Zarys historii najstarszych zakonów w Europie: Różnice pomiędzy wersjami
Linia 26: | Linia 26: | ||
==Opactwo== | ==Opactwo== | ||
+ | [[Plik:Rahn Kloster Sanct Gallen nach Lasius.jpg|thumb|800px|Rekonstrukcja budynków opactwa Saint Gall na podstawie planu z IX wieku [https://pl.wikipedia.org/wiki/Plan_klasztoru_w_Sankt_Gallen zobacz opis planu] ]] | ||
+ | |||
+ | Czym jest zatem pojedyncze, samorządne opactwo (wymiennie stosujemy pojęcia klasztoru czy monasteru1). Przyjrzyjmy się kilku aspektom jego funkcjonowania, w dużym oczywiście uproszczeniu. | ||
+ | |||
+ | ===Opactwo prowadziło szeroką działalność=== | ||
+ | Klasztor był miejscem, które uważano za miejsce bezpośredniego kontaktu z Bogiem. Już tylko z tego powodu pełnił on różne funkcje. Zakony kontemplacyjne, gdzie ten kontakt uzyskiwano poprzez indywidualne i zbiorowe modły, był nie tylko miejscem spotkania zakonnika z transcendencją, ale też sposobem na zapewnienie tego kontaktu innym (fundatorom, ale też ludziom związanym z klasztorem poprzez specjalne bractwa modlitewne). Modlitwa, czasem w niezwykle rozbudowanej liturgii (np. w Cluny, o którym za chwilę, przewidzianych na dzień było już 215 psalmów, gdy u Benedykta sugerowanych było jedynie 37), była niesłychanie ważna, ale nie wyczerpywała działalności mnichów. Drugim elementem istotnym w regule Benedykta, do którego powracały kolejne reformy zakonne, była praca. Przede wszystkim praca fizyczna (nawet ta niezwykle ważna rola, jaką odegrały klasztory w zapewnieniu ciągłości wiedzy, w dużej mierze była efektem ciężkiej fizycznej pracy skryptorów), ale także naukowa czy organizacyjna. | ||
+ | |||
+ | ===Opactwo z założenia miało być samowystarczalne=== | ||
+ | Praca fizyczna mnichów jako istotny element reguły, a także ślubowana stałość miejsca (stabilitas), która dla pierwszych mnichów oznaczała po prostu nieopuszczanie własnego klasztoru, związane były z koniecznością podjęcia próby zorganizowania samowystarczalnego gospodarstwa, w którym praca w kuchni i w ogrodzie, czy też w różnych warsztatach, miała z jednej strony zapewniać odpowiednie zajęcie mnichom, z drugiej – zaspokajać ich codzienne potrzeby. Gdy dołożymy do tego wyrzeczenie się przez mnichów własności prywatnej, a więc przeznaczanie całej nadwyżki na rozwój, a do tego ulgi – jak byśmy dziś powiedzieli – podatkowe oraz kumulację wiedzy (zarówno tej w zachowanych księgach, jak i praktycznych doświadczeń innych klasztorów) wykorzystywanej w rolnictwie i rzemiośle, otrzymamy prosty przepis na sukces ekonomiczny. O szczegółach przepisu na ten sukces, który dziś uznalibyśmy za sukces tego co zwiemy ekonomii społeczną, szerzej opowiemy w podsumowaniu. | ||
+ | |||
+ | ===Opactwo było skomplikowaną organizacją=== | ||
+ | Zarówno rozkład budynków, jak i struktura organizacyjna opactwa były tak pomyślane, by zaspokoić podstawowe potrzeby materialne, ale i duchowe konwentu, który liczył zazwyczaj od kilkunastu do kilkudziesięciu zakonników, choć przecież były i klasztory, w których mnichów było kilkuset. W ramach wspólnoty mnisi pełnili różnorodne funkcje. Furty klasztornej pilnował furtian, szafarz zarządzał dobrami, były też inne funkcje – mistrz nowicjatu, skarbnik, kantor... Była osobna kuchnia dla mnichów, osobna dla opata, która też w razie potrzeby karmiła gości. Wbrew