Fundacje 1
Fundacje przy placówkach budżetowych - uspołecznienie czy komercjalizacja usług
(Piotr Frączak Bitwa na fundacje, Biblioteka ASOCJACJI 1996)
O wręcz tragicznej sytuacji placówek budżetowych służby zdrowia, oświaty czy kultury nie trzeba nikogo przekonywać. Szkoły, szpitale, muzea bez wystarczających środków na pensje, opłaty (stąd np. zadłużenie placówek oświaty czy służby zdrowia), bieżącą działalność, najpilniejsze remonty, nie mówiąc już o zakupie nowoczesnego sprzętu czy perspektywicznych inwestycjach, stanęły w obliczu niemożliwości wykonywania swoich zadań.
Swoistym mechanizmem przystosowawczym było powoływanie przy takich placówkach fundacji, które miały (często prowadząc działalność gospodarczą) zdobywać pieniądze na wywiązywanie się budżetowej instytucji z zadań państwowych. Trzeba podkreślić, iż w kategoriach takich jak służba zdrowia, oświata czy kultura fundacje powołane do obsługi konkretnych instytucji stanowiły ok. 30-50 proc. fundacji działających na tych polach (Golinowska 1994) Można tu zatem mówić o pewnym zjawisku społecznym, a nie jedynie pojedynczych przypadkach.
Przyczyny tego zjawiska są dość jasne – spadek nakładów budżetowych na usługi społeczne, i to przy spadku dochodów samego budżetu, odkładanie reformy zdrowia czy oświaty musiały wywołać działania przystosowawcze przynajmniej w tych placówkach, gdzie aktywni dyrektorzy nie chcieli ograniczyć się jedynie do bezskutecznego monitowania władz o większe pieniądze. Jednak ocena tych działań nie jest już taka prosta.
Niewątpliwie zwiększyła się ilość środków, którymi mogły dysponować te instytucje. Należy jednak zwrócić uwagę na metody ich zdobywania. Mamy więc do czynienia z typowym poszukiwaniem sponsorów (osób prywatnych i firm). Z drugiej zaś strony, możliwa jest działalność gospodarcza, której zyski są przeznaczane na działalność placówki. Jednak z działalnością gospodarczą wiązały się pewne niebezpieczeństwa. Często bowiem działalność ta była ściśle związana z misją samej instytucji. Np. fundacje przyszpitalne oferowały dodatkowe, odpłatne usługi medyczne, szkolne fundacje dodatkowe, płatne zajęcia dla dzieci. Ci sami ludzie, którzy pracowali na etacie, często „dorabiali sobie” (zarabiając również dla instytucji) w tych samych pomieszczeniach, używając tego samego sprzętu i lecząc czy ucząc te same osoby. Jeżeli dodamy do tego, iż dyrektorami fundacji byli jednocześnie kierownicy placówek wspieranych przez te fundacje, otrzymamy obraz dwóch nakładających się na siebie instytucji, w których granice kompetencji i odpowiedzialności się zacierają.
W takim przypadku łatwo zadać pytanie, „w jakim zakresie fundacje te pomagają instytucjom publicznym, przy których i na rzecz których deklarują swoje działania, a w jakim stopniu wykorzystują te instytucje do realizacji własnych, niekiedy komercyjnych celów?” (Golinowska 1994) A jeżeli nawet przyjmiemy, że w całości działają na rzecz publicznej instytucji, to na ile świadczone odpłatnie usługi w rzeczywistości powinny być działaniem własnym ośrodka służby zdrowia czy szkoły i powinny być świadczone nieodpłatnie.
Mamy więc dylemat:
Czy chwalić aktywnych i przedsiębiorczych, którzy:
- dodatkowo zdobywając pieniądze na realizację zadań państwowych umożliwiają jednocześnie dorabianie „w zawodzie” specjalistom, których głodowe pensje zmusiłyby i tak do poszukiwania innych źródeł dochodów,
- świadczą obywatelom, co prawda odpłatne, usługi, których ci byliby pozbawieni, gdyby takiej działalności nie prowadzono?
Czy też krytykować taką działalność, jako nieoficjalną próbę prywatyzacji państwowych usług społecznych, dorabianie się osób prywatnych dzięki infrastrukturze państwowej? (...)
