Tomasz Ruśkiewicz

Z MediWiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Strona przygotowana dla Weronika Czyżewska Waglowska

Tomasz Ruśkiewicz - 1867-1926

Na podstawie Przegląd Elektrotechniczny organ Stowarzyszenia Elektrotechników Polskich z 15 .stycznia 1927 r

autor publikacji: "Tajny Związek Młodzieży Polskiej w latach 1887-1893." Na podstawie urzędowych dokumentów rosyjskich i własnych wspomnień skreślił T. Ruśkiewicz. Warszawa 1926)

Ś. p. Tomasz Ruśkiewicz

"pierwsze nauki pobierał w gimnazjum w Kielcach, które ukończył w roku 1885. [członek kół samokształceniowej, w końcu kolega szkolny Żeromskiego od "Syzyfowych prac" - przyp. PF].

Następnie studjował w uniwersytecie w Petersburgu, gdzie w r. 1889 uzyskał dyplom Kandydata Nauk Matematycznych.

W czasie studjów brał już czynny udział w dzia­łalności polityczno-oświatowej młodzieży. Wydał też niedawno materjały historyczne o działalności w latach 1887— 1893 Tajnego Związku Młodzieży Polskiej, którego był czynnym członkiem.

W r. 1891 za udział w organizowaniu w Warszawie obchodu setnej rocznicy Konstytucji Trzeciego Maja został przez władze rosyjskie aresztowany i osadzony w więzieniu, gdzie pozostawał do końca r. 1892, poczem był skazany na pięcioletnie wydalenie z kraju. Wykorzystał czas swego przymusowego pobytu zagranicą dla studjów elektrotechnicznych (...)

Po powrocie do kraju natychmiast przystępuje do pracy społecznej i zawodowej. Bierze czynny udział w pierwszem zrzeszeniu technicznem polskiem na terenie b. Kongresówki, w czasach, gdy placówka ta musiała się kryć pod nazwą: Warszawskiego Oddziału Towarzystwa popierania „rosyjskiego" przemysłu i handlu. Był On jednym z 14 założycieli Delegacji Elektrotechnicznej, która została utworzona przy tym Oddziale 27 marca 1899 roku. Bierze udział w zorganizowanych przez tę Delegację wykładach dla szerszych kół techników i monterów, jak również w odczytach na Zjeździe Elektrotechników w 1903 r (...) Był on jednym z trzech członków prezydjum Delegacji Elektrotechnicznej.

Gdy w założonem w r. 1907 Stowarzyszeniu Techników}} powstało Koło Elektrotechników, które następnie w r. 1919 zamieniło się w odrębne Stowarzyszenie Elektrotechników Polskich, ś. p. T. Ruśkiewicz zajmował się organizacją tych stowarzyszeń, a na walnych Zjazdach Elektrotechników Polskich w roku 1919 w Warszawie i w r, 1921 w Toruniu był jednym z przewodniczących. Był również jednym z założycieli Przeglądu Elektrotechnicznego. (...)

Jako Dyrektor i członek zarządu [[Polskie Towarzystwo Elektryczne|Polskiego Towarzystwa Elektrycznego przyczynił się ś. p. Ruśkiewicz do stworzenia w Polsce przemysłu maszyn elektrycznych, biorąc udział w organizacji fabryk elektrycznych w Katowicach i w Warszawie. Było to ważnym krokiem w rozwoju rodzimego przemysłu elektrotechnicznego.

Był głównym inicjatorem utworzenia ogólnopolskiej organizacji p. n. „Związek przedsiębiorstw elektrycznych", powstałej w r. 1902, skupiającej zarówno przemysłowców, jak składników i instalatorów. Organizacja ta, której do ostatniej chwili był Prezesem zarządu, tylko Jego zdolnościom 'Organizacyjnym i taktowi zawdzięcza, że dało się pogodzić napozór sprzeczne interesy przedsiębiorstw zrzeszonych i że rozwój jej był pod Jego kierownictwem zapewniony.

