Najstarsze opactwa benedyktyńskie: Różnice pomiędzy wersjami

Z MediWiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Linia 84: Linia 84:
 
Podobnie było i później. Dzięki wsparciu Kazimierza Jagiellończyka stanowisko opata objął Maciej ze Skawiny (+1477), mimo że „legalność wyboru zakwestionowali opaci z Sieciechowa, Orłowej i Starych Trok”. Po śmierci opata Stanisława Baranowskiego (+1526) w Tyńcu zjawili się pełnomocnicy królowej Bony z poleceniem, aby konwent wybrał Andrzeja Gniadego. Formalnie nadal mnisi wybierali opata spośród siebie, ale często działali pod presją. Ciągle jeszcze jednak, w przeciwieństwie do późniejszego okresu, nawet w ten niedemokratyczny sposób wybierani opaci byli mnichami, dzięki czemu można było uniknąć silniejszych napięć. (...)
 
Podobnie było i później. Dzięki wsparciu Kazimierza Jagiellończyka stanowisko opata objął Maciej ze Skawiny (+1477), mimo że „legalność wyboru zakwestionowali opaci z Sieciechowa, Orłowej i Starych Trok”. Po śmierci opata Stanisława Baranowskiego (+1526) w Tyńcu zjawili się pełnomocnicy królowej Bony z poleceniem, aby konwent wybrał Andrzeja Gniadego. Formalnie nadal mnisi wybierali opata spośród siebie, ale często działali pod presją. Ciągle jeszcze jednak, w przeciwieństwie do późniejszego okresu, nawet w ten niedemokratyczny sposób wybierani opaci byli mnichami, dzięki czemu można było uniknąć silniejszych napięć. (...)
  
''ciąg dalszy nastąpi...''
+
==Cystersi==
 +
Cystersi, podobnie jak benedyktyni, wplątani byli w walki wewnętrzne, które zakończyły się odbudową Królestwa Polskiego. Przypomnijmy, że cystersi z Mogiły brali stronę biskupa krakowskiego Muskaty (+1320) przeciw Łokietkowi, ale już cysterskie opactwo sulejowskie wspierało przyszłego króla. Nie miał pretensji do cystersów jako takich Władysław Łokietek, który opactwom w Jędrzejowie, Wąchocku, Koprzywnicy i Szczyrzycu niedługo po koronacji nadaje prawo osadzania wsi na prawie niemieckim. Sprzyjało to nie tylko uniezależnieniu się od władzy królewskiej, ale też rozwojowi gospodarczemu i dodatkowym środkom na zakon. Ten okres prosperity trwa nadal i np. w roku 1454 Kazimierz Jagiellończyk podnosi klasztorną wieś Wąchock do znaczenia miasta, które obdarza przywilejami. Związek między klasztorami a polityką trwa nadal, i tak np. w czasie wojny trzynastoletniej opactwo oliwskie wsparło Związek Pruski i króla polskiego w wojnie z zakonem krzyżackim.
 +
 +
Niewiele chyba wiadomo o tym, co działo się za murami cysterskich zakonów, ale życie musiało tam kwitnąć, przynajmniej na początku tego okresu, skoro powstały takie dzieła, jak „Księga henrykowska” i „Kronika oliwska”. Na pewno też prowadzono intensywne prace gospodarcze. (...)
 +
 
 +
 
 +
==Klasztory żeńskie==
 +
 
 +
 
 +
''ciąg dalszy już w wydaniu pełnym...''

Wersja z 07:55, 5 cze 2020


Kontynuacja wykładu Zarys historii najstarszych zakonów w Europie
Fundatorzy 1.png


Początki klasztorów w Polsce

Pierwsze próby (przełom X i XI w.)

Początki chrześcijaństwa w Polsce, a więc i państwa polskiego, silnie powiązane są z kulturą i organizacją klasztorną. I choć wiele kwestii z powodu braku źródeł pozostaje nadal tajemnicą, to sam fakt nie budzi wątpliwości.

