Towarzystwo "Warta"
Towarzystwo Przyjaciół Wzajemnego Pouczania się i Opieki nad Dziećmi „Warta”, ew. Towarzystwo Przyjaciółek Wzajemnego Pouczania się i Opieki nad Dziećmi „Warta" Towarzystwo Wzajemnego Wspierania się Przyjaciółek i Opieki nad Dziećmi "Warta"
Metryka
Z inicjatywy Heleny Rzepeckiej, dzięki determinacjiAnieli Tułodzieckiej wieloletniej przewodniczącej i zaangażowaniu wielu kobiet powstała w 1894 pierwsza organizacja kobieca bez męskiego patrona, która prowadziła zarówno jawną działalność (obejmującą głównie opiekę nad ubogimi i upośledzonymi dziećmi z Poznania), jak i tajną, polegającą na kształceniu polskich kadr pedagogicznych, opracowywaniu programów nauczania, redakcji i wydawaniu polskich podręczników. Zatwierdzona przez władze pruskie organizacja dość szybko (po czterech latach) spotkała się z represjami. Dodatkowo polityka pruska coraz bardziej ograniczająca możliwość nauki i stosowania języka polskiego doprowadziła organizację do zaangażowania się w działalność publiczną. Zaczęło się od zwołania w 18 marca 1899 roku do Poznania pierwszego w Wielkim Księstwie Poznańskim wiecu kobiet, na którym zgromadziło się około 600 pań "ze wszystkich warstw społecznych". Kolejne odbyły się w 1900 )dwa) w 1904 czy w 1908 r. na którym było już około 2000 kobiet, a na tym z 1912 „5000 kobiet ze wszystkich stanów” {1}
Organizacja zaangażowała była w rozwój czytelnictwa tworząc własne biblioteki (w 1920 Towarzystwo „Warta” przekazało swoje zbiory książkowe i pomoce naukowe poznańskim szkołom powszechnym) i doprowadzając do powstania Towarzystwa Czytelni dla Kobiet
brudnopis
"Aniela Tułodziecka przez 27 lat stała na czele głównej organizacji zajmującej się opieką, edukacją i wychowaniem dzieci, które nie tylko uchroniła przed wynarodowieniem, ale wychowała na gorących patriotów. To właśnie jej podopieczni jako pierwsi, 27 grudnia 1918 roku, wyszli na poznańskie ulice i dokonali tego, co wydawało się niewykonalne. Obalili pruskie panowanie w Wielkopolsce.
Ta niezwykła organizacja, której przewodziła Tułodziecka, nazywała się całkiem niewinnie ‒ Towarzystwo Przyjaciół Wzajemnego Pouczania się i Opieki nad Dziećmi „Warta”. Okoliczności jej powstania tak wspominała jedna z założycielek:
Na wiosnę roku 1894 obchodziła stolica Wielkopolski setną rocznicę powstania Kościuszkowskiego. W myśl hasła Naczelnika narodu „Oświata ludu dokona cudu” postanowiło grono pań poznańskich uczcić rocznicę przez rozdanie kilkuset patryotycznych książeczek pomiędzy ubogie dzieci Poznania. Młodzież zgłosiła się tłumnie, lecz przy rozdawaniu tychże okazało się niestety, iż większa część tych naszych dzieci polskich nie umiała czytać w języku ojczystym!
Kierowniczką i przywódczynią tej organizacji została drobna kobieta o cichym głosie, prowadząca dotąd wraz z siostrą zakład krawiecki. Nie zamierzała iść drogą Kościuszki, nie chciała szlachetnego zrywu, pięknych haseł i… spektakularnej klęski. Pragnęła, by każdy dzień był kolejnym maleńkim krokiem do zbudowania wolnej Polski ‒ tak małym, że nie zauważą go zaborcze władze, a równocześnie tak stanowczym, że nie sposób będzie się już cofnąć.