pozorom hospitaliusz zajmował się nie chorymi, bo dawna nazwa szpitala oznaczała raczej przytułek niż dzisiejszy szpital, a gośćmi. Chorzy natomiast przebywali w infirmerii i zajmował się nimi infirmierz. W refektarzu mnisi jedli, słuchając wyznaczonego lektora. Dodajmy do tego inne budynki i pomieszczenia, jak kościół czy łaźnie, a także stajnie, obory, spichlerze... Zarządzanie taką organizacją, która dodatkowo często otrzymywała w zapisach ziemie oddalone nawet o setki kilometrów, nie było proste, nawet gdy wykorzystywało się do tego nie tylko pracę mnichów, ale i ludzi świeckich. | ||
+ | |||
+ | ===Opactwa były samorządne=== | ||
+ | Klasztory benedyktyńskie są z założenia niezależnymi wspólnotami. Reguła benedyktyńska mówiła wyraźnie o demokratycznym wyborze opata: „Przy ustanawianiu opata trzeba zawsze przestrzegać zasady, by ten nim został, kogo wybierze jednomyślnie i w bojaźni Bożej cała wspólnota lub choćby tylko jej część niewielka, lecz kierowana lepszym rozeznaniem. O wyborze zaś rozstrzygać musi wartość życia i mądrość nauki, i to nawet wówczas, gdyby we wspólnocie kandydat był ostatni w kolejności”, czyli np. młody wiekiem lub stażem. Benedykt przestrzegał jednak przed zbytnią demokracją przy wybieraniu innych stanowisk, co mogło prowadzić do konfliktów. Szczególnie dotyczyło to przeora, który pomagał opatowi w zarządzaniu i zastępował go w czasie nieobecności. Benedykt uważał: „za wskazane, dla zachowania pokoju i miłości, aby opat według własnego uznania miał prawo obsadzać stanowiska klasztorne". W klasztorach benedyktyńskich jednak, choć wybierany dożywotnio opat miał właściwie pełnię władzy, wyraźne widać elementy demokratyczne. Warto tu przypomnieć zapisy reguły: „Ilekroć trzeba w klasztorze podjąć jakąś ważną decyzję, niechaj opat zwoła całą wspólnotę i przedstawi jej, o co chodzi. Wysłuchawszy opinii braci, niech ją sam rozważy, a następnie zrobi to, co uzna za bardziej wskazane. Powiedzieliśmy zaś, że wszystkich należy wzywać na radę, gdyż Pan często właśnie komuś młodszemu objawia to, co jest lepsze. (…) Jeśli zaś chodzi o jakieś mniej ważne sprawy klasztoru, niech opat wzywa na radę jedynie starszych, bo napisane jest: Nic nie czyń bez rady, a po uczynku nie będziesz żałował”. I co najważniejsze, opat – właściwie wszechwładny – był ograniczany przestrzeganiem reguły. | ||
+ | |||
+ | ===Opat jako ojciec=== | ||
+ | Jak widzimy, opactwem rządzili wybierani, przynajmniej w teorii, demokratycznie opat lub ksieni (magistra, opacicha). Dlaczego w teorii? Klasztory bowiem były początkowo fundowane przez władców, w późniejszym czasie również możnowładców. Fundator, który w teorii świętej wymiany za wybudowanie i zaopatrzenie klasztoru zapewniał sobie darowanie win i nagrodę w niebie, często próbuje przy okazji załatwić sobie rozwiązanie również innych, niekoniecznie eschatologicznych problemów. Opactwa to w dużej mierze obiekty o walorach obronnych, gdzie fundator zawsze może się zatrzymać. To również rodzinne nekropolie, w których znajdują pochówek – i co w tamtych czasach jest rzeczą nie bez znaczenia, „wieczną” modlitwę – członkowie rodu. To miejsce, w którym można umieścić (i zapewnić opiekę – na czas nauki lub i na zawsze) córkę, młodszego syna lub kogoś z dalszej rodziny. W końcu, gdy klasztory osiągnęły znaczący sukces