Dlaczego jednak używając słowa „patologiczna” opowiadam się za drugim rozwiązaniem naszego dylematu? Przecież każdej z instytucji publicznych, która nadal nie może sobie poradzić z bieżącymi problemami, gorąco radziłbym powołanie fundacji. Słowo patologia ma tu swoje znaczenie, choć wcale nie odnosi się do instytucji fundacji. Patologia to nic innego niż anomalia, a konieczność tworzenia dodatkowej instytucji, która jest niczym więcej niż wymuszoną prawem fikcją, to efekt patologicznego systemu prawnego Patologicznego, dodajmy, także z punktu widzenia samej instytucji fundacji. To fundacje zbierają cięgi za to, że w państwowym szpitalu pobiera się opłaty. Państwo nie chce przyznać się, że urynkowienie oświaty czy służby zdrowia oznacza wydatki finansowe ze strony świadczeniobiorców. Woli, aby proces komercjalizacji dokonywał się powoli, oddolnie, na granicy prawa, a jak to podkreśla prof. Golinowska, właśnie fundacje i towarzystwa były faktycznie jedyną legalną formą zdobywania środków pozabudżetowych na działalność szpitali i szkół. Dla wielu z nich (szczególnie w służbie zdrowia) alternatywą wobec pozornie chociaż dobrowolnych wpłat był system łapówek. Przytoczmy tu słowa socjologa Janusza Halika, które wskazują, iż być może fundacje były tu najmniejszym złem: „Chwilami wydaje się, że mamy tu do czynienia z prawie instytucjonalną polityką przerzucania na barki pacjentów i ich rodzin ciężarów utrzymania służby zdrowia. Łapówki stanowią bowiem dodatkowe źródło utrzymania dla wielu lekarzy (...). Ta wymuszona prywatyzacja wzajemnych relacji dawców i biorców świadczeń medycznych odbywa się jednak za cenę olbrzymich spustoszeń w sferze etyki zawodowej, stresów pacjentów związanych z niepokojem o właściwe ich zachowanie wobec lekarza (gdyż nie zawsze wiemy, czy wręczenie łapówki odniesie pożądany skutek – wciąż dla wielu lekarzy jest ona obraźliwa) oraz za cenę ograniczonej z powodu bariery medycznej dostępności usług medycznych” (Halik 1993).
Po stronie zysków istnienia organizacji przy placówkach budżetowych mamy nie tylko dodatkowe zarobki dla karygodnie opłacanych pracowników sfery budżetowej, ale także dodatkowe środki dla samych placówek. Z punktu widzenia systemu często marginalizuje się ich wielkość porównując z wydatkami budżetu. Takie spojrzenie jest jednak mylące. Dobrze sformułował to Ryszard Gil, Prezes Towarzystwa Zachęty Kultury w Katowicach (stowarzyszenia, które w roku 1993 finansowało działania kulturalne na poziomie znacznie wyższym niż tamtejszy Urząd Wojewódzki): „Z budżetu państwa i gminy przeznacza się na kulturę ok. 7 bln zł – udział fundacji i stowarzyszeń jest niewielki. Ale z tych 7 bln zł przeszło 90 proc. to koszty utrzymania 40 tys. budynków i kilkudziesięciu osób i dlatego znaczenie fundacji i stowarzyszeń jest ogromne” (Biuletyn Forum Fundacji Polskich nr 2/1993). A przecież podobnie jest i w innych dziedzinach świadczących usługi socjalne. W oświacie „od kilku już lat niemal 90 proc. z nich [środków budżetowych – przyp. PF] pochłaniają płace i ich pochodne, a tylko skromną resztę przeznacza się na wydatki rzeczowe (remonty, zakupy itp.)” (Borowicz, 1993). W tym wypadku niewielkie nawet kwoty mogą okazać się znaczące. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, która w przeważającej mierze przeznacza zebrane przez siebie fundusze na dofinansowanie budżetowych placówek, zebrała w 1993 r. (dla noworodków) 60 mld zł, a w 1995 r. (dla dzieci chorych na raka) 73 mld . Pozostaje jednak pytanie, czy nie lepiej byłoby, aby fundacje tworzyły (lub przejmowały) szpitale, szkoły, muzea. Wspieranie placówek budżetowych środkami społecznymi w dużym stopniu zaciera różnicę między tym, co wykonuje państwo w ramach swoich obowiązków, a tym, co robią sami obywatele. Z drugiej strony, pozorna komercjalizacja usług w placówkach budżetowych (które z uwagi na działalność społeczną i wykorzystanie państwowej infrastruktury muszą mieć mniejsze koszty własne) uniemożliwia zdrową konkurencję i w ostatecznym rozrachunku hamuje przemiany strukturalne w służbie zdrowia, oświacie, kulturze. A przecież efektem tych zmian powinien być podział w sferze usług: na placówki budżetowe, społeczne (finansowane w dużej mierze z pieniędzy pozabudżetowych) i prywatne. I znów wina niejasnego podziału ról nie leży po stronie fundacji, lecz po stronie ułomnego systemu instytucji publicznych. Fundacje ratując budżetowe zakłady, których państwo ciągle nie jest w stanie utrzymać na przyzwoitym poziomie, występują jakby przeciw sobie, narażając się na kolejne zarzuty i pomówienia.
UWAGA - Kwoty w starych złotych
Kategoria: Fundacja