Kto organizuje się na Dolnym Śląsku?

Z MediWiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

I

Poza Rządem Salon24 wpis z 11.10.2008

Ponieważ pojawiły się informacje o tym, że wiele dzieje się na Dolnym Śląsku. (ot chociażby informacja o sposobie dzielenia Funduszy Europejskich ) to zainteresowała mnie informacja iż do 15 października 2008 Fundacja Magnus przyjmuje zgłoszenia organizacji pozarządowych do udziału w nowo tworzonej Dolnośląskiej Radzie Organizacji Pozarządowych (DROP) pomyślałem, że warto się tym zainteresować. Po przeczytaniu paru informacji jestem przekonany, że czegoś tu nie rozumiem. Dlatego chciałbym publicznie spytać organizatorów tej inicjatywy o odpowiedź na kilka zasadniczych pytań.

1. Czym ma być to nowe ciało? Według mnie są co najmniej dwie odpowiedzi. Według pierwszej (na nią wskazywałby fakt, iż jest prowadzony nabór z określoną datą końcową), że jest to próba powołania rady na wzór Rady Działalności Pożytku Publicznego i podobnych rad powstałych np. w pomorskim czy nawet lokalnej Wrocławskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego. To bardzo ciekawy pomysł i zrozumiały choćby w kontekście planowanej w nowelizacji Ustawy o działalności pozytku publicznego i o wolontariacie, gdzie przewiduje się powołanie wojewódzkich rad działalności pożytku publicznego. Problem jest taki, że takie rady powinna powoływać administracja i powinny one stanowić miejsce dialogu obywatelskiego pomiędzy samorządem a reprezentantami organizacji A tu wyraźnie chodzi o stworzenie nowej federacji. W przytoczonym artykule prezes Cezary Rutka mówi wyraźnie ."Zapraszamy wszystkich, a szczególnie lokalne partnerstwa oraz małe i jeszcze niezrzeszone organizacje pozarządowe z regionu Dolnego Śląska". Problem w tym, że na dolnym śląsku akurat działają od dawna dwie dość prężne federacje. Wspólnota Robocza Organizacji Socjalnych (WROS) i Dolnośląska Federacja Organizacji Pozarządowych, że wyjaśnienia domaga się dlaczego potrzebna jest kolejna. Wynika stąd kolejne pytanie:

2. Dlaczego Urząd Marszałkowski finansuje to przedsięwzięcie? Bo rozumiem, że taka decyzja służył realizacji jakiejś polityki regionalnej i ma przynieść konkretny cel. Bardzo chętnie dowiedziałbym się jaki? Powstanie nowej federacji, która ma za cel reprezentowanie organizacji wobec „sponsora” nie wygląda za dobrze. Co innego wsparcie już istniejącej. Obywatele się zorganizowali, mają pewne potrzeby więc trzeba im pomóc, ale to tak jakby pracodawca, przeznaczył pieniadze na sfinansowanie u siebie w zakładzie powstania kolejnego związku zawodowego. Szaleniec, filantrop czy polityk stosujący starą zasadę „dziel i rządź”? Jaką rolę próbuje więc odegrać samorząd wojewódzki? A to nas prowadzi do ostatniego już pytania, które jest prostą kontynuacją dwóch poprzednich?

3. Dlaczego Fundacja Magnus? Czyli dlaczego akurat ta organizacja wystąpiła z takim wnioskiem i dlaczego samorząd takiej organizacji przyznał akurat na taki projekt pieniądze? Tym bardziej, że trudno znaleźć w statucie fundacji jakiś zapis, że własnie ma się zajmować wspieraniem i reprezentowaniem organizacji pozarządowych. Co oznaczałoby działanie niezgodne z celami statutowymi to na pewno działacze fundacji wiedzą (bo kto ma wiedzieć jak nie Ci którzy chcą pomagać innym) jak i wiedzą władze samorządowe. Okazałoby się bowiem wtedy , że w mysl ustawy o finansach publicznych i ustawy o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych jest to dotacja nienależnie pobrana. Ale mam nadzieję tu nie zachodzi taka okoliczność co nie zmienia mojego zdziwienia, że to właśnie ta organizacja chce stanąć na czele kolejnej federacji na Dolnym Śląsku.

Jak więc rozumieć tę tak ciekawą decyzję Urzędu Marszałkowskiego? Wiele już mówiło się o tzw. GONGO (Government-operated Non-governmental organization) czyli organizacjach, które próbując „udawać” społeczne, umożliwiają np. niektórym samorządowym instytucjom (i ich pracownikom) korzystanie z dodatkowych funduszy. Czy w tym wypadku mamy do czynienia z próbą stworzenia sobie wygodnego (bo przez siebie finansowanego) partnera społecznego. Ciągle wierzę, że nie, ale najpierw muszę (i chyba nie tylko ja) poznać odpowiedzi na zadane wyżej pytania.

Ciąg dalszy

Poza Rządem Salon24 wpis z 14.10.2008

W poprzednim wpisie pozwoliłem sobie na odniesienie się do informacji na temat nowopowstającej rady organizacji pozarządowych na Dolnym Śląsku i, co mnie bardzo ucieszyło, otrzymałem odpowiedź - Róbmy swoje.