Warto przytoczy tu kilka faktów i legend, które ukonkretniają tezę o pierwszoplanowej roli mnichów w powstawaniu państwa polskiego. Koniec wieku X to postacie pierwszych polskich biskupów (Jordan +~982 i Unger +1012) oraz pierwszego arcybiskupa gnieźnieńskiego Radzima (+~1011), który był towarzyszem przyszłego patrona Polski św. Wojciecha w słynnej wyprawie. Wszystko to mnisi. Określenie czarni mnisi pojawi się dopiero dla odróżnienia od używających białych (szarych) habitów cystersów, a nazwa benedyktyni pojawi się jeszcze później. A dodajmy jeszcze, że kolejna żona Mieszka I – Oda, była... (porwaną?) mniszką, że być może pierwszy dziejopis w historii Polski – Gall Anonim też był czarnym mnichem, ponoć związanym w opactwem w Lubiniu.

Od początku XI wieku pierwsze klasztory tworzą się zapewne przy grodach książęcych – może było to Gniezno, Poznań, Łęczyca, Kraków, Ostrów Tumski, ale też powstają zapewne jako oddzielne fundacje. I są to klasztory zarówno żeńskie, jak i męskie. Być może jeszcze za czasów Chrobrego, ponoć w roku 1006, osadzono mnichów na Łyścu, wiemy też o usytuowanym najprawdopodobniej w Międzyrzeczu klasztorze, w którym w 1003 roku dochodzi do mordu. Czy motywy były rabunkowe, czy może polityczne – pewności nie ma, ale dzięki temu wydarzeniu, zabrzmi to brutalnie, znamy skład tej pierwszej wspólnoty. Trzech włoskich benedyktynów (ale już w wersji reformowanej – przyszły zakon kamedułów), dwóch polskich nowicjuszy oraz pomocnik. Ci trzej ostatni (Izaak i Mateusz oraz Krystyn) to pierwsi polscy święci. Klasztor odbudowano, a ponoć szybko złapani zabójcy – to ciekawostka mówiąca coś raczej o mentalności ówczesnej niż o historii zakonów – mieli odpokutować swój czyn jako mnisi. Jednak ta pierwsza fala osadzania zakonów załamała się, jak się przypuszcza, podczas rewolty (reakcji) pogańskiej.

W tym czasie obok klasztorów męskich powstawały i żeńskie, ale niewiele mamy na ich temat informacji, choć przecież wiemy na pewno, że nieznana z imienia córka Bolesława Chrobrego została ksienią jakiegoś klasztoru benedyktynek, a dwie siostry Izaaka, męczennika z Międzyrzecza, zostały mniszkami w Gnieźnie.

Benedyktyni-ubiór.png

Czarni mnisi (XI wiek)

Również w odniesieniu do kolejnego okresu więcej jest hipotez niż twardych faktów. Wiemy, że ustanowienie trwałych podstaw monastycyzmu na terenach polskich to czas Kazimierza Odnowiciela i Bolesława Śmiałego. Ale raczej ojca czy syna? Legenda mówi, że Kazimierz Odnowiciel, już przybrawszy habit (stąd pojawiający się od czasu do czasu przydomek Mnich), zostaje wezwany do Polski i po zwolnieniu ze ślubów w Rzymie, rozpoczyna swoje władanie od sprowadzenia do kraju benedyktynów. Druga mówi jako o fundatorze Bolesławie Szczodrym (Śmiałym), który po krwawej rozprawie z późniejszym świętym i patronem Polski Stanisławem (są podejrzenia, że jedną z metod walki z potężnym biskupem było przekazanie ziem kościelnych... benedyktynom) musiał uciekać i na koniec swej drogi dotarł do Rzymu, gdzie za swą zbrodnię odpokutował, wdziewając habit. Legendy jak legendy, ładnie się zamykają klamrą Rzymu i ślubów zakonnych. I choć wątek królów-mnichów nie ma chyba w tym wypadku historycznego potwierdzenia (sprawdzi się sześć wieków później przy królu Janie Kazimierzu, który w młodości był w nowicjacje jezuickim, a żywot zakończył jako benedyktyński opat), jednak wiele mówi o ówczesnych czasach, gdy klasztor był ważną instytucją życia społecznego. Co więcej, naukowe analizy sugerują, że jeśli chodzi o samą fundację, wiele prawdy może być w obu tych legendach. Ufundowanie klasztoru nie był to bowiem akt jednorazowy, lecz długotrwały proces, który niejednokrotnie przechodził z ojca na syna. Możemy więc śmiało przyjąć, że wiele pierwszych opactw, o których tu mowa, ma dwóch, jeśli nie więcej, ojców założycieli. A czasem również i matki...