ekonomiczny, było to także źródło znacznych dochodów, którymi można było nagradzać wierne sługi. Często więc traktowano klasztory jako prywatne czy rodzinne fundacje i sprawowano nad nimi prawo patronatu. Oznaczało to przede wszystkim wpływ na wybór opata lub ksieni. Ale nie tylko fundator chciał zapewnić sobie wpływ na klasztor. Również miejscowy biskup, o ile dzięki tzw. egzempcji klasztor nie był wyjęty spod jego władzy duchowej, chętnie wykorzystywał opata, będącego często największym w okolicy właścicielem ziemskim, do prowadzenie własnej polityki. Do tego dochodziła jeszcze władza papieska, licząca na zakony jako zaplecze kościoła powszechnego i czasem własnych ambicji. W tym trójkącie czasem wzajemnie sprzecznych interesów lub czasowych koalicji, np. lokalnych biskupów z władzą świecką przeciw decyzjom papieża, zakony próbowały wywalczyć sobie niezależność. | ||
+ | |||
+ | ==Reforma akwizgrańska== | ||
+ | |||
ciąg dalszy nastąpi... | ciąg dalszy nastąpi... | ||
Wersja z 11:29, 7 kwi 2020
Spis treści
Pierwsze klasztory
Ruch społeczno-religijny
Historia zakonów to w istocie powolna instytucjonalizacja ruchu społeczno-religijnego. Chrześcijaństwo staje się u schyłku IV wieku religią państwową, a wraz ze wzrostem liczebności wyznawców, więc nieuchronnie również spadkiem jakości ich zaangażowania, pojawiają się tendencje do poszukiwania indywidualnych i grupowych form praktykowania chrześcijaństwa w radykalnej (pierwotnej) formule. Eremici (anachoreci, pustelnicy) poszukiwali w pierwszej kolejności własnego zbawienia, spotkania z Bogiem, uciekali przed pokusami doczesnego świata, początkowo dosłownie, a później i w przenośni, na pustynię. Wokół świętych mężów gromadziły się z czasem wspólnoty tych, którzy chcieli iść podobną ścieżką. Były też wspólnoty innego rodzaju (cenobici), które nie tyle w indywidualnej ścieżce szukania doskonałości, co we wspólnej pracy, ascezie i – wojskowym niemal – podporządkowaniu widziały drogę zbawienia. Z połączenia tych dwóch skrajności wyłonił się na Wschodzie (Egipt, Syria) monastycyzm. Ta forma samoorganizacji, charakterystyczna przecież dla wielu religii (np. hinduizmu czy buddyzmu), w chrześcijaństwie, a potem w katolicyzmie, nabierze jednak specyficznego charakteru. Monastycyzm cele miał mieć w dużej mierze eremickie, metody organizowania się natomiast – cenobickie.
Gdy prześledzimy historię zakonów, łatwo odkryjemy, w jak oddolny, spontaniczny sposób tworzyły się i rozwijały. Osoba świecka, ksiądz, pustelnik, zakonnik, nawrócony grzesznik – najczęściej późniejszy święty – odczuwa potrzebę większego zaangażowania i odnowienia swego życia duchowego. Wraz z tymi, którzy odczuwają podobną tęsknotę, tworzy szczególną wspólnotę. Mogą to być żyjący wspólnie kapłani, taką społeczność zbudował w oparciu o przygotowane przez siebie zasady (zwane regułą) Augustyn z Hippony – św. Augustyn (+430); mogą to być poszukujący mistrza eremici, jak ci, których zorganizował według swojej reguły Benedykt z Nursji (+547), późniejszy święty i patron Europy. Ale takich sposobów życia wspólnotowego, takich reguł było więcej, wspominam akurat te z uwagi na rolę, jaką odegrały w późniejszym czasie, trzeba jednak pamiętać, że wspólnot tego rodzaju były zapewne setki, często znacząco się różniących, a dziś nie sposób ich z pewnością policzyć.
