Sokół w Bytomiu

Z MediWiki
Wersja z dnia 09:37, 7 maj 2023 autorstwa Piotr Frączak (dyskusja | edycje) (→‎Zlot Sokołów śląskich)
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Zlot Sokołów śląskich

(za Górnoślązak 9-go lipca 1913. nr. 156]]

Od początku istnienia Sokoła na Górnym Śląsku (pierwsze gniazdo założono w Bytomiu pod kierownictwem Tucholskiego (I. naczelnika); organizacya ta cieszyła się wielką sympatyą wśród społeczeństwa. Z początku były niesłychane trudności do przezwyciężenia. Brak lokalu stałego, ponieważ policya patrzała wrogo na "Sokoła", dawał się uczuwać jak najdotkliwiej. Ćwiczenia trzeba było czasami zawiesić albo wykonywać na gołem polu. Druhów idących w ubiorze na ćwiczenia policya goniła i zatrzymywała na ulicy. Zebrań zabaw było również mało. Procesów natomiast wielka ilość. Za drugiego prezesa redaktora Dombka prześladowania dosięgnęły szczytu, kiedy w jeden i ten sam dzień na parę godzin miasto Bytom ogołocono z policyi, gdyż ją przysłano w sile 20 policyantów do 10 członków zarządu „Sokoła", aby o jednej i tej samej godzinie wszędzie urządzili rewizyę ścisłą, przetrząsnęli pomieszkania od góry do dołu, poszukiwali dowodów na tajny spisek, o którym rzeczywiście wówczas hakatystyczna „Post" zaczęła majaczyć, twierdząc, jakoby u redaktora Dombka znaleziono dowody. Ale prezes D. zmusił ją do odwołania zmyślonej wiadomości. Z niemniej mętnego źródła pochodziła wiadomość podana przez inną hakatystkę, raciborski „Ancajger", który twierdził, że „Sokół" bytomski otrzymał z Galicyi czy z Królestwa Polskiego 36 000 mk. na za kupno gruntu i wybudowanie sokolni. Tej hakatystce zrobiono propozycyę, żeby podała źródło tak obfite w pieniądze, a zatrzymała dla siebie 30 000 mk jako nagrodę, podczas gdy dla „Sokoła" na sokolnię wystarczy 6000 mk., które chętnie przyjmiemy. Procesy sypały się z powodu dawniejszych ciasnych przepisów o stowarzyszeniach i zebraniach jak z rogu obfitości. Było ich kilkanaście, aż wreszcie sąd bytomski zawyrokował, że „Sokoła" bytomskiego należy przez policye rozwiązać. Zanim wyrok stał się prawomocny, „Sokół" na sali „Bergkeller" postanowił, sam się rozwiązać i oddał książki, bibliotekę, sprzęty itd. komisyi obywatelskiej do rozporządzenia dowolnego na rzecz przyszłego towarzystwa gimnastycznego. Godzinę niespełna po tej uchwale zawiązano nowe stowarzyszenie „Sokół" na tej samej sali. Temu nowo założonemu „Sokołowi" komisya obywatelska oddała majątek starego „Sokoła"... Oto kartka z dziejów „Sokoła" bytomskiego, który przetrwał wiele, ale nieustraszenie walczył o swoje prawa, dając początek do rozwoju sokolstwa śląskiego. W srebrny jubileusz istnienia „S o k ó ł” bytomski przybierze nazwę „Sokół-macierz", bo mu się słusznie należy...

A dziś? Czasy się zmieniły bardzo. Mimo trudności już dawniej założono niektóre gniazda, które za czasów starych przepisów prawnych podobnie musiały walczyć o swój byt, jak „Sokół" bytomski. Wogóle policya na zwalczanie „Sokoła” wydała niemało pieniędzy, poświęciła niemało pracy i czasu, — tyle, jakoby się rozchodziło o niesłychanie niebezpieczną organizacyę, a nie o prostą gimnastykę itp. Stara prawda się przy tem wykazała; im więcej policya sprzeciwia się naszemu ruchowi, im więcej zwalczała „Sokoła”, tem silniej wzrastał zapał w społeczeństwie a szczególnie w sercach młodzieży naszej, która garnąć się zresztą powinna daleko więcej, niż dotąd, do „Sokoła".

Za prezesa p. Wolskiego „Sokół" odżył i rozszerzył się a dzięki pracy wytężonej i ofiarności niemałej p. Dreyzy nietylko liczba gniazd wzrasta i ich praca gimnastyczna ulepsza się, ale przedewszystkiem sokolstwo ma dziś boisko zlotowe na obszarze 4 morgów w Zadolu. Największą zasługę tę p. Dreyzy społeczeństwo nasze uznaje chętnie. Nowe przepisy prawne dawają większą wolność i swobodę, chociaż trudności naturalnie nie brak i dziś.

W niedzielę dnia 6 lipca b. r. na Zadolu (obecnie w ramach Katowic) urządzono 11-ty zlot okręgowy VI okręgu Sokołów polskich w państwie niemieckiem. Jako przedstawiciel wydziału związkowego był obecny p. Kluczyński z Berlina. Kierował p. Dreyza przy pomocy naczelników gniazd, których 18 się stawiło z 320 druhami ćwiczącymi. Praca gimnastyczna rozpoczęła się już wczesnym rankiem. O godz. 5 1/2 rano stanęli Sokoli do zawodów, o godz. 10 Sokoli i sokolice do ćwiczeń okazowych. Na nabożeństwie byli uczestnicy w kościele klasztornym w Panewniku.

Po południu zgromadziło się około 3000 publiczności wraz z Sokołami na boisku. Porządek był wzorcowy. Pogoda niestety nie była stała; deszcz przeszkadzał publiczności a odstraszył liczne tysiące. (...)