W r. 1925 organizował wreszcie nową placówkę przemysłową — Spółdzielnię: „Polskie Elektrownie". Ta dziedzina bynajmniej nie była obca ś. p. T. Ruśkiewiczowi, owszem, była Mu może najbardziej miła. Dzięki osobie ś. p. Ruśkiewicza Spółdzielnia odrazu uzyskała zaufanie i kredyt i w stosunkowo krótkim czasie doszła do dużego rozwoju. To było ostatniem dziełem Jego pracowitego żywota.

Pracował On z całym wysiłkiem, a bez rozgłosu, i hasłem było Mu zawsze dobro ojczyzny. Zyskał też ogólne uznanie i wyjątkowy szacunek. (...)

Inż. K. Gnoiński.

Przebieg uroczystości żałobnej

Przebieg żałobnej uroczystości pogrzebu wymownie świadczył o wrażeniu i o powszechnym żalu, jaki wywołała śmierć ś. p. T. Ruśkiewicza w licznych organizacjach społecznych i zawodowych (...) Wyliczać ich wszystkich nie bę­dziemy, zaznaczymy tylko, że Zarząd Stowarzyszenia Elektrotechników Polskich złożył wieniec i wziął osobiście udział w pogrzebie, poszczególne zaś Koła przysłały bądź delegatów (np. Koło Lwowskie, Radomskie), bądź wieńce (np. Koło Krakowskie), bądź—depesze kondolencyjne. W podobny sposób zaznaczyły swój udział w uroczystości organizacje społeczne, jak: Związek Elektrowni Polskich, Polski Związek Przedsiębiorstw Elektrotechnicznych, Polska Ekspansja gospodarcza i inne, szereg elektrowni i magistratów miast prowincjonalnych, firm handlowych i przemysłowych, tudzież poszczególnych osób, wreszcie Straż Narodowa i tak bliskie sercu ś. p, T. Ruśkiewicza Koło Kielczan, reprezentowane przez Zarząd i szereg członków.

Przemówienia

Z przemówień, jakie zostały wygłoszone nad trumną, przytaczamy następujące.


Przemówienie prof. M. Pożaryskiego

(w imieniu Stowąrzyszenia Elektrotechników Polskich).

Działalność ś. p. Tomasza Ruśkiewicza nie ograniczała się wyłącznie do pracy zawodowej, albowiem obowiązki społeczne rozumiał On szerzej i już na ławie szkolnej brał czynny udział i zajmował kierownicze stanowiska w organizacjach studenckich. Gdy wrócił do kraju — należał do tych pionierów elektrotechniki w Kongresówce, którzy tu w roku 1899 założyli pierwszą organizacją elektrotechników Polskich — Delegację elektrotechniczną Sekcji technicznej Towarzystwa Popierania Przemysłu i Handlu. Ś. p. Tomasz Ruśkiewicz brał bardzo czynny udział w pracach tego zrzeszenia. Potem, gdy Delegacja przekształ­ciła się w Koło Elektrotechników przy Stowarzyszeniu Techników w Warszawie, a następnie w samodzielne Stowarzyszenie, Ś. p. Tomasz Ruśkiewicz zawsze służył swem doświadczeniem życiowem i zawodowem przy układaniu statutów i organizowaniu pracy tych zrzeszeń. Gdy wreszcie elektrotechnika polska 0 tyle wzmogła się na sile, że stać ją było na założenie własnego organu, „Przeglądu Elektrotechnicznego", ś. p. Tomasz Ruśkiewicz stanął w gronie założycieli tego pisma. Pamięć o Tomaszu Ruśkiewiczu nigdy nie zaginie wśród elektrotechników polskich, a przykład Jego zawsze będzie czynnikiem twórczym dla młodych pokoleń, W imieniu elektrotechników całej Polski i kolegów Darmsztadczyków składam hołd Jego pamięci!


Przemówienie inż. T. Sułowskiego

(w imieniu Polskiego Związku Przedsiębiorstw Elektrotechnicznych).