Zatrzymajmy się przy symbolicznej postaci, jaką jest Benedykt z Nursji, który nie bez złośliwości, a pewnie też stronniczości, pisał o tej różnorodności inicjatyw mniszych w czasach mu współczesnych w ten sposób: „Cztery są, jak wiadomo, rodzaje mnichów. Pierwszy nosi nazwę cenobitów, tj. tych, którzy żyją w klasztorze i pełnią służbę pod regułą i opatem. Drugi to anachoreci, tzn. pustelnicy. Oni to nie w pierwszym porywie zachwytu nad życiem mniszym, lecz przechodząc długą próbę w klasztorze, od wielu uczyli się, jak należy walczyć z diabłem, a dobrze przygotowani w szeregach braci do samotnej walki na pustyni i dość już silni, by obejść się bez pomocy bliźniego...". Przerwijmy na chwilę tę opowieść, by dodać, że Benedykt przemilczał tu fakt, że sam zaczynał „na pustyni", bez przygotowania, a cenobitą został później. Dalej pisze: „Trzecim, całkiem obrzydliwym rodzajem mnichów są sarabaici. Żadna reguła nie była im mistrzynią i nie wypróbowała ich jak złoto w ogniu. Rozmiękli jak ołów, w postępowaniu zachowują nadal wierność światu...". Czwartym zaś rodzajem mnichów, którzy – według Benedykta – są „pod każdym względem gorsi jeszcze od sarabaitów" to „ci, których nazywają mnichami wędrownymi (gyrovagi). Przez całe życie wędrują oni po różnych okolicach, goszcząc po trzy lub cztery dni w rozmaitych klasztorach. Zawsze się włóczą, pozbawieni wszelkiej stałości…". Jakkolwiek je oceniać, wszystkie te inicjatywy, których sukces zależał w dużym stopniu od społecznego poparcia, były swoistymi eksperymentami. Ostateczną dominację cenobityzmu (wspólnot mniszych) możemy uznać za dowód na skuteczność działań wspólnych, choć zapewne w wielu wypadkach niektóre indywidualności (mnisi wędrowni, eremici itp.) w krótkiej perspektywie (pamiętamy, że mówimy o tysiącleciach, więc może to oznaczać nawet dziesiątki lat) uzyskiwali większy poklask i wydawali się skuteczniejsi. To chichot historii, że właśnie mnisi wędrowni (żebrzący) przejmą od benedyktynów pałeczkę dominacji w ruchu zakonnym jakieś… sześć wieków później.
Wieki inkubacji
Gdzieś między śmiercią Benedykta z Nursji (+547) a rokiem 787, kiedy to opat Monte Cassino przesłał Karolowi Wielkiemu kopię reguły benedyktyńskiej, później narzuconą wszystkim klasztorom w cesarstwie, minęło ponad dwieście lat. To, średnio licząc, kilka pokoleń mnichów, których wspólnoty w różnych warunkach, pod różnymi regułami, pod nadzorem kolejnych opatów, których osobowość wpływała na dalsze kształtowanie się ich tradycji, przetrwały jako wysepki na morzu codziennego życia ówczesnej Europy, zachowując nie tylko własne tradycje i ciągłość wiedzy, ale często też materialne pamiątki dawnych czasów, w tym książki.