Fundacja w Tyńcu

Tyniec XIX.jpg

Zobaczmy to na przykładzie tynieckim. Artykuły historyczne dotyczące czasu powstania pierwszych opactw to w zasadzie rozprawki detektywistyczne. I choć może dla profesjonalisty są zbiorem nie zawsze wystarczająco udokumentowanych hipotez, na laiku, przygniecionym ilością informacji i potoczystością wywodu, robią wrażenie wielkiego odkrycia. Na szczęście my nie musimy dobijać się za wszelką cenę do szczegółów historycznej prawdy (kto, kiedy, co), a z punktu widzenia naszej opowieści ważniejsza jest konstatacja, że była jakaś „matka założycielka” opactwa, niż odpowiedź na pytanie, kto nią ostatecznie był. Sam mechanizm fundacji interesuje nas bardziej niż konkretni fundatorzy. Z tym większą przyjemnością i spokojem przyglądać się możemy zmaganiom historyka, który interpretując zapisy dokumentów (często „wytworzonych” dopiero po latach) próbuje wykazać, że wymieniona z imienia Judyta to nie, jak sądzą niektórzy, żona Bolesława Śmiałego czy Judyta czeska, pierwsza żona Władysława Hermana, ale Judyta Maria, córka cesarza Henryka III, Hermana żona numer dwa.

Wyciągnijmy zatem z tej opowieści to jedynie, co dotyczy samego procesu fundacji, swoiste clou. Mielibyśmy więc zainicjowane przez Kazimierza Odnowiciela opactwo, zwolnione z ciężarów skarbowych prawa książęcego (immunitet ekonomiczny), a założone na bazie „dworu” tynieckiego wraz z pięcioma położonymi w jego pobliżu wsiami, zamieszkanymi przez ludność niewolną i służebną. Bolesław Śmiały dorzucił, jak byśmy dziś powiedzieli, dotację podmiotową – „dwanaście grzywien srebra bezpośrednio z dochodów skarbowych oraz dwór w Opatowcu nad Wisłą. Jednak, co ciekawe, a być może i najważniejsze dla przyszłości Tyńca, dotację ustanawia również Judyta Maria, „która w roku 1105, sposobiąc się do opuszczenia kraju, przekazała klasztorowi – prawdopodobnie nie bezinteresownie – dużą część swej oprawy posagowej w postaci klucza dóbr książnickich złożonych z 25 wsi”. Cytowany tu Labuda (przypisy w pełnej wersji tekstu) przypuszcza, że fundacja doszła ona do skutku pod warunkiem zapewnienia ofiarodawczyni dożywocia z majątku zostawionego w Polsce (...)

Te dziesięciny, wsie... mogą nie przemawiać do wyobraźni. Może łatwiej będzie sobie wyobrazić bogactwo klasztoru po drobniejszych źródłach przychodu – i tak miał w owych czasach Tyniec np. „dwie jatki w Krakowie, dalej cztery warzelnie soli w Sidzinie, a także dwie karczmy i wywar z zawartości każdego kotła”. Dodatkowo dwie karczmy w Bytomiu, jedną karczmę i jedną jatkę w Siewierzu, czy w końcu zyski z „dochodów z targu, karczmy i z opłat przeprawy na Wiśle”. Pierwotne nadania uzupełniane były kolejnymi w następnych stuleciach. To robi wrażenie. (...)

