Straż Narodowa
STRAŻ NARODOWA
https://polona.pl/item-view/89f82f4e-a5b3-4bda-8f77-82df3f71de6b?page=21
Od 11 listopada 1918 r. do 15 stycznia 1919 r.
Ostatni rok okupacji niemieckiej, pamiętny w dziejach Polski, rok odzyskania niepodległości i samodzielnego bytu państwowego zaznaczył się na terenie Warszawy wzmożoną pracą kons- piracyjno-organizacyjną.
Rozwiązanie gromadzącej się na wschodzie pod wodzą jen. Dowbora-Muśnickiego armji pol skiej sprawiło, że do Warszawy przybyli dosko nali, owiani duchem patrjotycznym oficerowie Polacy, którzy powróciwszy do społeczeństwa z którego wyszli, stali się bardzo cennym czyn nikiem organizacyjnym materjalnie wyniszczo nego, zubożałego przez okupacyjną rabunkową gospodarkę, politycznie zdezorjentowanego spo łeczeństwa warszawskiego. Istniejące legalnie w Warszawie organizacje narodowo-sportowe spotykając się na każdym kroku z szykanami władz niemieckich trzymały się zdała od waśni i sporów polityczno-orjentacyjnych, zachowu jąc swe siły w postaci licznych swych członków na chwilę ostatecznej, zbliżającej się rozprawy z okupantem. Takim, ośrodkiem ogniskującym narodowo usposobioną młodzież ze sfer robotni czych rzemieślniczych i inteligenckich był So kół którego kierownicy p. Emil Rauer, i p. Karol Noskiewicz weszli w porozumienie z przybyły mi do Warszawy , w sierpniu 1918 r., i badają cymi położenie, w celu rozpoczęcia organizacji społeczeństwa polskiego dla walki z niemieckimi okupantami, pułkownikami Bolesławem Jaźwiń- skim i Wroczyńskim. Wynikiem tego porozumie nia było stworzenie Komitetu organizacyjnego do którego weszli płk. Jaźwiński, płk. Wroczyń ski i płk. Skoryna oraz p. Emil Rauer i K. Nos kiewicz. Komitet ten opracował w ogólnych za rysach organizację Straży Narodowej, której fundamentem stał się Sokół, dostarczając tej or ganizacji, wyćwiczonych członków, którzy two rzyli kadry Straży Obywatelskiej.
Wybitnie energiczny udział oprócz poprze dnio wymienionych inicjatorów od początku tworzenia się Straży Narodowej wzięli członko wie Sokoła Klemens Starzyński, Jan Gebethner i Tadeusz Dymowski.
Werbowanie konspiracyjne obywateli War szawy poszło bardzo pomyślnie dla Straży Na rodowej: zapisywali się ochoczo ludzie wszelkie go stanu i składali przysięgę na rzecz walki z Niemcami o wolność Polski. Ćwiczenia odby wały się w Tow. Gimn. Sokoła.
Nadchodziły już momenty decydujące o walce na froncie aljancko-nięmieckim i z tern większym pośpiechem organizowała się Straż Narodowa.
Zaczęły też zarysowywać się kontury wiel kich możliwości, które mogły wyłonić się z tego ogólnego chaosu po wojnie światowej, a w związ ku z tem i horoskopy dla przyszłej Polski.
Straż Narodowa postawiła sobie za cel łą czenie się ze wszystkiemi organizacjami, które by zdążyły do walki o niepodległość Polski — wystąpić czynnie w chwili odpowiedzialnej. W tym celu nawiązano łączności z P. O. W. P. O. W. nie wyraziło chęci aby złączyć się ze Strażą Narodową i ograniczono się tylko do za znaczenia że P. O. W. nie będzie przeszkadzać w akcji Straży Narodowej, działając równolegle.
S. N. miała plan pracy po wypędzeniu Niem ców. Plan ten polegał na tern, aby nie dać rozra- bować majątku Polskiego, zabranego przez Niemców i aby dopomóc organizującym się wła dzom administracyjnym po odejściu Niemców.
