Piotr Skarga "Żywot św. Benedykta Opata" (fragmenty): Różnice pomiędzy wersjami

Z MediWiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
 
Linia 1: Linia 1:
  
[[Plik:Benedykt i reguła.jpg|thumb|200px|Benedykt z Nursji przekazujący swoją Regułę (obraz z 1129 w klasztorze św. Idziego w Nîmes)]]
+
[[Plik:Benedykt i reguła.jpg|thumb|300px|Benedykt z Nursji przekazujący swoją Regułę (obraz z 1129 w klasztorze św. Idziego w Nîmes)]]
 
==Źródło==
 
==Źródło==
  

Aktualna wersja na dzień 12:18, 30 mar 2020

Benedykt z Nursji przekazujący swoją Regułę (obraz z 1129 w klasztorze św. Idziego w Nîmes)

Źródło

"Żywot św. Benedykta Opata, pisany od św. Papieża Grzegorza Wielkiego", w: Żywoty Świętych starego i nowego zakonu na każdy dzień przez cały rok przez X. Piotra Skargę Soc. Jesu, Wydanie XXIV, Tom 3, Kraków 1881. zobacz w oryginale. Śródtytuły od redakcji

Jako eremita

streszczenie dla leniwych opowieść na podstawie relacji mnichów – m.in. następcy Benedykta i jednego z kolejnych opatów: Benedykt postanowił porzucić nauki i dokonawszy cudu, w tajemnicy przed najbliższymi udał się na pustynię. Po drodze spotkał mnicha, który urzeczony jego nauką przynosił mu żywność. Po kilku latach zaczęli się do niego schodzić, by słuchać jego słów, także inni ludzie

O jego sprawach wszystkich ja wiadomości nie mam, jedno tę trochę, com od czterech jego uczniów słyszał, powiadam: to jest od Konstantyna przewielebnego męża, który na jego miejsce w klasztornym urzędzie nastąpił i od Walentyniana nad Laterańskim klasztorem przełożonego, także od Symplicyusza, który trzecim po nim opatem był, i od Honorata, który dziś jeszcze w tej celi, gdzie on mieszkał, przebywa. Gdy tedy porzuciwszy nauki, iść na pustynię umyślił, na drodze onej pokazał Pan Bóg cudem jednym, jako mu przedsięwzięcie jego miłem było. Bo gdy mamka jego, która go więcej nad innych miłowała, w miasteczku Efrydzie (gdzie był od przyjaciół zatrzymany) naczynie jedno pożyczone stłukłszy, o to bardzo płakała, on jej się użaliwszy, modlić się Panu Bogu począł; i skoro modlitwy dokończył, całe ono naczynie ujrzał. Co się też wnet wsławiło u ludzi tak, iż tamże u kościelnych drzwi Piotra świętego ono naczynie na pamiątkę zawieszonem było.

Ale św. Benedykt sławy się ludzkiej strzegąc, tajemnie od mamki onej i przyjaciół odszedłszy, na pustynię się, którą Sublako zowią, (ośm mil od Rzymu) udał. Na tej drodze mnich jeden, na imię Roman, spotkawszy go, wypytał się o jego świętej myśli i za prośbą jego, tając rzecz onę, żywność świętemu młodzieńcowi nosił na puszczę; gdzie w jednej jaskini trzy lata tak przemieszkał, iż nikt o nim nie wiedział, okrom owego Romana, który na wysoką opokę niemogąc do niego włazić, przez dzwonek o sobie dawał znać pod górą, z której Benedykt św. powróz spuszczał, a chleb sobie wciągał. (...)

Tegoż czasu i pasterze go znaleźli; pierwej mniemali, ażeby był zwierz jaki, lecz potem poznawszy, po błogosławieństwo do niego (chleba mu przynosząc) chodzili i sami swe zwierzęce serca mienili. Skoro on był oznajmiony ludziom, wielu ich do niego się schodziło; którzy za żywność, którą mu nosili, niebieskie potrawy z ust jego na sercu odbierali. (...)