Ojczyzna wymaga od swych obywateli, aby wiernie 1 uczciwie pełnili dla niej służbę z chwilą, gdy rozumieją, że są członkami społeczeństwa, jego ogniwem i że ponosić winni, ponosić muszą pełną odpowiedzialność za losy narodu i państwa. Tę zasadę naczelną uznał za swoją ś. p. Tomasz Ruśkiewicz, przez całe życie jej hołdował i z nią też w mózgu i w sercu zeszedł do grobu. A w służbie tej nie może być wyjątków, bo i służba ta nietrudna, o ile się ma zrozumienie spełnienia przyjętych na siebie zobowiązań i poczucie uczciwości w ich wykonaniu.

My wszyscy, szara masa, pełnimy tę służbę w życiu codziennem prywatnem, zawodowem i tem lepiej, im dokładniej spełniamy przyjęte na siebie zobowiązania. Aby jednak wyniki były lepsze, potrzebni są przewodnicy w pracy, — przewodnicy, ożywieni ideą i wkładający serce we wszystkie swe poczynania. Takim właśnie przodownikiem w rodzinie elektrotechnicznej, ożywionym ideą i pełnym serca, był ś. p. niezapomniany nasz towarzysz pracy, Tomasz Ruśkiewicz. Zawsze pełen niezwykłej obowiązkowości i odpowiedzialności, wysoce bezinteresowny, człowiek rzadkiej i nieskazitelnej uczciwości, wyrozumiały dla współtowarzyszy pracy, był właśnie tym nieocenionym przodownikiem, którego dziś nie stało. Ostatnie swe lata poświęcił specjalnie pracy nad urzeczywistnieniem umiłowanej przez siebie idei ożywienia i spolszczenia przemysłu w kraju. Jeden z założycieli, zawsze gorliwy współpracownik, a ostatnio kierownik — prezes Polskiego Związku Przedsię­biorstw Elektrotechnicznych, z wielkim zapałem i oddaniem się prowadził dzieło skonsolidowania i uszlachetnienia przemysłu i handlu elektrotechnicznego i na tem stanowisku zastała Go nieubłagana śmierć. Odszedł za wcześnie, bo pracy nie skoń­czył, bo do zrobienia jest jeszcze dużo. Pamięć naszego przewodnika, drogiego przyjaciela, uczcimy najlepiej, przyrzekając, że pracę prowadzoną przez Niego dalej wykonywać będziemy z umiłowaniem idei, kierowani hasłem, aby Ojczyźnie dobrze się działo.

Cześć pamięci zmarłego!

Przemówienie inż. M. Kuźmickiego

(w imieniu Zarządu Spółdzielni „Polskie Elektrownie”).

O zmarłym rzec można słowami Kasprowicza;

„Po ziemi chodząc zwyczajnie,

Przecież swój ślad poznaczycie".

Kto miał sposobność poznać bliżej ś. p. Tomasza Ruśkiewicza, musiał uledz szlachetności, niezmiernej dobroci i nieskazitelnej czystości charakteru tego człowieka,

„Po ziemi chodził zwyczajnie", był skromny i usuwał się w cień, choć zasługiwał na to, by być na świeczniku!

Ostatnią jego działalnością i ostatnią placówką jego pracy była spółdzielnia „Polskie Elektrownie". O stworzeniu jej my­ślał od lat kilku. Praca w spółdzielni, jako instytucji nawpółspołecznej, nie obliczonej na zysk, odpowiadała najbardziej Jego usposobieniu, ideologji i tendencjom społecznym. To też gdy ś. p. Ruśkiewiczowi zaproponowano objęcie stanowiska dyrektora zarządzającego naszej spółdzielni, mimo wieku nie wahał się podjąć nowej pracy, zabrał się do organizowania z młodzieńczym zapałem, nie żałując czasu, ani sił.

Pomyślny rozwój i powodzenie — cieszyły, uszczęśliwiały Go!

