Rocznice i niepowtarzalne szanse
Poza Rządem Salon24 wpis z 16.09.2009
Rozumiem wagę rocznic, wiem, że historia wpływa na nasze życie w sposób bezpośredni. Bez historii po prostu nas nie ma. Pozostaje jednak pytanie czy nadal tworzymy historię czy przez nią jesteśmy zdeterminowani?
Do tej refleksji skłonił mnie wstępniak "Rzeczy pospolitość" Ewy Mańkiewicz-Cudny prezesa Naczelnej Organizacji Technicznej, zamieszczony w Przeglądzie Technicznym. Czy ktoś pamięta jeszcze to pismo? Ale nie ważne gdzie, ale co zostało powiedziane:
"Wśród natłoku rocznic, celebrowanych mniej lub bardziej hucznie, giną ważne sprawy decydujace o przyszłości cywilizacyjnej Polski i poziomie życia ludzi. Zajmując się sprawami typu, kto i w jakiej uroczystości weźmie udział, politycy nie mają czasu i mozliwości przeprowadzenia niezbędnych reform".
Wszyscy to wiemy, ale też nie bardzo wiemy jaka jest alternatywa.
"Frazersem jest stwierdzenie, że Polska ma swoje 5 minut, które powinna wykorzystać na skok cywilizacyjny. Europa od 60 lat żyje w spokoju, buduje swą przyszłość w jedności, w której i my mamy teraz swoje miejsce. 20 lat wolnej, suwerennej Polski zmieniło wiele. Czy jednak nasi przodkowie przez 20 lat II RP nie zrobili więcej?"
Nie wiem czy świat się na tyle zmienił, że tzw. inteligencja techniczna już co innego znaczy niż po 1919 roku, ale wiem - kształcony na tekstach Stefana Bratkowskiego - że to oni stanowili trzon ówczesnych przemian, nie tylko ekonomicznych. Wystarczy wspomnieć, że Narutowicz był inżynierem hydrotechnikiem, profesorem Politechniki w Zurychu...
Tak po przeczytaniu tego wstępu zafrasowałem się, że może dobrze byłoby w ramach rocznic odtwarzać również pamięć o polskiej inteligencji technicznej, która potrafiła - jak Malinowski - koleją przekroczyć niezdobyte Andy. Może to ich następcy mają jakiś patent na to jak naprawić niezbyt dobrze funkcjonujący mechanizm Rzeczypospolitej.
A przecież organizacji pozarządowych zrzeszonych w Naczelnej Organizacji Technicznej jest wiele....