Władza dla organizacji

Z MediWiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Poza Rządem Salon24 wpis w 19.01.2010

Jeszcze słów parę o dialogu obywatelskim i w tym kontekście roli organizacji pozarządowych. O tym, ze nie zawsze są fajne już pisałem i pisali inni. Wspominałem jednak również że ich rola we współczesnym życiu społeczno-gospodarczo-politycznym jest nie do przecenienia.

I w tym właśnie kontekście chciałbym na chwilę wrócić do kwestii dialogu obywatelskiego z poprzedniej notki, bo właśnie tu organizacje mogą (jako zorganizowani obywatele) spełniać ważną rolę. W pluralistycznym społeczeństwie konsultacje - szczególnie źle prowadzone - zawsze pokażą rozbieżność stanowisk pojędyńczych obywateli. Jednak uwspólniony ich głos nie jest już tak łatwy do zignorowania. To jest to rozumienie partnerstwa, które nie mówi o współpracy przy realizacji konkretnych projektów, świadczenia w imieniu państwa i za jego pieniądze usług, ale współtworzenie, współdziałanie i kontrolowanie działań rządu. W takich komitetach monitorujących, które współdecydują o sposobie wydatkowania pieniędzy z Funduszy Europejskich przedstawiciele organizacji pozarządowych wspólnie ze związkami zawodowymi i pracodawcami, na równych prawach z przedstawicielami administracji rządowej i samorządowej podejmują decyzje. Czy dobrze? Czy system ten dobrze działa? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć OFOP w swoich działaniach Programu Europejskiego. Jednak pytanie czy idea dialogu obywatelskiego jest dobrym pomysłem na uczestnictwo organizacji pozarządowych w życiu politycznym kraju to osobna kwestia. Warto o tym dyskutować i tu znów odsyłam do wydanych właśnie przez Stowarzyszenie Dialog Społeczny "Tezy do dyskusji" (nr 10). Jeśli chcemy uczestniczyć w dialogu obywatelskim przede wszystkim musimy poznać zasady jakie w nim obowiązują. Te zasady nie dotyczą jednak strony rządowej.

Przede wszystkim udział w dialogu obywatelskim oznacza odpowiedzialne występowanie w imieniu określonych interesów (choćby miał to być szeroko rozumiany interes publiczny). Nie jest tak, że członkowie komitetów monitorujących, sygnatariusze paktów społecznych, władze korporacji mają prawo wypowiadać się jako eksperci w swoim własnym imieniu. Ich stanowisko jest stanowiskiem instytucji, grup społecznych, które reprezentują, w których imieniu zabierają głos. To zobowiązuje. Po pierwsze, do poznania zdania osób i instytucji, w imieniu których się wypowiadają, po drugie do zdystansowania się od własnych przekonań. Lider, który przedkłada swoje zdanie nad zdanie osób, które reprezentuje, nie nadaje się do dialogu obywatelskiego. Co więcej, partnerzy, którzy uczestniczą w dialogu obywatelskim, zobowiązują się automatycznie do „zachowania należytej staranności” w pracy nad aktami prawnymi, strategiami rozwoju, kryteriami wyboru projektów. Jest bowiem jeszcze, poza odpowiedzialnością wobec tych, których się reprezentuje, drugi problem. Uczestnicząc w dialogu obywatelskim (a nie np. konsultacjach społecznych) bierze się odpowiedzialność za ostateczny kształt wypracowanych decyzji. Zaakceptowany wynik negocjacji obciąża po równo obie strony. To oznacza, że wynegocjowany kompromis czy przyjęty konsensus równą odpowiedzialnością obarcza rząd i partnerów społecznych. A to z kolei wiąże się z trzecim aspektem odpowiedzialności w ramach dialogu społecznego. To jest odpowiedzialność reprezentantów za akceptację ostatecznych rozwiązań przez reprezentowane środowiska. Efekty dialogu obywatelskiego, czy to w formie ustaleń ciał decyzyjnych (jak komitety), czy zapisów paktów społecznych nie będą nic znaczyć, o ile nie będzie społecznej akceptacji dla przyjętych rozwiązań.