Rozbicie dzielnicowe

Konkurencja

Początkowo benedyktyni nie mieli właściwie konkurencji poza powstającymi po miastach wspólnotami kanoników regularnych. Jednak już w pierwszej połowie XII wieku powstają pierwsze opactwa cystersów (Łękno, Jędrzejów), opactwa kanoników regularnych (Czerwińsk) czy norbertanów (Kościelna Wieś pod Kaliszem), a już w drugiej połowie, obok kolejnych opactw tych zakonów, pojawiają się kolejne zakony, np. templariusze (~1155 ), bożogrobcy (1163) czy, joannici (1166). Trzeba też pamiętać o pojawiających się już w pierwszej połowie XIII w. na terenie Polski zakonach żebraczych. Potencjalni fundatorzy mieli w czym wybierać, natomiast relacje pomiędzy zakonami i konkretnymi opactwami układały się różnie. Aktywni Opaci tynieccy wydają się aktywnie wspierać inne klasztory - Hildenbrand (+1167) uczestniczy w uroczystości poświęcenia kościoła cystersów w Jędrzejowie, zaś Koźma (+1284) jest fundatorem dominikanów w Opatowcu. Spierali się też zakonnicy „o miedzę”. Joannici kłócili się o ziemie z cystersami z Pelplina, a i tak nie poszło tu na ostro, jak w konflikcie z biskupem kujawskim, kiedy to joannici najechali jego ziemie tak skutecznie, że w wyniku procesu w ramach rekompensaty stracili spore dobra, w tym Zagość. Takie spory potrafią się ciągnąć nawet i ... kilkaset lat, jak proces norbertanów z Witowa z sulejowskimi cystersami.

Zdarzają się też „zamiany miejsc”. Dla przykładu powstały na Śląsku w Lubiążu w 1150 roku klasztor benedyktynów po roku 1163 roku dostał się cystersom, a ufundowane przed 1139 rokiem opactwo benedyktyńskie na Ołbinie w roku 1193 staje się własnością norbertanów. Również powstały na pomorzu zaodrzańskim klasztor w Słupie przejdzie w końcu w ręce cystersów. Z kolei w Kościelnej Wsi w Wielkopolsce norbertanie mieli klasztor, który pod koniec XII wieku przejęli benedyktyni, tworząc prepozyturę konwentu tynieckiego.

Opactwa benedyktyńskie

Co działo się z benedyktynami w czasie rozbicia dzielnicowego? To był trudny czas. Z jednej strony zewnętrzne zagrożenia – najazdy tatarskie (ucierpiał np. Tyniec czy Łysiec), litewskie (Płock), wojny domowe (Mogilno, Lubin). Z drugiej strony kłopoty wewnętrzne w tym np. prawdopodobny spadek nadań i powołań spowodowany chociażby konkurencją innych, podobnych zakonów (nowymi „modami”). A przecież jest to też czas konsolidacji majątków, początków budowy i rozbudowy opactw, ich lokalnego zakorzenienia. Jak pisze Derwich, „Opactwo lubińskie jest tu dobrym przykładem prosperity trwającej nieprzerwanie aż po koniec XIII wieku. Nie przeszkodziły jej przejściowe trudności wewnętrzne, które zauważamy w tym okresie. Podobnie, choć mniej okazale w sensie wysiłku budowlanego, przedstawiała się sprawa w innych opactwach czarnych mnichów”.

Zerknijmy za mury klasztorne. „Mnisi nazywali się wzajemnie braćmi. Tworzyli na wzór rodziny konwent, czyli zgromadzenie. (...) »Konwent« kojarzy się z obradami, Reguła zaś przewidywała wzywanie braci, aby wypowiadali się w sprawach dotyczących ogółu. Nazywano to kapitułą, od pomieszczenia – kapitularza, a w rzeczywistości od rozdziałku Reguły (capitulum), którą tam codziennie czytano, kończąc poranne modlitwy. (...) wspólne obrady tynieckich mnichów poświadcza pieczęć kapituły już w 1233 r. Przedstawia ona św. Piotra – patrona klasztoru, z kluczami w reku. W otoku umieszczono napis: +S. CAPITULI SCI PETRI DE TINCIA. Przywieszenie pieczęci kapitulnej przy dokumencie oznaczało zgodę całego zgromadzenia. Prawo wymagało tego w wypadkach ważniejszych, np. kupna-sprzedaży lub dzierżawy wioski. W dziejach Tyńca zaznaczała się również tendencja do kontrolowania, czy opat nie postępuje zbyt samowolnie”.(...)

