Banki informacji

Z MediWiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Robert Kuźnicki (Asocjacje nr 1/1990)

Istnienie w Polsce ruchu samopomocy jest faktem. Inicjatyw przybywa z każdym tygodniem. Przed licznymi grupami samopomocy, zwłaszcza małymi, nieformalnymi, o zasięgu lokalnym, środowiskowym, staje problem braku środków finansowych i osób chętnych do współdziałania.

Wydobycie tych grup z cienia, zgromadzenie o nich podstawowych informacji staje się obecnie zadaniem pierwszoplanowym. Dotychczas podjęto trzy próby utworzenia banków danych o inicjatywach społecznych.

JAK W PRAWDZIWYM BANKU

Bank Danych Inicjatyw Samopomocowych i Instytucji Samopomocy Społecznej w Polsce istnieje dzięki ludziom z b. Sekcji samopomocy przy Komitecie Obywatelskim "Solidarność". Do niedawna dla przedstawicieli wielu grup, instytucji, środowisk Komitet Obywatelski był ostatnią deską ratunku, jakby nadrzędną instancją, która "dużo może". Przychodzili tam ze swymi problemami, pomysłami. Chcąc nie chcąc - trafiali do banku danych.

Projekt banku w swej pierwotnej, bardzo uproszczonej postaci zrodził się w obliczu pewnego zadania praktycznego - rozdziału napływającej do kraju zagranicznej pomocy. Można było wrzucić wszystko do gigantycznego "gardła", jakim jest właściwe ministerstwo. W konsekwencji unikało się kłopotów z transportem i magazynowaniem dóbr, choć jednocześnie traciło się nad całością kontrolę. Można też było przekazywać tę pomoc inaczej. Każdemu z osobna, każdemu według potrzeb. Optymalnym sposobem, jak twierdzi Kuba Wygnański, było przydzielanie darów zorganizowanym już grupom.

Zaletą tego banku w Polsce jest to, że gromadzi on informacje o wielu ruchach nieformalnych, grupach środowiskowych, które nie chcą być rejestrowane, bo im po prostu na tym nie zależy. Podstawowy zbiór danych o każdej grupie, wprowadzony do pamięci komputera, zawiera m.in. nazwę, adres, datę powstania, sposób i teren działania oraz dane o źródłach informacji.

- Najważniejszym zadaniem - dodaje Kuba Wygnański - jest obecnie weryfikacja tych danych, podobna do socjologicznego badania instytucji i grup. Konieczna więc będzie pewna elastyczność, inaczej bowiem bada się grupy, a inaczej instytucje. W realizację tego przedsięwzięcia zaangażowane są: tzw. zespół autorski, który składa się z kilku socjologów, w większości z Uniwersytetu Warszawskiego; prywatna agencja socjologiczna dysponująca ogólnopolską siecią ankieterską oraz zleceniodawca - Ministerstwo Pracy i Polityki Socjalnej, które uczestniczy w przedsięwzięciu nie tylko finansowo, ale również zatrudniając jako ankieterów swoich pracowników.

- Bardzo nam zależało na tym, żeby ustabilizować pracę banku jako instytucji niezależnej od agend państwowych zajmujących się polityką społeczną. Dopiero teraz starujemy z programem weryfikacji danych, dość długo bowiem próbowaliśmy zdobyć środki, których użycie nie wiązałoby nam rąk. Owszem, to wszystko można było zrobić znacznie wcześniej, ale ceną za to byłoby uzależnienie się od ministerstwa PiPS. Ostatecznie ministerstwo partycypuje finansowo w całym przedsięwzięciu, ale nasza współpraca z resortem właściwie na tym się kończy.

- Program weryfikacji zakłada zgromadzenie najpierw maksymalnie dużej liczby respondentów, a następnie zbadanie ich. Cały program powinien być ukończony w okolicach grudnia.

- W tej chwili nie potrafię jeszcze powiedzieć, na jakiej zasadzie nasz bank danych będzie udostępniany. Na pewno kopia banku będzie w Ministerstwie Pracy i Polityki Socjalnej. Nie sądzę jednak, by ministerstwo z własnej inicjatywy zadbało o utrzymanie wysokiego standardu informacji. Wymaga to bowiem istnienia specjalnej grupy, która skupi się wyłącznie na tym zadaniu.


ŚCIŚLE TAJNE

Inny bank danych o grupach samopomocy, którego dysponentem jest Ministerstwo Pracy i Polityki Socjalnej, wydaje się być super utajniony. W sekretariacie gabinetu wiceminister Joanny Staręgi-Piasek na temat banku niczego dowiedzieć się nie sposób. Oczywiście pani minister jest w całej sprawie zorientowana, problem w tym, że jest też... nieuchwytna.

Z jednego sekretariatu odsyłają więc do drugiego. W Departamencie Pomocy Społecznej na hasło: "bank danych" pada po konsultacji odpowiedź: Jasna 22.

Na Jasnej obraz ulega jednak zaciemnieniu. Bank, owszem, jest. Tyle że Bank Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych. Życzy pan kredyt?

PASS MÓWI PAS

Nie wypalił również - przynajmniej na razie - projekt utworzenia banku danych o grupach samopomocy i grupach charytatywnych w Polsce, zainicjowany przez uczestników I Polsko-Amerykańskiej Konferencji na temat Samopomocy społecznej. Oparciem dla tego przedsięwzięcia miała się stać fundacja o nazwie Polish-American Social Services, utworzona przez pełnomocnika Polish Welfare Association z Chicago - towarzystwa zajmującego się opieką społeczną - oraz przedstawicieli NSZZ "Solidarność" i Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej.

Niestety, ze względu na wyjazd firmującego ów projekt red. Jacka Moskwy i brak sprecyzowanych warunków amerykańskiej pomocy cała sprawa przestała być aktualna. Niecelowe jest więc wysyłanie wypełnionych przez grupy samopomocy ankiet na adres banku danych w redakcji "Rzeczpospolitej", jak też szukanie porady w lokalu tej gazety na ul. Kruczej.

Fundacja PASS spasowała, ale z gry wypaść nie zamierza. Mniej więcej za pół roku, jak twierdzi red. Jacek Moskwa, do sprawy banku danych będzie można powrócić.