Obywatelski, czyli czyj?

Z MediWiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

21.11.2008

Krzysztof Leski w "Sami się powieście" pyta gdzie można przeczytać ten obywatelski projekt Ustawy o radiofonii i telewizji, co to pisałem w Na razie tylko informuje, że nie można go promować dopóki się go nie zarejestruje u Marszałka Sejmu.

Pytanie zdaje się rozsądne, a tu w komentarzach dominują głosy, że to w Sejmie są przedstawiciele obywateli, że jaki mandat maja te różne związki twórcze, organizacje pozarządowe itp. aby reprezentować obywateli. Dla tych wszystkich wierzących w demokrację przedstawicielską polecam doskonały tekst Marzeny Mendza-Drozd, który wygłosiła na V Ogólnopolskim Forum Inicjatyw Pozarządowych pod wiele mówiącym tytułem "Ile w nas obywatela?" . Główna teza jest taka - niech partie polityczne, a także związki zawodowe i pracodawcy pokażą ilu obywateli rzeczywiście reprezentują, wtedy dopiero można powiedzieć, czy ich tzw. "reprezentatywność" ma rzeczywiście większą legitymację niż reprezentatywność związków twórczych czy organizacji pozarządowych. Warto się nad tym zastanowić zamiast powtarzać slogany, że oto wybory parlamentarne to jest jedyne źródło legitymizacji działań politycznych (acz niekoniecznie przecież partyjnych).

Dodatkowo Ci wszyscy, którzy z góry obruszają się na tych obywateli, którym nie podoba się to JAK RZĄDZĄ POLITYCY i próbują temu przeciwdziałać, muszą pamiętać, że tak przez nich wychwalana demokracja przedstawicielska wyraźnie określa poprzez prawo - uchwalone zresztą przez tychże przedstawicieli - jak OBYWATELE MOGĄ SAMI WPŁYWAĆ NA STANOWIENIE PRAWA. Jest choćby taka instytucja obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej, gdzie jest wyraźnie napisane co znaczy obywatelski projekt ustawy.

Nie warto krytykować tego czego się nie zna, bo zawsze można wyjść na ...ignoranta?