Jednak chociaż dość szybko zaniknęły związki filiacyjne pomiędzy klasztorami benedyktyńskimi w Polsce a ich domami macierzystymi na Zachodzie (co naturalnie spowodowało najprawdopodobniej stosunkowo szybkie, inaczej niż u cystersów, spolszczenie konwentów), to nie doszło do współpracy pomiędzy polskimi klasztorami (budowania kongregacji), każde opactwo tworzyło własną strukturę zależnych ośrodków. (...)

Cystersi

Na tereny polskie cystersi przybywają po 1140 roku. Pierwsze powstają klasztory w Jędrzejowie w Małopolsce i w Łęknie w Wielkopolsce. Tu trzeba po raz kolejny przypomnieć, że fundowanie klasztoru to nie było jednorazowe wydarzenie, ale długi proces, nie polegało na przekazaniu konkretnych pieniędzy czy dóbr, ale na zapewnieniu bytu powoływanej instytucji. Procedura ta w przypadku cystersów była silnie sformalizowana. Po uzyskaniu zgody biskupa lub arcybiskupa i zbadaniu przez kapitułę generalną przydatności terenu należało się starać o wyznaczenie, w już istniejącym opactwie cysterskim (lub Kapitule Generalnej), odpowiedniego konwentu (założycieli klasztoru). Następnie trzeba było poczekać na przybycie konwentu, podjąć budowę kościoła i klasztoru, a potem – po wystawieniu dokumentu fundacyjnego – dokonać konsekracji kościoła. Proces ten w przypadku Jędrzejowa rozciąga się na lata 1140-1167. Fundatorem był możnowładca Janik z Gryfitów, późniejszy biskup wrocławski i arcybiskup gnieźnieński. Z okazji zakończenia procesu fundacyjnego odbył się zjazd uświetniony przez udział Mieszka Starego i Kazimierza Sprawiedliwego, którzy doposażyli opactwo kolejnymi przywilejami. I tak poza wsiami (8) i dziesięcinami z innych dóbr (kolejnych 16 wsi) zakonnicy dysponowali „korytem soli w Wieliczce” i 13 wozami soli z komory sandomierskiej.

Kolejne klasztory powstają już w II połowie XII wieku i na początku wieku XIII. W Małopolsce w Sulejowie nad Pilicą, Wąchocku i Koprzywnicy, a potem Kacicach k. Słomnik (przeniesiony do Mogiły pod Krakowem) oraz w Ludźmierzu na Podhalu przeniesiony do Szczyrzyca w Beskidzie Wyspowym. W Wielkopolsce jeszcze w XII w. w Łęknie (przeniesiony później do Wągrowca), w Lądzie (na jego przykładzie widać, że nie wszystko było takie proste – po pewnym czasie chciano to opactwo zlikwidować z powodu różnego rodzaju trudności i uratowała je dopiero pomoc Mieszka Starego) oraz w wieku XIII w w Bledzewie, w Obrze, w Zemsku (przeniesiony w XV w. do Bledzewa), w Wieluniu (przeniesiony do Przementu). Na Kujawach w XIII wieku powstają klasztory w Szpetalu (obecnie Włocławek) i w Byszewie (ostatecznie w Koronowie). Na Śląsku w XII wieku Lubiąż, a w wieku następnym Henryków, Kamieniec Ząbkowski, Rudy Wielkie (k. Raciborza), Jamielnica i Krzeszów. Z kolei na Pomorzu – bez zaodrza – mamy Kołbacz k. Szczecina i Oliwę, a w wieku XIII Mironice, Bierzwnik, a także Bukowo, Pogódki (klasztor przeniesiony później do Pelplina). Warto zwrócić uwagę, że cystersi w ogóle nie pojawili się na Mazowszu. (...)

Z cystersami, w ówczesnych Prusach, ale na terenie dzisiejszej Polski, wiąże się taki oto epizod. Oto niejaki Chrystian (+1245), mnich cysterski z opactwa w Oliwie, jako opat utworzonego przez siebie opactwa w Zantyrze (nieistniejąca już dziś miejscowość w okolicy rozwidlenia Wisły i Nogatu) został biskupem, który na terenach wydartym pogańskim Prusom chciał we współpracy z Konradem Mazowieckim stworzyć państwo biskupie oparte na zakonnikach cysterskich. Powołał też do życia pierwszy zakon powstały na terenach polskich (choć złożony z rycerzy niemieckich). Był to zakon rycerski Braci Dobrzyńskich. Trudno powiedzieć jak by się potoczyły losy tych terenów, gdyby Chrystian nie dostał się do niewoli, z której wrócił dopiero wtedy, gdy dominacja krzyżaków na tych terenach była już przesądzona – powstało tu państwo zakonne, ale nie w oparciu o zakon cysterski.

