Jednak ordynacja
POza Rządem Salon24 wpis z 29.07.2008
Ile razy wstydzę się za polityków, tyle razy wewnętrzny głos mówi - są tacy na jakich zasługujemy. To myśmy ich wybrali. I za każdym razem pojawia się bunt - coś tu nie gra. Może to wina ordynacji wyborczej?
Na pewno tak, choć wiem, że zmiana ordynacji nie jest cudownym lekarstwem, nie jest rozwiązaniem, ale może być ważnym elementem zmiany systemu. Kilka razy juz uczestniczyłem w działaniach na rzecz wprowadzenia wiekszościowej ordynacji wyborczej i swoje racje zarówno w 2001 jak i w 2006 wyjaśniałem. Jestem za zmianą ordynacji nie dlatego, że uważam, że jest najlepsza, ale dlatego, że może znacznie przekształcić polską scenę polityczną. Nie wiem czy na lepszą, ale inną, a przecież gorzej już chyba być nie może.
Co więcej wprowadzenie zmiany ordynacji wyborczej nie obejdzie się bez udziału obywateli. Niezależnie od deklaracji partii politycznych zmiana ta nie jest w ich interesie. Ale chyba nie jesteśmy zupełnie bezradni. Może za kolejnym podejściem uda się inicjatywa obywatelska na rzecz zmiany ordynacji, zaś walka o zmianę ordynacji oznacza powrót obywateli do polityki (nie w formie jałowych dyskusji, ale praktycznego działania). Ciągle na to liczę, że zdanie większości dotrze kiedyś do polityków i to nie w formie uprzejmej prośby ale głośnego żądania.
To obywatel powinien decydować jak chce wybierać swojego przedstawiciela, a nie przedstawiciel dyktować swoim wyborcom wygodną dla siebie formułę wyborów.