wielkopolsce norbertanie mieli klasztor, który pod koniec XII wieku przejęli benedyktyni, tworząc prepozyturę konwentu tynieckiego.
Opactwa benedyktyńskie
Co działo się z benedyktynami w czasie rozbicia dzielnicowego? To był trudny czas. Z jednej strony zewnętrzne zagrożenia – najazdy tatarskie (ucierpiał np. Tyniec czy Łysiec), litewskie (Płock), wojny domowe (Mogilno, Lubin). Z drugiej strony kłopoty wewnętrzne w tym np. prawdopodobny spadek nadań i powołań spowodowany chociażby konkurencją innych, podobnych zakonów (nowymi „modami”). A przecież jest to też czas konsolidacji majątków, początków budowy i rozbudowy opactw, ich lokalnego zakorzenienia. Jak pisze Derwich, „Opactwo lubińskie jest tu dobrym przykładem prosperity trwającej nieprzerwanie aż po koniec XIII wieku. Nie przeszkodziły jej przejściowe trudności wewnętrzne, które zauważamy w tym okresie. Podobnie, choć mniej okazale w sensie wysiłku budowlanego, przedstawiała się sprawa w innych opactwach czarnych mnichów”.
Zerknijmy za mury klasztorne. „Mnisi nazywali się wzajemnie braćmi. Tworzyli na wzór rodziny konwent, czyli zgromadzenie. (...) »Konwent« kojarzy się z obradami, Reguła zaś przewidywała wzywanie braci, aby wypowiadali się w sprawach dotyczących ogółu. Nazywano to kapitułą, od pomieszczenia – kapitularza, a w rzeczywistości od rozdziałku Reguły (capitulum), którą tam codziennie czytano, kończąc poranne modlitwy. (...) wspólne obrady tynieckich mnichów poświadcza pieczęć kapituły już w 1233 r. Przedstawia ona św. Piotra – patrona klasztoru, z kluczami w reku. W otoku umieszczono napis: +S. CAPITULI SCI PETRI DE TINCIA. Przywieszenie pieczęci kapitulnej przy dokumencie oznaczało zgodę całego zgromadzenia. Prawo wymagało tego w wypadkach ważniejszych, np. kupna-sprzedaży lub dzierżawy wioski. W dziejach Tyńca zaznaczała się również tendencja do kontrolowania, czy opat nie postępuje zbyt samowolnie”.(...)
Jednak chociaż dość szybko zaniknęły związki filiacyjne pomiędzy klasztorami benedyktyńskimi w Polsce a ich domami macierzystymi na Zachodzie (co naturalnie spowodowało najprawdopodobniej stosunkowo szybkie, inaczej niż u cystersów, spolszczenie konwentów), to nie doszło do współpracy pomiędzy polskimi klasztorami (budowania kongregacji), każde opactwo tworzyło własną strukturę zależnych ośrodków. (...)
Cystersi
ciąg dalszy nastąpi...