Inne zakony

Zakony rycerskie w Polsce

Zacząć trzeba by od zakonu, który z ówczesną Polską niewiele miał wspólnego, czyli od Zakonu kawalerów mieczowych, który założony został w oparciu o regułę templariuszy przez biskupa Rygi w roku 1202. To na tym przykładzie musiał się wzorować biskup i cysters Chrystian, tworząc w 1216 roku braci dobrzyńskich. Trzecim przybyłym na tereny Prus zakonem byli krzyżacy, którzy w efekcie wchłonęli dwa poprzednie – kawalerowie mieczowi zmienili regułę i zostali inkorporowani na zasadzie autonomii, a niektórzy z braci dobrzyńskich po prostu wstąpili do krzyżaków, tak jak później niektórzy templariusze. W efekcie zagarnięcia części ziem lennych Konrada mazowieckiego (+1247) i podbojów Prus powstało oddzielne państwo zakonne, którego sposób organizacji i działania ekonomiczne są może ciekawsze niż staczane przez nie bitwy. Mechanizm tworzenia własnego państwa rządzonego w dużej mierze w oparciu o ściągniętych z Niemiec rycerzy-mnichów i opartego na sieci zamków wart jest osobnej refleksji. Tu wspomnieć trzeba jedynie, że na terenie państwa zakonnego działały również inne zakony (krzyżacy sami osadzali zakony żeńskie w miastach takich jak Toruń, Chełmno, Gdańsk). Mamy też silne struktury kościelne, z którymi władze zakonne musiały się liczyć, np. władza biskupia (tzw. dominium Warmińskie, które w ramach państwa zakonnego formalnie`zachowywało niezależność).

Na tereny dzisiejszej Polski dotarli i joannici, i templariusze, którzy jednak w Europie nie bardzo angażowali się w działania zbrojne. Co prawda wzięli udział – razem z joannitami – w przegranej z Tatarami bitwie pod Legnicą (1241), ale celem zakonu na tych ziemiach było raczej zdobywanie środków na walkę w Ziemi Świętej, a nie prowadzenie lokalnych krucjat.

Zakony szpitalne na terenach polskich

Joannici na Śląsku czy Pomorzu byli bardziej rycerzami, szpitalnikami (wydaje się, że szczególnie w kontekście historii organizacji społecznych, warto traktować zakony szpitalne jako osobną kategorię), czy może administratorami dóbr zakonnych? Czy zostali sprowadzeni do Zagości na początku drugiej połowy XII wieku bardziej dla szpitala czy dla wsparcia późniejszych wypraw na Prusy? Raczej to drugie, ale już do Poznania (stąd nazwa Malta i Jezioro Maltańskie) przybyli raczej w związku z ufundowaniem szpitala dla pielgrzymów zmierzających do Gniezna, do grobu św. Wojciecha. Wiadomo, że powstawały komandorie i szpitalne, i rycerskie, ale o funkcjonowaniu szpitali wiemy w sumie niewiele. Joannici po kasacie templariuszy przejęli – nie bez problemów – ich majątek, a także ponoć część rycerzy (część „zaciągnęła się” do krzyżaków) i do reformacji stanowili, choćby na ziemi lubuskiej, znaczącą siłę gospodarczą. Komandorie joannitów, które funkcjonowały na terenach dzisiejszej Polski, to np. Zagość, Lubiszewo, Boryszyn, Słońsk, Łagów, Rurka, Świdwin, Chwarszczany, Stargard, Świebodzin, Czaplinek, Suchań, Stary Drahim, Swobnica czy Sulęcin.