Jak to się stało, że z pierwszych wspólnot mniszych, skupionych na sobie, rozwinęły się opactwa, które za sprawą swoich umiejętności uprawy roli, zarządzania wielkimi majątkami ziemskimi stały się jednym z filarów nowego porządku? Wielu rzeczy możemy się jedynie domyślać. Pewne jest jedynie to, że był to proces wielowątkowy i skomplikowany. I trwał – tak dla wyobrażenia sobie skali – tyle co historia polskich organizacji społecznych od powstania Towarzystwa Przyjaciół Nauk w roku 1800 do dnia dzisiejszego. To dużo czasu na poszukiwanie, eksperymentowanie i testowanie rozwiązań.
Warto choć w przybliżeniu wyobrazić sobie ten proces. Początkowo mnisi nie znajdowali się w centrum zainteresowań Kościoła, funkcjonowali na jego obrzeżach, tak jak i na obrzeżach ówczesnego społeczeństwa. Tylko w Irlandii w oparciu o opactwa tworzono lokalny Kościół, w którym ascetyczni mnisi pełnili najważniejsze funkcje. Tam tworzyła się jedna z mniszych tradycji, którą później próbował przenieść, nie bez pewnych sukcesów, na tereny kontynentalnej Europy Kolumban (+615). We Włoszech Grzegorz I (+604), pierwszy mnich na stolicy Piotrowej, odkrywa regułę benedyktyńską i wysyła włoskich mnichów do działań ewangelizacyjnych (misje w Anglii). Rozpoczyna się mariaż papiestwa z mnichami.
Z południa i z północy docierają idee monastyczne na tereny Franków. Szczególnie do rozwoju klasztorów w Europie przyczyniła się kolejna misja mnichów anglosaskich w Europie na przełomie VII i VIII w. Współpraca z nawracanymi książętami wiązała się z licznymi fundacjami klasztornymi, które stawały się ośrodkami akcji chrystianizacyjnej. Powstało wówczas wiele opactw. Jednym z pierwszych był wywodzących się z chrześcijańskiej tradycji anglosaskiej i irlandzkiej klasztor w Echternach (dziś Luksemburg). Licznie powstały klasztory na terenie dzisiejszych Niemczech i Austrii, w tym opactwo Reichenau na wyspie Jeziora Bodeńskiego czy Fulda, które być może odegrało ważną rolę przy przyjmowaniu chrześcijaństwa przez Mieszka I.
Mnisi stawali się ważnym elementem życia nie tylko społecznego, ale i politycznego, a fuzja zdroworozsądkowej (niezbyt ascetycznej) reguły benedyktyńskiej – „módl się i pracuj" – z celtycką tradycją monastycyzmu uniezależnionego od biskupów, silnie ascetycznego, ale i znacząco wspierającego kulturę i naukę (skryptoria, biblioteki, szkoły) tworzyła nową jakość. Kultura monastyczna staje się pierwszą oryginalną kulturą elit intelektualnych Zachodu.
Klasztory stały się znaczącą siłą, co oczywiście tworzące się imperium Karolingów skrzętnie wykorzystuje. W granicach cesarstwa Karola Wielkiego (+814) reguła Benedyktyna została narzucona wszystkim klasztorom, ale... cesarz zastrzegł sobie prawo nominacji opatów. I tak opatem mógł zostać nawet świecki dostojnik państwowy, choć ci zazwyczaj bardziej interesowali się dochodami z opactw niż toczącym się w nich życiem duchowym.
Opactwo

Czym jest zatem pojedyncze, samorządne opactwo (wymiennie stosujemy pojęcia klasztoru czy monasteru1). Przyjrzyjmy się kilku aspektom jego funkcjonowania, w dużym oczywiście uproszczeniu.
