Debata publiczna i ekonomia społeczna

Z MediWiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Poza Rządem Salon24 wpis z 14.06.2011

To, że poziom debaty publicznej jest nie na najwyższym poziomie w Polsce wiedzą wszyscy. Wszyscy też wiedzą, że jedna z przyczyn jest to, że nie umiemy dyskutować. Czytając publicystów różnej maści mam wrażenie, ze są zdolnymi samoukami, lub czytali erystykę Shopenhauera nie jako przestrogę, ale podręcznik. A mimo to wiadomo, że do debaty trzeba dwojga. I wydawało mi się, że taką debatę udało się poprowadzić...

Na portalu ekopnomiaspołeczna.pl ukazał się tekst Cezarego Miżejewskiego Więcej niż przedsiębiorstwo. Ponieważ się z nim nie zgadzałem napisałem polemikę Czy większe pieniądze zbudują kapitał społeczny w spółdzielniach?. Oczywiście polemika - jak w każdej sensownej debacie - zaowocowała kolejnym tekstem Cezarego Historia magistra vitae - jak budować sprawny ruch spółdzielczy?, na co z oczywistych powodów, co to by była za dyskusja, gdybyśmy się we wszystkim zgadzali odpowiedziałem tekstem Dolejmy oliwy do ognia....

Dyskusja wzbudziła też trochę ruchu w komentarzach Gorąca dyskusja o spółdzielniach socjalnych, więc właściwie byłem zadowolony (tym bardziej, że jak mi się zdawało argumentacja zaczęła się przechylać na moją stronę. I to chyba okazało się nieszczęściem. Bo debata debatą, ale prawda musi być po "naszej" stronie. Pojawił się więc tekst Cezarego, który nie odnosi się już bezpośrednio do poprzedniej dyskusji, ale jest "nowym otwarciem" Za, a nawet przeciw, ekonomii społecznej.

Przepraszam za ten przydługi wstęp, wiem że akurat poza Czarkiem i mną większość osób ma w dupie ekonomię społeczną i coś takiego jak społeczna własność, demokracja ekonomiczna uważa albo za pozostałość komunizmu, albo mrzonki "społeczników-wariatów". Dla mnie jest to jednak ważne więc piszę...

A jest to kwestia osobista, choć nie personalna. Czarek już kilkakrotnie publicznie określał mnie "oligarchą sektora" co moim skromnym zdaniem jest akurat zupełnym brakiem rozeznania jak ten sektor działa. Ale osobiste wycieczki znoszę, co co mam robić. Jednak w sytuacji, gdy Cezary próbuje zdyskredytować instytucję, którą reprezentuję czyli Ogólnopolską Federację Organizacji Pozarządowych milczeć nie mogę. Czarek mnie pewnie zrozumie. Sam przecież tak silnie utożsamia się z działaniami rządu. W wywiadzie dla Obywatela Na prospołecznym froncie wyraźnie pisze o tym jaka była jego rola w przygotowaniu konkretnych ustaw, używa charakterystycznych sformułowań - my: "zaczęliśmy to robić, rzucając ośrodki pomocy społecznej na głęboką wodę", "do ustawy o spółdzielniach socjalnych mieliśmy kilka podejść". Nawet teraz, kiedy o ile wiem Cezary nie pełni żadnych funkcji rządowych na posiedzeniach komisji sejmowych ponoć referuje stanowisko strony rządowej. Więc porozmawiajmy nie jak Piotr z Czarkiem, ale jako reprezentant strony pozarządowej ze zwolennikiem odgórnego sterowania ręcznego.

Więc przedstawiciel podejścia rządowego dziwi się stanowisku strony pozarządowej do Strategii Rozwoju Kapitału Społecznego w obszarze ekonomii społecznej. Dlaczego? Bo strona społeczna poddaje w wątpliwość zapisy, w których strona rządowa będzie planować długofalową politykę w kwestii ES i odgórny system wsparcia. Wyjaśniam więc. Nie wiem jak strona rządowa, ale myśmy pracowali warsztatowo w gronie w sumie kilkudziesięciu osób zainteresowanych tematem i takie wnioski zostały wypracowane. To nie jest krytyka, ale próba poprawienia tego co rząd przygotował. Przygotował bo MUSIAŁ. Powiedzmy sobie szczerze, te zapisy są w dokumentach projektów systemowych (w których przygotowaniu i realizacji Czarek w jakimś stopniu uczestniczy), a więc administracja musi je zrealizować. A są to - to moje osobiste zdanie (OFOP w tej kwestii był znacznie delikatniejszy) - beznadzieją ustawę, której się wszyscy boją i system certyfikacji, którego niewielu oprotestuje bojąc się, że ponieważ musi powstać to krytykanci mogą się nie załapać. Tu nawet to, że podjąłem dyskusje nad pouczającymi doświadczeniami Wolskiego, które z taka swadą przedstawiał Cezary okazało się błędem bo w efekcie "OFOP nie widzi i znowu usiłuje nas cofnąć do epoki XIX wieku" - a ja gwarantuje, że OFOP nic o XIX wieku nawet nie wspomniał, to tylko ja udowadniałem, że argumenty historyczne Czarka pokazują, że nie ma racji.

Co, więc te straszne organizacje PRACUJĄCE NAD RZĄDOWYM DOKUMENTEM powiedziały. Tylko tyle, że należy zastanowić się czy ta ustawa jest potrzebna, że certyfikacje trzeba rozważyć, że w kontekście nowych strategii rządowych długofalowa polityka budzi wątpliwości. Zresztą w tej ostateniej kwestii Cezary powinien mieć doświadczenie (negatywne) i dobrze ważyć słowa. W końcu to on na SKESie deklarował, że Pakt dla ekonomii społecznej będzie podpisany - zablokował w ten sposób ostrą reakcję środowiska na bezczynność rządu. To on odpowiadał za tworzenie społecznej wersji długofalowej polityki, co zakończyło się rozwiązaniem zespołu pod przewodnictwem Jerzego Hausnera i teraz tworzona jest ona w zaciszu gabinetów. Niech więc się nie dziwi, że organizacje są nieufne jeśli chodzi o deklaracje rządu. Więcej konkretów i trochę samokrytyki.