Nie ma natomiast wątpliwości, że w pełni szpitalnym zakonem byli duchacy, sprowadzeni do Małopolski w 1220 roku. Najważniejszym ośrodkiem stał się tu Kraków, tworząc z powstałymi później w Sandomierzu, Sławkowie i Kaliszu klasztorami swoistą kongregację. Inne skupisko duchaków rozwinęło się na Śląsku (Ścinawa, Głogów, Lubiń, Chobienia). Do Wrocławia, a potem i na Śląsk i Kujawy, trafia również przede wszystkim zajmujący się szpitalnictwem, powstały w Pradze Zakon Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą – Wrocław, Kluczbork, Bolesławiec, Ziębice, Świdnica, Legnica, Inowrocław.

Ołobok klasztor.png

Klasztory żeńskie w Polsce

O klasztorach żeńskich nadal mamy ograniczone informacje. Pewne jest to, że w XII wieku powstanie nowych klasztorów żeńskich wiązało się przede wszystkim z przybyciem norbertanów. Z funkcjonujących początkowo klasztorów podwójnych wydzielano klasztory żeńskie. Tak zapewne klasztor pw. św. Wawrzyńca w znanej nam już Kościelnej Wsi pod Kaliszem podzielił się na opactwo męskie na Ołbinie i żeńskie w Strzelnie w dzisiejszym województwie kujawsko-pomorskim. Być może było wtedy tak, jak opisywał to Wasylewski, w nowym miejscu pojawiły się mniszki „rade, że wydostały się spod opackiej rózgi (...) i że swej własnej woli zaznają na owym pierwszym w tej ziemi, wspólnym i pospólnym gospodarstwie panieńskim”. W tym samym czasie norbertanki pojawiają się i w Zwierzyńcu pod Krakowem.

W XIII wieku powstało wiele żeńskich klasztorów benedyktyńskich i cysterskich. Kłoczowski wylicza, że w 1300 roku – mówimy tylko o interesujących nas formach zakonnych – 9 klasztorów benedyktynek (były to opactwa powstałe głównie na Śląsku i Pomorzu oraz w Małopolsce Staniątka), 11 nawiązujących do porządku cysterskiego, a 3 inkorporowane do cystersów (Trzebnica, Ołobok, Owińska). Z tych nieinkorporowanych niektóre (np. Szczecin, Chełmno, Toruń), tracąc kontakt z innymi klasztorami cysterskimi, z czasem (ale to już w wieku XV) przekształcały się w opactwa benedyktyńskie.

Dla porównania – w tym czasie opartych na regule św. Augustyna było 9 klasztorów norbertanek i 4 magdalenek (zatwierdzone w 1227 roku na regule augustiańskiej początkowo działały w oparciu o regułę św. Benedykta), nie wspominając o dość licznych już wówczas klasztorach żeńskich zakonów żebraczych.

Czas do reformacji – ok. 1320–ok. 1525

Kolejne dwa wieki funkcjonowania klasztorów mniszych to czasy mało spektakularne, ale chyba niezwykle ważne. To czas odrodzenia się państwowości i budowania potęgi Rzeczypospolitej obojga narodów. Co ten rozwój oznaczał dla istniejących opactw mniszych? Dla porządku dodajmy, że pomijamy tu monastery prawosławne, choć wraz z procesem zacieśniania się unii z Litwą stają się one ważnym elementem wspólnej kultury. Są to zarówno stare klasztory o wielowiekowej tradycji, jak i nowe, powstające w tym okresie. Także, co warto sobie uświadomić, na terenach dzisiejszej Polski, choćby w Supraślu czy Jabłecznej. Jednak to nie o nich jest ta opowieść, choć niewątpliwie i one zasługują na swoje miejsce w historii samoorganizacji.

Benedyktyni

(...)„[k]lasztory benedyktyńskie w średniowiecznej Polsce należały do grona największych właścicieli ziemskich i już z tego powodu musiały pozostawać w określonych stosunkach z władzą i z otoczeniem. Opat stojący na czele bogato uposażonego klasztoru siłą rzeczy stawał się możnym panem feudalnym”3. Za czasów Władysława Łokietka (+1333) i Kazimierza Wielkiego (+1370) opactwo tynieckie było ważnym zapleczem władzy, a opaci pełnili funkcję kapelanów królewskich. Za czasów Władysława Jagiełły (+1434) ważniejszą rolę odgrywa opactwo na Świętym Krzyżu, a tuż obok tynieckiego opactwa, w Krakowie w 1390 roku, ufundowano klasztor benedyktynów słowiańskich, co wskazuje na słabnącą rolę Tyńca. Pod koniec tego okresu, w 1460 roku, Kazimierz Jagiellończyk (+1492) zobowiązał klasztor w Lubiniu, że nie wybierze sobie opata bez zgody króla. Tak w największym skrócie można ukazać powolny spadek roli politycznej benedyktynów w tamtych czasach.

