Alojzy Ficek
Jan Nepomucen Alojzy Ficek, także Fietzek, Fiecek (1790-1862)
Na parafiach w Czeladzi, Ziemięcicach w Piekarach angażował się w działalność dobroczynną. Duży rozgłos przyniosła ks. Fickowi działalność samarytańska podczas epidemii cholery, która wybuchła na Śląsku w 1830 oraz epidemii tyfusu z 1848. Został wtedy obdarzony przydomkiem „Apostoła Śląska”. Zaangażowany w [Zarys historii bractw trzeźwości - skrót dla leniwych|ruch trzeźwościowy] i wydawniczy m.in. redagował (1848-50) Tygodnik Katolicki (pismo Towarzystwa Mariańskiego)
Spis treści
O wspólnym budowaniu - miniwykład
Można powiedzieć, że nic tak nie buduje więzi jak wspólne zaangażowanie w jakieś działanie (np. w budowę kościoła). Wtedy ma ono nie tylko materialny wymiar. Dziś kościoły buduje się inaczej, niż w średniowieczu, gdy była to domena bogatych fundatorów. To znaczy, że kiedyś musiał nastąpić przełom. Stało się to, ale też i znacznie więcej, przy budowie kościoła w Piekarach Śląskich.
Więcej niż budowa
Ks. Jan Aloizy Ficek urodzony 9 maja 1790 roku objął w wieku 36 lat parafię w Piekarach Śląskich. Słynęła ona z cudownego obrazu Matki Bożej i choć sam cudowny obraz został zastąpiony innym, pielgrzymki do tego miejsca nie ustępowały. Jednak drewniany kościółek wybudowany w 1303 roku nie był przystosowany do przyjmowania tylu wiernych. Nic więc dziwnego, że nowy proboszcz od samego początku myślał o budowie nowego domu bożego. Jednak plan swój zaczął realizować w roku 1841 i – jak się można domyśleć – nie zrobił tego tradycyjnymi metodami. W istocie zastosował niebanalny – jak na ówczesne czasy – zabieg marketingowy. Oto w czasach rozwijającego się przemysłu stało się czymś naturalnym pozyskiwanie funduszy inwestycyjnych poprzez sprzedaż akcji. I do tego mechanizmu odwołał się przedsiębiorczy ksiądz, czym wzbudził początkowo zdziwienie i protesty. Oczywiście akcje były „płatne w niebie”, a z dzisiejszej perspektywy były w istocie, w dzisiejszym języku, zbiórką crowdfundingową na dość dużą skalę. Koszty były przewidywane na minimum 12 000 talarów. W istocie doszły w rozliczeniu – bo księdzu Fickowi bardzo na pełnym rozliczeniu zależało – do kwoty 75 000 „nie licząc wkładu prac wykonanych dla chwały Boga i jego Matki”. To, że udało się rzecz doprowadzić do końca w 1849 dziś jest oczywiste i łatwe do sprawdzenia. Pielgrzymi zdążający do Sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej (podkreślenie moje, bo ta nazwa wiele mówi o istocie zaangażowania księdza Ficka) mogą się o tym naocznie przekonać.
Przy wsparciu niechętnej władzy
Dziś często słyszy się narzekania, że społecznikom władza nie pomaga, że nie ułatwia, że powinna to lub tamto. Jasne, powinna, ale co to za sztuka zbudować coś z pomocą władzy? Sztuką jest tego dokonać bez tej pomocy lub czasem wbrew niej. Warto wspominać sobie XIX wiecznych społeczników, którym z założenia trudno było liczyć na przychylność władz zaborczych, dla których katolicyzm kojarzył się z polskością. Zresztą ks. Ficek nie ukrywał tego powtarzając często: „tak długo silnej wiary katolickiej między ludem górnośląskim, jak długo języka ojczystego”. Mało tego, gdy biurokracja pruska chciała go zmusić (już w trakcie budowy) do zmiany konstrukcji i sylwetki kościoła, Ficek – nie mogąc uzyskać odpowiedzi na swoje protesty – dotarł bezpośrednio do Króla Fryderyka Wilhelma IV w Berlinie. Zgodę uzyskał, a sam monarcha, który przybył później do Piekar usłyszał patriotyczne przemówienie o związkach Śląska z resztą ziem polskich i o poprzednich królach polskich Janie III Sobieskim i Auguście II, którzy Piekary odwiedzali. To dowód na to, że warto próbować nawet wtedy, gdy władza nie jest jeszcze do naszych pomysłów przekonana.