W tym celu zostało miasto rozdzielone na 5 rejonów, rejony te miały być obsadzone przez S. N. Komisarjaty policji, telegraf składy żyw ności magistrackie, stacje kolejowe, filtry, gazo wnie i t. d. Komendantem I-go rejonu został Jan Gebethner, II rejonu Karol Noskiewicz, III re jonu Klemens Starzyński, IV rejonu Tadeusz Dymowski i V rejonu Emil Rauer.
Komendant Główny S. N. pułkownik B. Ja- źwiński miał całokształt służby, jednocześnie zo stał on mianowany d-cą Warsz. Wojsk. Nastąpiło io 11 listopada.
Straż Narodowa na służbie narodowej bie- rze czynny udział z bronią w ręku w wypędze niu Niemców. Karabiny S. N. otrzymała na roz kaz ówczesnego kierownika tworzącego się Mi nisterstwa Wojny pułkownika Jana Wroczyń skiego.
Już dnia 12 listopada S. N. w myśl opraco wanego planu obsadza swemi posterunkami wszelkie nasze objekty miasta, biorąc na siebie cały ciężar służby garnizonowej, którą pełni przez dwa miesiące, stopniowo zamieniano przez tworzące się wojsko.
Liczebność S. N. dochodzi do 6 tysięcy lu dzi. Okolice Warszawy również szukają opieki i wart S. N., a więc w Jabłonnej, gdzie pozostały po Niemcach ogromne zapasy żywności i amuni cji. W Jabłonnej organizuje się wzór S. N. wartą i przyłącza ją takową do S. N.
Prezydent miasta inż. Piotr Drzewiecki do ceniając wielką potrzebę S. N., pomaga chęt nie wszelkim poczynaniom S. N. dla ułatwienia egzystencji tysięcy obywatel i-wartowników — pełniących służbę bardzo ciężką i odpowiedzial ną w bardzo trudnych warunkach.
Wartownicy S. N., którzy pełnili służbę na różnych posterunkach, byli stale narażeni na nie bezpieczeństwo życia nawet a kilku z nich zo stało zabitych na posterunku, którego nie opuś cili w chwili niebezpieczeństwa. 'Były to przeważ nie napady rabusiów na krańcach miasta.
Ze Straży Narodowej wyłoniła się Straż Ko lejowa pod komendą komendanta Emila Rainera, przy poparciu prezesa Dyrekcji Warszawskiej W. Jakubowskiego, komendanta tejże Dyrek cji mjr. Szt. Gen. Marjana Kozłowskiego i dele gata Pol. Zw. Kolej, p. Filipa Wrotnowskiego.
Główna zasługa Straży Narodowej polega na tern, że umiała skupić w swoich szeregach w służbie dla Ojczyzny ludzi wszelkiego stanu, robotników, rzemieślników, sokolstwo i inteli gencję, którzy w pracy dla dobra ogółu, mieli możność bliższego zżycia się z sobą i przyjęcia ich ideolog ją narodową, niedopuszczającą w swoim otoczeniu rodzinnem propagandy ele mentów wywrotowych.
Ten czynnik należy bardzo podkreślić, gdyż w tym kierunku S. N. spełniła wielką misję, jed nocześnie z tern S. N. wypełniła swoje wielkie zadanie obsadzając wartami wszelkie urzędy i składy, dając możność ich prosperowania pod ochroną S. N.
Po ostatecznym oddaniu służby garnizono wej wojsku i administracji w styczniu 1919 r. przez S. N. szeregowcy jej z Komendantami po- powrócili do swej pokojowej pracy. Tak samo znikli jak powstali, wynosząc ze sobą jako jedy ną ale najwyższą nagrodę — przeświadczenie, spełnionego uczciwie twardego obowiązku oby watelskiego w chwilach niebezpiecznych po wstawania Polski.