Nie ngo-izacja tylko zanik solidarności

Z MediWiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Poza Rządem Salon24 wpis z 08.02.2010

Niestety z uwagi na obowiązki rodzinne (ferie i akurat musiałem przewozić dzieci z jednego miejsca odpoczynku na inne) nie mogłem być na debacie w Fundacji im. Stefana Batorego na temat NGO-izacji. Temat pewnie dla większości niezbyt porywający, ale dla mnie dość ważny. Każdy ma swój slaby punkt, mój to przekonanie, że ludzie mogą sami decydować o sobie, że współpracując mogą osiągnąć więcej, że to co nie powstało tylko dla zysku i co nie zostało prawnie nakazane powinno być pełne życia i kipieć od wartości.

Oczywiście, jak to zwykle ze słabostkami bywa, są one przyczyna moich częstych frustracji. Tak też jest - co już opisywałem - z dyskusją wokół cyklu artykułów w Gazecie Wyborczej. Udało się zainicjować debatę na tak ważne - a dla mnie wręcz kluczowe - zagadnienia polskiej demokracji. Co tam - moim zdaniem - jedna czy druga komisja jeśli nie będzie silnej presji społecznej i organizacji patrzących politykom i urzędnikom na ręce? Więc według mnie zasada jest prosta będziemy mieli taką demokrację, jakie mamy organizacje pozarządowe (inni wolą określenia społeczne lub obywatelskie).

I nie martwi mnie fakt, że się organizacje krytykuje (często zasługują na to), ale to, że same organizacje się nie bronią. Wypowiadają się te lub inne ważne osoby, ale organizacji nikt nie słucha. "A co to są te organizacje" zapytacie. Ja też się zapytam. Czym są te organizacje? jeżeli to nic więcej niż osoby w nich działające to nie krytykujcie organizacji tylko osoby. Jeśli jednak przyznajemy im osobowość (prawną) to może warto zastanowić się co ma do powiedzenia organizacja. Czasem chcamy znać zdanie ministra, czasem zaś stanowisko ministerstwa. Tak też jest z organizacjami.

I martwi mnie, że tego głosu organizacji nie słychać. OFOP co prawda przygotował takie stanowisko, ale czy ktoś się z nim utożsamia? Pytaniem jest ile organizacji zechce wziąć udział w tej debacie. Nie, aby bronić swoich racji i swoich dochodów, ale by powiedzieć, że działalność społeczna jest ważna, że solidarność z innymi, którzy myślą nie o swoim dobru, ale o dobru innych czy dobru wspólnym jest ważniejsza niż sukces pojedyńczej inicjatywy. Że zdarzają się ciemne interesy, przekupni urzędnicy, interesowni społecznicy, ale chcemy wierzyć, że to ciągle jest jedynie margines.