Zanim jednak odniosę się do najważniejszej części listu dwa ważne sprostowania:

1. Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych, którą reprezentuję (choć na tym blogu mówię jedynie w swoim imieniu) nie ma żadnych lokalnych czy regionalnych oddziałów, jest związkiem (federacją) kilkudziesięciu organizacji (lista), które w sumie zrzeszają ponad milion członków i reprezentują kilkaset organizacji i oddziałów lokalnych. Z tego też względu ani Dolnośląska Federacja Organizacji Pozarządowych, Wspólnota Robocza Organizacji Socjalnych, ani inni nasi członkowie OFOP z Dolnego Śląska nie są w żaden sposób oddziałami. Posiadają własną osobowość prawną i to one mogą wpływać na funkcjonowanie OFOPu, a nie OFOP na nie. To bardzo ważne zastrzeżenie, bo nie jest tak, że oto "warszawka" próbuje tu robić własne interesy. To raczej nasi członkowie przyjeżdżają do Warszawy (również z Dolnego Śląska) mówić jakie federacja ma zajmować w poszczególnych kwestiach stanowisko.

2. Moje wątpliwości podzielane są również przez część organizacji pozarządowych z Dolnego Śląska, co potwierdza wyjaśnienie Wydziału Współpracy z Organizacjami Pozarządowymi.

A teraz do meritum.

Zdumiewa mnie jednak, co takiego spowodowało, że Pan będąc Prezesem Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych - pochyla się nad działaniami Fundacji Magnus na Dolnym Śląsku i jednego dnia publikuje Pan te same pytania na trzech różnych portalach internetowych?.

Wiem o dwóch, ale nie w tym rzecz. W liście, który skierowałem bezpośrednio do Państwa Fundacji wyjaśniałem tę kwestię "Zdaję sobie sprawę, że forma ta nie należy do najprzyjemniejszych (chodzi o formę listu otwartegio- przyp), ale biorąc pod uwagę zarówno regionalny, jak i krajowy kontekst działań dotyczących różnych aspektów związanych z federalizacją III sektora, prowadzonych przez różne środowiska (w tym administrację), jednoznaczne wyjaśnienie tego typu działań wydaje się konieczne zarówno dla samego sektora pozarządowego, jak i jego partnerów, ze szczególnym uwzględnieniem jednostek administracji publicznej różnego szczebla. Ważne również wydaje się korzystanie z dobrych praktyk wypracowywanych w samym sektorze, szczególnie we własnym województwie." Zastanawiam się, dlaczego nie cieszy się Pan, że kolejna grupa osób próbuje zorganizować środowisko III sektora, przecież Prezes OFOP-u doskonale wie jak trudne jest to zadanie.

Wiem. Powiem więcej, od 1989 roku obserwowałem wiele róznych prób federowania się organizacji, z których większość dziś już nie istnieje (był np. w 1993 roku pomysł powołania federacji organizacji pomocowych, których inicjator ogłosił się dożywotnim prezydentem, a organizacje które dały się złapać na ogłoszenie w codziennej gazecie pewnie do dziś starają sie o tym zapomnieć). Dlatego cieszy mnie każda inicjatywa, ale każda też budzi moje wątpliwości, ot choćby czy zna historię swoich poprzedników czy też koniecznie chce się uczyć na swoich błędach.

Zastanawiam się też, co w tym złego, że Komisja Oceniająca Projekty uznała projekt Fundacji Magnus za interesujący w konkursie, w którym Pana Oddział Dolnośląski nawet nie złożył wniosku.

Co do oddziału już wyjaśniłem wyżej. A co w tym złego? Jeżeli był to projekt, którego efekty przyczynią się do celów konkursu, jeśli wyzwolą inicjatywę organizacji, jeśli stworzą forum do rzeczywistego dialogu dla organizacji z regionu, jeżeli stworzą nie tylko organizacyjną alternatywę do już istniejacych ale sformułują nową płaszczyznę ideową, albo wspólnotę interesów jakiegoś typu organizacji (np. małych) to chwała. Jeżeli nie to Wasza porażka bedzie porażką całego sektora, w tym także OFOPu. Dlatego też OFOP nie "czepia się " tylko DŚ, ale np. poprzez swoich przedstawicieli w komitetach monitorujących domaga się także ewaluacji procedury przyznawania grantów w konkursie w priorytecie 5.4.2 PO KL, a dotyczącym właśnie federalizacji. Zastanawiam się też, dlaczego stawiając publicznie pytania sam sobie na nie "brzydko" odpowiada.

Nie odpowiadam "brzydko" tylko próbuję nazwać to w jaki sposób na zewnątrz może być postrzegany wydany przez Waszą organizację komunikat. Mam nadzieję, że zarówno Wasza odpowiedź jak i odpowiedź Urzedu Marszałkowskiego rozwiewa wszelkie wątpliwości lokalnych organizacji co do Waszych intencji i zamiarów.Jeżeli o mnie chodzi, to życząc Wam wszystkiego dobrego, oczekiwać będę na owoce Waszych działań.

PS. I jeszcze w kwestii FIO, o której juz na blogu pisałem mam jedną uwagę. Rzeczywiście OFOPwi wydawalo się, że są to pieniądze, które mogą wesprzeć proces federalizacji również na poziomie krajowym. Niestety mimo sukcesów równoczesnie musieliśmy włączyć się - w imieniu naszych członków - w krytykę nieprzejrzystych procedur, uznaniowości w podejmowaniu decyzji. Tak więc zrezygnowaliśmy w końcu ze startowania do tego funduszu na rzecz pracy nad jego przejrzystością i dostępnością dla innych organizacji (w tym także, ale nie tylko, naszych członków).

kopia tego wpisu ukaże się na forum "jaobywatel.pl/forum2"