Między wolnością zrzeszania się a rolą ustrojową stowarzyszeń
03.07.2011
na marginesie dyskusji w kancelarii prezydenta
W piątek odbyła się zorganizowana m.in. przez Ogólnopolską Federację Organizacji Pozarządowych debata na temat prawa dla stowarzyszeń. O tym jak ten temat wypłynął i w jaki sposób zareagowało środowisko pozarządowe już pisałem (Bunt pozarządowców) i wydawało się, że sprawa jest zakończona, że możemy w spokoju zastanawiać się jak poprawić Prawo o stowarzyszeniach... Niestety, zaproszony do dyskusji, senator Abgarowicz w swoim wystąpieniu pozbawił nas złudzeń. Chcemy wprowadzić jeszcze jakieś poprawki i w nowej kadencji zgłosić ten projekt jeszcze raz. Nie wiem jak na to zareagują wyborcy senatora (w 2007 startował on z okręgu podwarszawskiego – jeżeli tak będzie i tym razem myślę, że organizacje zapytają o tę kwestię) ale reakcja sali wydaje się była jednoznaczna. Wyglądało to na deklaracje – mówcie sobie co chcecie my i tak zrobimy swoje.
Ja jednak chciałbym się odnieść do uzasadniającego takie stanowisko wystąpienia mecenasa Stefanowicza, który twierdził, że dyskusja o prawie o stowarzyszeniach cofnęła się o kilkanaście lat, i właściwie nie ma co rozmawiać bo obecne rozwiązania są niekonstytucyjne. Co prawda własnie całe seminarium dotyczyło tego problemu, ale może rzecz jest w istocie w czymś innym. I tę różnicę w podejściu, chciałbym wyraźnie pokazać:
Konstytucja RP w kwestii zrzeszeń nie tylko dotyczy wolności zrzeszania się (art. 58) ale także, a może przede wszystkim, ustrojowej roli dobrowolnych zrzeszeń i fundacji (art. 12). Pamiętam walkę o ten zapis, gdy organizacje słusznie (oczywiście według mnie, ale w końcu sam aktywnie brałem udział w tej dyskusji) uważały, że sama wolność zrzeszania nie wystarcza aby zapewnić obywatelom rzeczywisty wpływ na losy Rzeczypospolitej. Bo właśnie w dyskusji o stowarzyszeniach nie chodzi tylko o zapewnienie wolności zrzeszania, ale także - dobrze pokazuje to preambuła ustawy o „umożliwienie obywatelom równego, bez względu na przekonania, prawa czynnego uczestniczenia w życiu publicznym i wyrażania zróżnicowanych poglądów oraz realizacji indywidualnych zainteresowań”. Oczywiście tego zapisu w propozycji ustawy o zrzeszeniach nie znajdziemy. Dlaczego?
A to dlatego, że odwołuje się do innej filozofii myślenia o prawach obywatelskich. Podobnie jak z dyskusją wokół zapisów konstytucji gdzie liberalna wizja państwa stróża nocnego zderzała się wizją państwa opartego zgodnie z zasadą pomocniczości na aktywności obywateli (zapiski z tamtych lat poniżej). Tak więc jest to kwestia ideowa i naprawdę jeżeli twórcy ustawy o zrzeszeniach zechcą ograniczyć rolę dotychczas działających stowarzyszeń na rzecz uprawnień m.in. dla powoływanych ad hoc związków partnerskich napotkają silny opór.