Wykorzystała luki w pruskich przepisach ograniczających aktywność polskich organizacji i niedopuszczających do powstawaniu nowych. Wyjątek pozostawiono dla towarzystw gimnastycznych i sportowych podnoszących sprawność przyszłego rekruta, po wtóre dla stowarzyszeń zajmujących się dokształcaniem i doskonaleniem zawodowym dorosłych, zwiększających wydajność pracowników, wreszcie dla organizacji filantropijnych zastępujących rząd we wspieraniu najsłabszych. Zaborcze państwo akceptowało także inicjatywy zajmujące się pozaszkolną opieką nad dziećmi, zwłaszcza tymi z ubogich rodzin robotniczych, pozbawionymi właściwej opieki rodzicielskiej, które stanowiły utrapienie władz policyjnych.
Publicznie głoszone cele stowarzyszenia związane były z tą ostatnią, opiekuńczą, aktywnością, jednak znacznie ważniejsza była równoległa działalność nielegalna. Warcianki zorganizowały bowiem tajną polską szkołę, w której prowadziły systematyczne zajęcia lekcyjne. Odbywały się one w prywatnych mieszkaniach, a cykl kształcenia podzielony był na trzy etapy. Na pierwszym uczono czytania i pisania z elementarza; na średnim dzieci doskonaliły czytanie, a także uczyły się gramatyki i ortografii; na wyższym zaś omawiano podręczniki oraz lektury dotyczące historii Polski, literatury ojczystej czy geografii ziem polskich. W salkach spotkań uczono ponadto robótek ręcznych, prowadzono zajęcia sprawnościowe, a co najważniejsze ‒ zawsze rozmawiano po polsku".
Dzieci uczono zarówno wierszy patriotycznych, jak i zasad higieny. Warcianki organizowały dla nich dożywianie i zajęcia świetlicowe. "Ich działania były inspiracją dla powstania w Poznaniu ogródków jordanowskich, ale także ogródków działkowych dla dzieci. Na niewielkich spłachetkach ziemi mali mieszkańcy Wildy, Chwaliszewa czy Śródki samodzielnie uprawiali warzywa".
Niezależne i samorządne
"Stowarzyszenie Przyjaciółek, kierowane przez Tułodziecką, dbało zarazem o podnoszenie poziomu własnych kadr. Nauczycielki kształcone były przez Sekcję Pedagogiczną, dla której pozyskano odpowiednich wykładowców i lektury. Imponujące wrażenie robi sieć biblioteczna „Warty”, bowiem w dwunastu placówkach zgromadzono ponad 20 tysięcy książek.
Czujność władz pruskich usypiał fakt, że w „Warcie” działały wyłącznie kobiety. Stowarzyszenie pań pragnących opiekować się dziećmi jawiło się jako doskonały i niezagrażający niczemu sposób „ukierunkowania” przyrodzonej i naturalnej kobiecej aktywności. Policji wydawało się natomiast, że samotne kobiety będą dość łatwe do utrzymania w ryzach poprzez groźby i zakazy administracyjne".
W marcu 1894 roku "otrzymało od policyi około 50 pań zakaz uczenia polskiego i to pod karą 100 marek albo 3 dni więzienia, które z czasem na 5 zamieniono".
"W poczuciu bezpieczeństwa utwierdzał władze fakt, że „Warta” nie była organizacją patronacką. Kobiety świadomie zrezygnowały z przyjęcia opieki możnych patronów – bogatych ziemian czy przedstawicieli Kościoła katolickiego. Z perspektywy władz pruskich kobiety nieposiadające zaplecza finansowego i politycznego nie mogły stanowić realnego zagrożenia. Zwłaszcza, że ich niezależność spotykała się z krytyką nawet ze strony społeczeństwa polskiego.
Nie szczędzono nam wówczas, przeważnie bardzo młodym, uwag i docinków – wspominała jedna z organizatorek stowarzyszenia – A zwłaszcza brano nam za złe, że postanowiłyśmy się rządzić same, bez męskiego patrona czy kuratora. Była to rzeczywiście nowość w stosunkach naszych.
Ta samodzielność nie wzbudzała również entuzjazmu Kościoła. Biskup Florian Stablewski, gratulując organizacji osiągnięć, wskazywał tylko te legalne (prowadzenie schroniska), a proboszczowie zabraniali warciańskiej młodzieży śpiewania pieśni narodowych w świątyniach. Kościół chciał bowiem zostać patronem „Warty”, jednak jej kierowniczka wolała trudną wolność od wygodnej protekcji.