Najważniejsze wiązania
Wróćmy jednak do tego, co się „budowało” przy okazji budowy kościoła. Sam ksiądz Ficek w sprawozdaniu rocznym za 1842 rok „za największy sukces uznał nie postęp prac przy budowie, lecz ożywienie wiary”. Ożywienie to nie pozostawało bez wpływu na wysokość składanych „ofiar” (przedsiębiorstwa ekonomii społecznej odczuwają ten związek na własnej skórze). Tak oto dzięki zastosowaniu świeckich metod pozyskiwania kapitału finansowego tworzyło się to, co dziś nazywamy kapitałem społecznym. „Inicjatywa budowy kościoła z ofiar społeczeństwa miała bardzo ważne konsekwencje dla wzrostu więzi społecznej między wiernymi a samymi duszpasterzami. (…) Przyczyniła się więc do ukształtowania nowych metod duszpasterskich, opierających się na zaangażowaniu wiernych w życie religijno-społeczne parafii…”. Piekary stały się w ten sposób centrum nowych ruchów społecznych przekraczać granice państw (w tym wypadku granice zaborów).
Budowanie na trzeźwo
Budowa kościoła i nowy sposób aktywizowania ludzi zaowocował jeszcze jedną ważną z naszego punktu widzenia inicjatywą (było ich więcej, ale o wszystkim się nie da napisać w felietonie). To była akcja, ba! nie tylko akcja, ale cały ruch społeczny! Zaczęło się od tego, że rozpoczynając budowę kościoła w Piekarach ks. Ficek zobowiązał robotników pracujących przy budowie do abstynencji. Początkowo było to kilkadziesiąt osób, potem około dwieście. Na początku 1844 roku ksiądz ustanowił Towarzystwo Wstrzemięźliwości od Wódki i Wszelkich Trunków Palonych, a w dzień Matko Bożej Gromnicznej zapowiedział, że… sam postanowił zostać abstynentem. W ciągu dwu miesięcy prawie wszyscy mieszkańcy Piekar przestali pić wódkę i wstąpili do Towarzystwa. Za przykładem jednej parafii poszły inne, a za nimi następne. Ruch przekraczał granice zaborów, a efekty były zdumiewające. Spadała przestępczość, lekarze mieli mniej pracy przy urazach, spadała też opłacalność prowadzenia gorzelni. W roku 1844 „zlikwidowano całkowicie 18 gorzelni, 108 unieruchomiono, wyprodukowano około 45 000 wiader wódki mniej, niż w innych latach”. Towarzystwa trzeźwości miały masowy charakter, ale też miały swoich przeciwników. Poza osobami żyjącymi z handlu wódką wątpliwości mieli urzędnicy, którzy bali się spadku dochodów państwa. Niemcy bali się polskiego (narodowego) charakteru ruchu i często trzymali się od niego z daleka. Równie szybko żandarmi dopatrzyli się w ruchu abstynenckim cech działalności patriotycznej. Twierdzono wręcz, że „upojenie” ideami abstynenckimi zagraża porządkowi państwa! Byli też zwolennicy, którzy sami namawiali Niemców do wstrzemięźliwości (pamiętajmy o tym, że ruch abstynencki dopuszczał wówczas picie piwa i wina w rozsądnych granicach) i wskazywali, że trzeźwość pomnaża, a nie zubaża państwo niemieckie.
Niezwykły ruch społeczny załamał się w czasie klęski głodu 1847 roku. Jednak okres dobrowolnej wstrzemięźliwości alkoholowej miał pozytywny wydźwięk religijno-społeczny, a dla wielu rodzin był doświadczeniem nowego sposobu gospodarowania. „Wiele rodzin zwróciło długi zaciągnięte w sklepach, uzupełniło braki w swoim gospodarstwie, podnosząc stopę zamożności.” Sam ruch odrodził się w latach późniejszych, ale to już inna opowieść.
Bibliografia
Cytaty za: ks. Janusz Wycisło „Ks. Jan Aloizy Ficek. Zarys działalności religijno społecznej” Śląski Instytut Naukowy, Katowice 1992