Wypadałoby jednak zajrzeć za kulisy współpracy opactw z władzą. W teorii mnisi wybierali opata spośród siebie. Nie oznaczało to całkowitego braku wpływów zewnętrznych. Bo oczywiście nie było tak, że przed wiekiem XVI opaci wybierani byli bez żadnych nacisków z zewnątrz. Można to prześledzić na przykładzie dziejów opatów tynieckich. Już w czasie wspomnianych konfliktów wewnątrz odbudowującego się królestwa ten, kto zajmował Tyniec, ustanawiał własnego opata. Ostatnim z nich był Michał (+1336). Po jego śmierci Kazimierz Wielki przeforsował kandydaturę Boguszki (ok. +1343), który musiał ustąpić w atmosferze skandalu. Była to jedna z przyczyn, dla których prawo mianowania opatów tynieckich zarezerwowała sobie kuria papieska. Z trudnością akceptację Awinionu uzyskał wybrany przez zakonników Henryk (+1350), ale kolejnego opata znów przeforsował król. Jan (+1374) był wiernym sługą tronu. Miało to swoje konsekwencje. Po śmierci Kazimierza Wielkiego biskup doprowadził do zamiany między opatami – Jan przeszedł do Świętego Krzyża (co dla niego oznaczało degradację), a tamtejszy opat Wojciech (+1382) stanął na czele Tyńca. Polityka odgrywała tu ważną rolę.

Podobnie było i później. Dzięki wsparciu Kazimierza Jagiellończyka stanowisko opata objął Maciej ze Skawiny (+1477), mimo że „legalność wyboru zakwestionowali opaci z Sieciechowa, Orłowej i Starych Trok”. Po śmierci opata Stanisława Baranowskiego (+1526) w Tyńcu zjawili się pełnomocnicy królowej Bony z poleceniem, aby konwent wybrał Andrzeja Gniadego. Formalnie nadal mnisi wybierali opata spośród siebie, ale często działali pod presją. Ciągle jeszcze jednak, w przeciwieństwie do późniejszego okresu, nawet w ten niedemokratyczny sposób wybierani opaci byli mnichami, dzięki czemu można było uniknąć silniejszych napięć. (...)

Cystersi

Cystersi, podobnie jak benedyktyni, wplątani byli w walki wewnętrzne, które zakończyły się odbudową Królestwa Polskiego. Przypomnijmy, że cystersi z Mogiły brali stronę biskupa krakowskiego Muskaty (+1320) przeciw Łokietkowi, ale już cysterskie opactwo sulejowskie wspierało przyszłego króla. Nie miał pretensji do cystersów jako takich Władysław Łokietek, który opactwom w Jędrzejowie, Wąchocku, Koprzywnicy i Szczyrzycu niedługo po koronacji nadaje prawo osadzania wsi na prawie niemieckim. Sprzyjało to nie tylko uniezależnieniu się od władzy królewskiej, ale też rozwojowi gospodarczemu i dodatkowym środkom na zakon. Ten okres prosperity trwa nadal i np. w roku 1454 Kazimierz Jagiellończyk podnosi klasztorną wieś Wąchock do znaczenia miasta, które obdarza przywilejami. Związek między klasztorami a polityką trwa nadal, i tak np. w czasie wojny trzynastoletniej opactwo oliwskie wsparło Związek Pruski i króla polskiego w wojnie z zakonem krzyżackim.

Niewiele chyba wiadomo o tym, co działo się za murami cysterskich zakonów, ale życie musiało tam kwitnąć, przynajmniej na początku tego okresu, skoro powstały takie dzieła, jak „Księga henrykowska” i „Kronika oliwska”. Na pewno też prowadzono intensywne prace gospodarcze. (...)


Klasztory żeńskie

ciąg dalszy już w wydaniu pełnym...