Stanisław Szczepanowski

Z MediWiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


(1846-1900)

pierwotnie Piotr Fraczak Stanisław Szczepanowski

Opisując postaci z historii ekonomii społecznej mówiliśmy już o księżach i lekarzach, ale nie było jeszcze nic o inżynierach. A wydaje się, że to ten typ wykształcenia, który powinien znaleźć wysokie miejsce w „rankingu” przedsiębiorców-społeczników. Zacznijmy od osoby, którą być może nawet trudno zaliczyć do przedsiębiorców społecznych, bo prowadziła – na pierwszy rzut oka – nie tylko zwyczajny biznes, ale prawdziwy biznes na szeroką skalę. Zresztą to właśnie skala była przyczyną braku happy endu i spowodowała, że ta historia nie stała się wzorem dla innych.

Zagraniczne wykształcenie

Stanisław Szczepanowski rodził się w 1846 roku w Kościanie (Wielkopolska), uczęszczał do szkoły w Chełmnie. Dość szybko przeniesiony został do szkoły w Wiedniu, skąd mógł odwiedzać ojca budującego koleje na Węgrzech. Tam też Stanisław mógł obserwować „jak społeczeństwo próbuje pokojowych metod walki z władzą austriacką”. W 1863 wstępuje na politechnikę wiedeńską, którą kończy z wyróżnieniem. Potem przez lata działa za granicą. Ważnym elementem biografii jest praca w India Office, gdzie przygląda się pracy brytyjskich urzędników w podbitym kraju. Zostaje brytyjskim poddanym i... wraca do Polski.

Nieledwie polski Rockefeller

Zaczyna poszukiwać złóż ropy. Ówczesna Galicja to nie tylko Kraków, ale i Lwów, i Kołomyja. W okolicy Kołomyi trafia na pierwsze złoża. Potem następne i następne. Nie ma kapitału, a przecież nie chodzi mu o zysk, ale rozwój przemysłu naftowego i... Galicji. Nie czeka więc na zyski, ale otwiera kolejne szyby, linie kolejowe, tworzy rafinerie (aby nie być uzależnionym od pośredników). Musi walczyć ze spadkiem cen ropy, którą ze stratą dla lokalnych zasobów sprowadza się z Rosji. Szczepanowski wykrywa i nagłaśnia problem obchodzenia prawa przez nieuczciwych handlarzy. Staje się człowiekiem publicznym. Dostaje się do parlamentu austriackiego. Toczy walkę polityczną, sporo publikuje (w tym słynną „Nędzę Galicji”). Pilnowanie interesów i służba publiczna nie idą w parze. Zyski nie spływają tak, jak powinny. Zaś środki pożyczone w Galicyjskiej Kasie Oszczędności (typowym przedsiębiorstwie społecznym tamtych czasów) domagają się spłaty. Dochodzi do najgorszego: upadku Kasy i procesu. Szczepanowski musi sprzedawać swoje szyby, które zaraz potem zaczynają przynosić realne zyski, ale zarabia na nich (wbrew intencjom Szczepanowskiego) obcy kapitał.

Wyzwania nieledwie dzisiejsze

Gdy czytamy wydaną w z 1888 roku „Nędzę Galicji w cyfrach”, wiele zapisów brzmi bardzo współcześnie. „Przyswoiliśmy sobie – pisał wówczas Szczepanowski – potrzeby i pozory cywilizacji, ale jeszcze nie jej potęgę i twórczość. Pracujemy z nieudolnością barbarzyńców, a mamy gusta i potrzeby europejskie. Czujemy potrzebę administracji europejskiej, a zbywa nam na środkach, ażeby tyle łożyć na cele oświaty i robót publicznych, ile taka administracja wymaga. Czujemy potrzebę i fabrykantów, i wykwintności europejskiej, ale nie umiemy sami ani ich wyrobić w kraju, ani też rozwinąć naszego eksportu w wystarczającej mierze do ich sprowadzenia bez uszczerbku dla konsumpcji krajowej”. I jeszcze inny ważny fragment – aktualny przed naszymi wyborami samorządowymi: „Środki do prowadzenia polityki obywatelskiego samorządu obficie istnieją. Jedna tylko rzecz tłumaczy poddanie się obecnemu kierunkowi wielu mężów wypróbowanego patriotyzmu i uznanej zdolności, to jest zwątpienie o własnych siłach i o siłach zbiorowych narodu”.

Nie tylko zarobek

Jak już wspomniałem, nie zysk kierował działaniami Szczepanowskiego, ale dobro społeczne. Były więc w jego działaniach i elementy dzisiejszego CSR-u i działalności społecznej. „Kto przeżył z nim razem ów szereg lat – mówił jeden z jego współpracowników – nie zdoła zapomnieć nigdy owego cudotwórczego przewrotu, jaki się dokonywał w oczach naszych, na ludziach, stosunkach i pojęciach. Widzieliśmy wytwornych paniczyków garnących się z zapałem do ręcznej, ciężkiej roboty, dawnych próżniaków, graczy nałogowych i wykolejeńców kręcących z zamiłowaniem żerdzie wiertnicze lub szlifujących kurki po rafineriach. Pamiętamy dyplomowanych inżynierów obchodzących uroczyście wyzwoliny na majstra wiertacza. Znamy ludzi, których całym wychowaniem był warsztat lub szkoła marynarska, a którzy dziś czynną służbą obywatelską, królewską ofiarnością ciężko zdobytego mienia są chlubą swoich powiatów”. Szczepanowski otworzył dla swoich robotników sklep spółdzielczy i Dom Ludowy. Był także współzałożycielem Towarzystwa Szkoły Ludowej.

Kamień rzucony na szaniec

Historia Szczepanowskiego nie nadaje się na prostą opowiastkę moralizatorską. Osiągnął przecież znaczące sukcesy w biznesie, w działalności społecznej, w polityce i …na wszystkich tych polach w ostatecznym rozrachunku przegrał. Czy jednak jego wysiłek poszedł na marne? Mógł być Rockefellerem Galicji, był widziany jako przywódca polskich przemysłowców, a nawet całego politycznego stronnictwa. Nie udało mu się, ale przynajmniej próbował.


Bibliografia

Cytaty za:

Stefan Kieniewicz „Dramat trzeźwych entuzjastów” Wiedza Powszechna Warszawa 1964

„Droga do niepodległości czy program defensywny? Wybór tekstów” Tomasz Kizwalter i Jerzy Skowronek PAX Warszawa 1988