Cystersi

Z MediWiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania



Historia

Zarys historii najstarszych zakonów - skrót dla leniwych

Najstarsze zakony w Europie - rzecz o samorozwoju i przetrwaniu - do ściągnięcia pełna wersję w formacie pdf
Najstarsze zakony w Polsce - między tradycją a reformą - do ściągnięcia pełna wersję w formacie pdf


pozostałości pocysterskie

Obiekty pocysterskie klasztorów męskich

Obiekty pocysterskie klasztorów żeńskich

Źródła

Encyklopedja Kościelna/Cystersi

FRANCISZEK BOGDAN ZE STUDIÓW NAD EGZEMPCJĄ ŚREDNIOWIECZNYCH ZAKONÓW W POLSCE. EGZEMPCJĄ PO LSKICH CYSTERSÓW

Kitowicz

Prowadzą swój początek od św. Bernarda, opata klarewaleńskiego, nie tylko świątobliwością życia, wysoką nauką, ale też i opowiadaniem krucyjaty sławnego, który, będąc zakonnikiem św. Benedykta, regułę jego zreformował; krój habitu cysterskiego mało co się różni od benedyktyńskiego. Zimą i latem noszą habity z lekkiej materyji, pod które podkładają zimą kafany, futrem podszyte.

Rząd u cystersów jest monarchiczny. Opat włada absolutnie wszystkiemi urzędami zakonnemi, które podług swojej woli rozdaje albo z nich składa. Do dóbr klasztornych niewdaje się, mając dobra swoje, od klasztornych oddzielne. Przeor jest tylko wykonywaczem woli i rozkazów opata.

Dla czego u cystersów nie masz żadnych konsultacyj ani konsultorów; jeden tylko przypadek śmierci opata daje im prawo wolnej elekcyji innego. Po obraniu którego natychmiast przestają być wolnymi, a stają się niewolnikami św. posłuszeństwa. Ten, który sprawuje najwyższą władzę całej prowincyji, nazywa się u cystersów komisarzem. Jenerał zakonu, mieszkający w Francyji, dawał cystersom polskim komisarzy wolą samowładną, nie stosując się bynajmniej do instancyj prowincyji; i ten zwyczaj trwał aż do początków panowania Augusta III, pod którym cystersi polscy, wziąwszy się za ręce, wyrobili sobie w Rzymie brewe, mocą którego już jenerał potem nie mógł im nadawać komisarzów podług woli swoje, ale musiał potwierdzać tego, którego prowincyja na kapitule jeneralnej większością wotów sobie obrała. Wszakże po tej ustawie wydarzył się przypadek jeden taki, że ta konstytucyja nadwerężoną została. Konstantyn Iłowiecki, opat lędzki, obrany był na jeneralnej kapitule komisarzem większością wotów.

Rogaliński, podówczas opat wiślicki, człowiek rozumu głębokiego i edukacyji wysokiej, ale w powołaniu młodszy, miał także po sobie kilka wotów, przy których chcąc się koniecznie utrzymać komisarzem, wbrew elekcyji Iłowieckiego pobiegł do Francyji do jenerała, od którego za wielkiemi instancyjami różnych panów polskich, duchownych i świeckich, otrzymał konfirmacyją swojej elekcyji z odrzuceniem Iłowieckiego. Oprócz niektórych opatów, krwią z Rogalińskim złączonych, cała prowincyja trzymała stronę Iłowieckiego; a tak między tymi dwoma opatami urósł w Rzymie wielki proces; a że ten proces ciągnął się daleko dłużej, niż funkcyja komisarska sześcioletnia, więc wreszcie strony już nie o funkcyją komisarską, z czasem zniesioną, ale o zgwałcenie konstytucyji między sobą walczące, w końcu przecież zostały pogodzone. Rogaliński został na lepsze opactwo bledzewskie przeniesiony. Iłowiecki zaś miał tę satysfakcyją, iż piastował tę dostojność komisarską po kilka razy i na niej umarł.