KPA i KPO
Poza Rządem Salon24 wpis w 26.01.2010
Od kilku dni mam problem. Rozmawiam z ludźmi i muszę sie opowiedzieć po jednej stronie. Czy warto iść do administracji i tam próbować coś sensownego zrobić, czy wrecz przeciwnie, od administracji trzymać się z daleka, bo to co sensownego da się zrobić, trzeba robić gdzie indziej. Dla jasności mnie ten problem nie dotyczy :-) Osobiście skłaniam się do tej drugiej opcji, bo mam mało zaufania, i to nie do ludzi w administracji - trafiają się fantastyczni - ale do samej polskiej administracji, która jest niewydolna, antymodernizacyjna, przeszkadzająca. Oczywiście im więcej sensownych ludzi po drugiej stronie tym łatwiej obywatelowi zrobić coś z sensem. Chcemy światłych urzędników, wolimy społeczników zamiast polityków w różnych władzach . Jednak jestem przekonany, że to co najważniejsze, to co najlepsze i tak musi zdarzyć się poza rządem (samorządem) niezależnie jakiego koloru czy na ile bezbarwna jest ta władza.
Ale wbrew pozorom nie kończy to moich rozterek. Poza władzą można działać w różny sposob. Ot choćby biorąc od władzy środki na wykonanie zadania (najczęściej zbyt skromne, aby zrobić to dobrze) można zastępować tę władzę w wykonywaniu jej obowiązków. Jednak ta forma (choć bardzo ważna) mało mnie interesuje. Można też za pomocą prawa i moralnego nacisku zmuszać władzę (im jest lepsza tym nacisk musi być mniejszy) aby działała dobrze. To nie jej dobra wola, ale nasze prawo. Metody są dwie (w tytule symbolicznie sprowadzone do dwóch skrótów), albo siłą prawa z procesami, albo naciski opinii publicznej. Próbą połączenia tych wysiłków jest planowany na 25-27 Kongres Praw Obywatelskich - jak ktoś jest zainteresowany zapraszam do dyskusji.