Z żywością i świeżością uczucia reagował na każdy nowy dowód uznania, na każdy krok naprzód, który robiła ukochana przezeń instytucja! Odżył nam! Wśród współpracowników instytucji stworzył atmosferę zaufania, przyjaźni. I mimo małego zrozumienia w naszem społeczeństwie idei spółdzielczej, mimo trudności technicznych, związanych z tworzeniem w czasach powojennych nowej instytucji, spółdzielnia nasza rosła i gruntowała swój byt!...

„Przecież swój ślad poznaczycie"...

Niestety, organizm Jego nie mógł się oprzeć atakom choroby, która Go nawiedziła. Z jego zgonem tracimy bojownika 0 nową placówkę, zacnego dyrektora i współtowarzysza pracy. Niech nowe życie da Temu, co własną i cudzą niedolę przetrawiał, spokój zasłużony!


Przemówienie red. Zygmunta Wasilewskiego

(w imieniu Koła Kielczan).

W imieniu kolegów ze szkoły kieleckiej, w imieniu zarządu Koła Kielczan, którego Zmarły był duszą, wzywam was, żałobni słuchacze, abyście pochylili głowę przed trumną dobrego człowieka i obywatela.

Ś. p. Ruśkiewicz był nietylko zawodowcem. W pacierzu swoim, mówiąc: „Wieczne odpoczywanie...”, pomyślcie o jego sercu strudzonem, które tutaj w trumnie teraz spoczywa, a które całe życie rwało się z wątłego ciała ku ludziom, aby im czynić dobrze.

Był dobrym człowiekiem i dobrym Polakiem. W podstawie wszystkiego, co robił, była miłość — miłość ludzi i Polski. Znałem Go ze szkoły kieleckiej, potem w czasach uniwersyteckich, patrzyłem na jego działalność obywatelską i mogę dać świadectwo prawdzie.

Wnet po opuszczeniu ławy w r, 1891, uwięziony za udział w Związku młodzieży polskiej, pozostawał w więzieniu do koń­ ca r. 1892, a potem lat pięć —na zesłaniu. Nie wytrąciło Go to z równowagi. Szedł tam, gdzie praca wymagała odwagi i ofiary, a praca Jego była tak wartościowa, że nikomu nie przyszło do głowy ocenić Go według przynależności partyjnej. Był przyjacielem osobistym Romana Dmowskiego, a z drugiej strony cieszył się przyjaźnią Stefana Żeromskiego do końca życia.

Ta dobroć natury ś. p. Tomasza Ruśkiewicza, nie była tylko tkliwością. Jego serce miało siłę twórczą. Do czego się dotknął, czynił to zdatnem do życia. Przytoczę dla przykładu Jego uczucie koleżeńskie, uczucie dla wielu ludzi tak przelotne. On zaś na przywiązaniu do Kielc i do kolegów potrafił zbudodować realną instytucję. — Koło Kielczan — które jest wzorem dla wszystkich innych stowarzyszeń regjonalnych tego typu. Ale wszystko robił sam, nie zadawalając się zachętą. Sam zredagował i sfinansował „Księgę pamiątkową Kielczan", sam później zorganizował kolegów, zbierając od nich składki, a nagrodą za to była Mu myśl, że kilku z młodszego pokolenia kielczan pobiera stypendja.

Nigdy bogactw swego serca nie manifestował, zawsze w cieniu ukryty. Ale trzeba Go było podpatrzeć w jego upodobaniach historycznych i muzycznych. Było to serce poetyckie. Tęsknota do przeszłości wogóle czyniła z niego historyka. Mało kto o tem wiedział, że był zapamiętałym kolekcjonistą pamiętników i badaczem historycznym, że w chwilach wolnych oddawał się muzyce.

Były to jedyne namiętności w jego życiu ascetycznem. Duch był uskrzydlony, choć ciężko zatrudniony w pługu, duch bogaty 1 wielkiej wartości. Wzór obywatela, chluba tych, co z nim pracowali, chwała nazwiska. Ta chwila niech ulży ciężarowi straty, którą przenieśliśmy. Niech będzie ulgą rodzinie, że w żałobie jesteśmy wszyscy i że pamięć ś. p. Tomasza Ruśkiewicza czczona będzie po wieki!