Opactwo prowadziło szeroką działalność
Klasztor był miejscem, które uważano za miejsce bezpośredniego kontaktu z Bogiem. Już tylko z tego powodu pełnił on różne funkcje. Zakony kontemplacyjne, gdzie ten kontakt uzyskiwano poprzez indywidualne i zbiorowe modły, był nie tylko miejscem spotkania zakonnika z transcendencją, ale też sposobem na zapewnienie tego kontaktu innym (fundatorom, ale też ludziom związanym z klasztorem poprzez specjalne bractwa modlitewne). Modlitwa, czasem w niezwykle rozbudowanej liturgii (np. w Cluny, o którym za chwilę, przewidzianych na dzień było już 215 psalmów, gdy u Benedykta sugerowanych było jedynie 37), była niesłychanie ważna, ale nie wyczerpywała działalności mnichów. Drugim elementem istotnym w regule Benedykta, do którego powracały kolejne reformy zakonne, była praca. Przede wszystkim praca fizyczna (nawet ta niezwykle ważna rola, jaką odegrały klasztory w zapewnieniu ciągłości wiedzy, w dużej mierze była efektem ciężkiej fizycznej pracy skryptorów), ale także naukowa czy organizacyjna.
Opactwo z założenia miało być samowystarczalne
Praca fizyczna mnichów jako istotny element reguły, a także ślubowana stałość miejsca (stabilitas), która dla pierwszych mnichów oznaczała po prostu nieopuszczanie własnego klasztoru, związane były z koniecznością podjęcia próby zorganizowania samowystarczalnego gospodarstwa, w którym praca w kuchni i w ogrodzie, czy też w różnych warsztatach, miała z jednej strony zapewniać odpowiednie zajęcie mnichom, z drugiej – zaspokajać ich codzienne potrzeby. Gdy dołożymy do tego wyrzeczenie się przez mnichów własności prywatnej, a więc przeznaczanie całej nadwyżki na rozwój, a do tego ulgi – jak byśmy dziś powiedzieli – podatkowe oraz kumulację wiedzy (zarówno tej w zachowanych księgach, jak i praktycznych doświadczeń innych klasztorów) wykorzystywanej w rolnictwie i rzemiośle, otrzymamy prosty przepis na sukces ekonomiczny. O szczegółach przepisu na ten sukces, który dziś uznalibyśmy za sukces tego co zwiemy ekonomii społeczną, szerzej opowiemy w podsumowaniu.
Opactwo było skomplikowaną organizacją
Zarówno rozkład budynków, jak i struktura organizacyjna opactwa były tak pomyślane, by zaspokoić podstawowe potrzeby materialne, ale i duchowe konwentu, który liczył zazwyczaj od kilkunastu do kilkudziesięciu zakonników, choć przecież były i klasztory, w których mnichów było kilkuset. W ramach wspólnoty mnisi pełnili różnorodne funkcje. Furty klasztornej pilnował furtian, szafarz zarządzał dobrami, były też inne funkcje – mistrz nowicjatu, skarbnik, kantor... Była osobna kuchnia dla mnichów, osobna dla opata, która też w razie potrzeby karmiła gości. Wbrew pozorom hospitaliusz zajmował się nie chorymi, bo dawna nazwa szpitala oznaczała raczej przytułek niż dzisiejszy szpital, a gośćmi. Chorzy natomiast przebywali w infirmerii i zajmował się nimi infirmierz. W refektarzu mnisi jedli, słuchając wyznaczonego lektora. Dodajmy do tego inne budynki i pomieszczenia, jak kościół czy łaźnie, a także stajnie, obory, spichlerze... Zarządzanie taką organizacją, która dodatkowo często otrzymywała w zapisach ziemie oddalone nawet o setki kilometrów, nie było proste, nawet gdy wykorzystywało się do tego nie tylko pracę mnichów, ale i ludzi świeckich.