Jako opat

streszczenie dla leniwych po śmierci opata pobliskiego klasztoru poproszono Benedykta, by go zastąpił. Ponieważ próbował przywrócić surowe obyczaje, mnisi usiłowali go zabić. Porzucił ich zatem, bo dla "lepszej się pracy zachować myślił". Sława jego „cnót i cudów” sprawiła, że z licznych ludzi przybywających słuchać jego słów stworzył 12 klasztorów. Grupa uczniów pozostała przy nim. Przeniósł się wraz z nią na Monte Cassino, gdzie usunął pozostałości kultu pogańskiego, postawił kościół i nawracał „ludzi błędnych”

Był tam niedaleko klasztor jeden, w którym gdy starszy umarł, biegli wszyscy mnisi do św. Benedykta, aby ich przełożonym został; Benedykt św. długo się wzbraniając, na ostatek prośbą ich zwyciężyć się dał. Ale gdy ich w zakonnem zachowaniu i dobrej straży trzymał,(bo tak, jako pierwej byli swawolnymi, być im więcej nie dopuścił), żałować głupi poczęli, iż obrali sobie takiego, którego cnota skrzywienie się ich prostowała; gdyż złe zwyczaje opuszczać, a stare składając ,nowe myśli brać musieli; zaczem śmiejąc o jego zgubie myślić – (bo złym ciężki jest żywot dobrych) – w winie mu truciznę u stołu przy zwyczajnych pokarmach podali. Święty Benedykt, gdy krzyżem św. szklankę onę przeżegnał – tak jakoby w nią kamieniem uderzył, zdruzgotaną została, i on się jad na ziemię wylał. Zrozumiawszy to święty mąż, iż naczynie ono śmierć w sobie miało, bo znaku żywota wytrwać nie mogło, cicho wstał, a zwoławszy bracią, z twarzą wesołą powiedział im: – Boże bądź wam miłościw, bracia mili; coście to nademną czynić chcieli? wszakem wam mówił, iż moje obyczaje z waszemi się nie zgodzą? więc według swej barwy ojca sobie szukajcie, bo mnie już mieć nie możecie. – Wróciwszy się na pierwsze swoje miejsce na pustynię, sam z sobą tylko pod oczyma Boskiemi mieszkał. Bo tam tylko złych znosić i cierpieć się godzi, gdzie też i dobrzy między nimi się znajdują; daremna bowiem jest około złych praca, gdzie ani z dobrych pożytku nie masz; a zwłaszcza, iż się inni lepsi znajdują, którym się z pożytkiem służyć może. Tam się niemiał czem bawić święty mąż Boży, gdzie już wszyscy byli zepsowani. Tak czynili i święci; gdy ich praca była niepożyteczna u jednych, szli do drugich. Przetoż i Paweł święty, który śmierci dla Chrystusa, aby z nim był, pragnął, z Damaszku przez mur spuszczony po powrozie, uciekł – nie iżby się śmierci dla Chrystusa bał, ale iż innym pożytecznym być chciał, a do lepszej się pracy zachować myślił. Podobnym sposobem i św. Benedykt (jako usłyszymy niżej) więcej daleko dusz nabył, niźli tych było, które przez ich niesposobność zostawił.

Gdy tedy na tej puszczy z cnót i cudów słynął, tak wiele się do niego za pomocą Boską ludzi na służbę Bożą zebrało, iż dwanaście klasztorów zbudował, a każdy klasztor dwunastą braci osadził, okrom tych, których przy sobie dla doskonalszego w służbie Bożej ćwiczenia zatrzymał. (...) Szedł potem na górę i do zamku Kasyno nazwanego; tam iż jeszcze był bałwan Apollinów, on go skruszywszy na onem miejscu kościół ś. Jana postawił i ludzi błędnych Panu Bogu pozyskował. (...)