Przekonałyśmy się bowiem, że uwzględniając rozmaite wymagania księży, straciłybyśmy swobodę działania (ster przeszedłby w ich ręce, a na to żadną miarą nie przystaniemy).
Poznańska prasa zarzucała warciankom ‒ uczestniczącym w wiecach, organizującym manifestacje, tworzącym związki zawodowe, walczącym o prawa kobiet ‒ że są socjalistkami. Wątek ten jest często podchwytywany przez współczesne organizacje feministyczne, szukające w aktywistkach sprzed stulecia swoich ideowych antenatek. Należy jednak pamiętać, że działalność poznańskich emancypantek wyrastała ze społecznej nauki Kościoła, a jednoznacznie dała temu wyraz siostra Anieli – Zofia Tułodziecka:
Socjalistką nie jestem i nigdy nie będę, bo zbyt drogie są mi ideały narodowe i religijne."
Władze dostrzegły jednak w końcu, jak duże znaczenie ma praca lekceważonego dotąd stowarzyszenia kobiet i podjęto wobec nich radykalne działania.
"W 1907 roku policja pruska wtargnęła do sali Bazaru Poznańskiego, przerywając wystawiane po polsku jasełka. Na Tułodziecką nałożono wówczas karę w wysokości 30 marek. Kolejne grzywny otrzymywała za organizowanie obchodów powstania styczniowego, powstania listopadowego czy udział w strajku szkolnym.
Wreszcie w 1913 roku Tułodziecka ukarana została grzywną w wysokości 60 marek za prowadzenie odczytu dla polskich kobiet… w języku polskim. Tym razem odmówiła zapłaty. Karą zamienną było 12 dni aresztu więziennego. Pobyt na Młyńskiej miał upokorzyć i złamać kobietę, lecz tylko dopełnił jej legendę. Tułodziecka stała się bohaterką, wzorem do naśladowania, niezłomną patriotką".
Kiedy opuszczała więzienie, witały ją wiwatujące tłumy.
"Zachowawczy, zamożni, poznańscy mieszczanie krytykowali działalność warcianek, zarzucając im epatowanie „miłosierdziem patriotycznym”. Tułodziecka ripostowała:
wyuczenie 850 dzieci rocznie czytania i pisania to przecież rzetelny trud, a nie chęć strojenia się w piórka patriotyczne.
Prawdziwe owoce tej działalności zobaczyła w dniach Powstania Wielkopolskiego, kiedy jej wychowankowie i wychowanki wyszli na ulice Poznania. Walczyli, by ich dzieci mogły się uczyć języka polskiego, religii i historii w polskiej szkole, a nie na tajnych, domowych kompletach. Współpracowniczka Tułodzieckiej – Klara Paczkowska – zanotowała rozmowę z jednym z podopiecznych, dla którego „Warta” była szkołą patriotyzmu.
w grudniowych dniach powstania, gdy „warcianki” zorganizowały akcję wyżywienia dla czuwających na ulicach powstańców, podszedł do niej jeden z nich z karabinem i powiedział: Pani mnie nie poznaje? Przecież ja jestem diabłem z Jasełek. Pamięta Pani, jak nas Niemcy wyganiali z sali bazarowej, a teraz my ich z Poznania wygonimy.
Gdy Niemców „wygoniono”, to właśnie kadry pedagogiczne wykształcone przez lata działalności „Warty” stanowiły fundament, na którym budowano szkołę narodową w Poznańskim. Zbiory biblioteczne przekazano poznańskim szkołom, a sama Tułodziecka została inspektorem oświatowym. Towarzystwo ograniczyło się do prowadzenia działalności statutowej, czyli do zapewnienia opieki pozaszkolnej dla dzieci z ubogich rodzin. W 1927 roku – licząca 74 lata – Aniela Tułodziecka przekazała kierowanie młodszym kobietom".
Organizacja działała do 1939 roku.
cytaty za: http://fundacjakochaniapoznania.pl/aniela-tulodziecka-matki-chrzestne-powstania-wielkopolskiego/
Bibliografia
{1}[Grażyna WYDER Działalność edukacyjna kobiet-Polek w Wielkim Księstwie Poznańskim w drugiej połowie XIX wieku jako czynnik kształtowania świadomości narodowej ROCZNIK LUBUSKI Tom 35, część 1, 2009]