Opactwa były samorządne
Klasztory benedyktyńskie są z założenia niezależnymi wspólnotami. Reguła benedyktyńska mówiła wyraźnie o demokratycznym wyborze opata: „Przy ustanawianiu opata trzeba zawsze przestrzegać zasady, by ten nim został, kogo wybierze jednomyślnie i w bojaźni Bożej cała wspólnota lub choćby tylko jej część niewielka, lecz kierowana lepszym rozeznaniem. O wyborze zaś rozstrzygać musi wartość życia i mądrość nauki, i to nawet wówczas, gdyby we wspólnocie kandydat był ostatni w kolejności”, czyli np. młody wiekiem lub stażem. Benedykt przestrzegał jednak przed zbytnią demokracją przy wybieraniu innych stanowisk, co mogło prowadzić do konfliktów. Szczególnie dotyczyło to przeora, który pomagał opatowi w zarządzaniu i zastępował go w czasie nieobecności. Benedykt uważał: „za wskazane, dla zachowania pokoju i miłości, aby opat według własnego uznania miał prawo obsadzać stanowiska klasztorne". W klasztorach benedyktyńskich jednak, choć wybierany dożywotnio opat miał właściwie pełnię władzy, wyraźne widać elementy demokratyczne. Warto tu przypomnieć zapisy reguły: „Ilekroć trzeba w klasztorze podjąć jakąś ważną decyzję, niechaj opat zwoła całą wspólnotę i przedstawi jej, o co chodzi. Wysłuchawszy opinii braci, niech ją sam rozważy, a następnie zrobi to, co uzna za bardziej wskazane. Powiedzieliśmy zaś, że wszystkich należy wzywać na radę, gdyż Pan często właśnie komuś młodszemu objawia to, co jest lepsze. (…) Jeśli zaś chodzi o jakieś mniej ważne sprawy klasztoru, niech opat wzywa na radę jedynie starszych, bo napisane jest: Nic nie czyń bez rady, a po uczynku nie będziesz żałował”. I co najważniejsze, opat – właściwie wszechwładny – był ograniczany przestrzeganiem reguły.
Opat jako ojciec
Jak widzimy, opactwem rządzili wybierani, przynajmniej w teorii, demokratycznie opat lub ksieni (magistra, opacicha). Dlaczego w teorii? Klasztory bowiem były początkowo fundowane przez władców, w późniejszym czasie również możnowładców. Fundator, który w teorii świętej wymiany za wybudowanie i zaopatrzenie klasztoru zapewniał sobie darowanie win i nagrodę w niebie, często próbuje przy okazji załatwić sobie rozwiązanie również innych, niekoniecznie eschatologicznych problemów. Opactwa to w dużej mierze obiekty o walorach obronnych, gdzie fundator zawsze może się zatrzymać. To również rodzinne nekropolie, w których znajdują pochówek – i co w tamtych czasach jest rzeczą nie bez znaczenia, „wieczną” modlitwę – członkowie rodu. To miejsce, w którym można umieścić (i zapewnić opiekę – na czas nauki lub i na zawsze) córkę, młodszego syna lub kogoś z dalszej rodziny. W końcu, gdy klasztory osiągnęły znaczący sukces ekonomiczny, było to także źródło znacznych dochodów, którymi można było nagradzać wierne sługi. Często więc traktowano klasztory jako prywatne czy rodzinne fundacje i sprawowano nad nimi prawo patronatu. Oznaczało to przede wszystkim wpływ na wybór opata lub ksieni. Ale nie tylko fundator chciał zapewnić sobie wpływ na klasztor. Również miejscowy biskup, o ile dzięki tzw. egzempcji klasztor nie był wyjęty spod jego władzy duchowej, chętnie wykorzystywał opata, będącego często największym w okolicy właścicielem ziemskim, do prowadzenie własnej polityki. Do tego dochodziła jeszcze władza papieska, licząca na zakony jako zaplecze kościoła powszechnego i czasem własnych ambicji. W tym trójkącie czasem wzajemnie sprzecznych interesów lub czasowych koalicji, np. lokalnych biskupów z władzą świecką przeciw decyzjom papieża, zakony próbowały wywalczyć sobie niezależność.
Reforma akwizgrańska
ciąg dalszy nastąpi...
Uzupełniające teksty źródłowe
Piotr Skarga "Żywot św. Benedykta Opata" (fragmenty)
Benedykt z Nursji "Reguła" (fragmenty)