Wystąpienie podczas Konferencji „Rzecznictwo NGO siłą społeczeństwa obywatelskiego”

Z MediWiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Piotr Frączak,

Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego

Wiceprezes Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych


Czym jest rzecznictwo sektora pozarządowego?

Wystapienie podczas Konferencji „Rzecznictwo NGO siłą społeczeństwa obywatelskiego” - Teresin k/Warszawy 23.XI.2007

Witam Państwa bardzo serdecznie. W moim krótkim wystąpieniu chciałbym odnieść się – na podstawie doświadczeń Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych - do głównych wyzwań, jakie stoją obecnie przed sektorem organizacji pozarządowych. Mam nadzieję, że będzie to dobre wprowadzenie do dyskusji, którą prowadzić będziemy w ciągu dzisiejszego dnia. Dlatego po pierwsze chciałem zwrócić uwagę na cztery ważne, moim zdaniem, fakty, które być może będą miały znaczenie dla dalszego rozwoju ruchu organizacji w Polsce. Po drugie, chciałem zarysować kilka wyzwań, przed którymi, jak mi się wydaje, stoimy – zarówno jako OFOP, jak i cały sektor.


Trzy znaczące elementy

Po pierwsze, takim wydarzeniem było przyjęcie na IV Ogólnopolskim Forum Inicjatyw Pozarządowych Strategii Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Można mieć wątpliwości, czy organizacje pozarządowe wystarczająco utożsamiają się z tym dokumentem (czy w swej masie w ogóle go znają), jednak jego istnienie ma swoje daleko idące konsekwencje. Po pierwsze, rządowa Strategia Wspierania Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w dużej części korzysta z zapisów zawartych w tym wypracowanym w sektorze dokumencie. I widać tu, choćby w nazwach, wyraźnie rozdzielenie ról. Organizacje mówią o rozwoju, a administracja o wspieraniu. To dwa różne procesy i wydaje się, że być może rysuje się podział zadań pomiędzy poszczególnych aktorów. Jednak ważny, a może i ważniejszy, jest fakt, że organizacje podjęły próbę wypracowania własnej wizji, a nie jak dotychczas odnosząc się do propozycji rządowej, projektu ustawy. I okazało się, że jest to równie dobra podstawa do rozmów z administracją..

Drugim takim wydarzeniem, czy raczej procesem, były konsultacje społeczne dokumentów dotyczących okresu programowania 2007-2013. Skłamałbym mówiąc, że były to tylko, a nawet przede wszystkim, dobre doświadczenia. W istocie były tam wzloty i upadki, wydawało się, że łapiemy Pana Boga za nogi i zaraz okazywało się, że nasze sukcesy przekształcały się w porażki, z wielu obietnic i początkowo dobrych zapisów wychodziły rzeczy sprzeczne z intencjami, na rzecz których się angażowaliśmy. Wysiłek konsultacji Narodowego Planu Rozwoju w całości poszedł właściwie na marne, nadzieje związane z Programem Operacyjnym Rozwój Społeczeństwa Obywatelskiego legły w gruzach, kolejne informacje na temat Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki spychały nas do narożnika, by na koniec jedno z działań, tak ważnych z punktu widzenia wizji rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, jakim było „państwo partnerskie” w priorytecie Dobre Rządzenie, zostało rozparcelowane między organizacje pozarządowe a partnerów społecznych.. Myślę, że zarówno dobre, jak i złe doświadczenia konsultacji społecznych dotyczących programowania lat 2007-2013 będą ważną nauczką dla polskich organizacji pozarządowych, nauką, jak prowadzić konsultacje w przyszłości. Liczę też, że to doświadczenie istotne dla administracji, szansa uświadomienia sobie, że konsultacje z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego nie są złem koniecznym, ale efektywną pracą nad dokumentami.

Po trzecie, ważne wydaje się wzmocnienie roli OFOP-u w sektorze pozarządowym. Gdy Federacja powstawała sześć lat temu, miała wielu przeciwników, a jeszcze więcej osób sceptycznie podchodzących do jej przyszłości. Sam też należałem do tego grona, więc chyba mam prawo to przypomnieć. To był czas próby – i to, że OFOP wyszedł z niej zwycięsko, zawdzięcza determinacji kilku osób, w tym obecnego Prezesa Marcina Dadela, oraz zaufaniu, jakie w OFOP-ie położyły organizacje infrastrukturalne (tworzące Radę Funduszu Pro Bonus) i Fundacja im. Stefana Batorego. To, że sukces ten jest zdobyty jest dzięki wysiłkowi sektora (nie tylko organizacji zrzeszonych w OFOP-ie), i nie dzięki jakieś zupełnie zewnętrznej interwencji (dotacji), to chyba najlepsze wiano, jakie mógł dostać.

Po czwarte w końcu – to działania na poziomie europejskim. Polski sektor pozarządowy jest aktywny w działaniach europejskich. Do końca roku 2005 mieliśmy Przedstawicielstwo Polskich Organizacji Pozarządowych w Brukseli. Za kilka dni uroczyste podsumowanie Programu Europejskiego Stowarzyszenia na rzecz Forum Inicjatyw Pozarządowych. Relacje z administracją europejską realizowane są w różny sposób. Mamy przedstawicieli w Europejskim Komitecie Społeczno-Ekonomicznym, poszczególne organizacje uczestniczą w branżowych i tematycznych sieciach europejskich. Na rzecz promocji i uznania sektora non-profit w Unii Europejskiej, oraz zabieganie o prawo do udziału w konsultacjach polityk Unii Europejskiej zajmuje się Europejska Rada Organizacji Non-Profit CEDAG, która zrzesza krajowe federacje organizacji pozarządowych. Jakkolwiek CEDAG powstał w 1989 r., w ostatnich latach intensyfikacji uległ wzrost liczby jego członków. Obecnie liczy 24 organizacje członkowskie z 15 państw członkowskich oraz 2 organizacje z poziomu europejskiego i 4 organizacje o statusie członka stowarzyszonego. Zarząd OFOP podjął decyzję o wstąpieniu do tej organizacji


Wyzwania

To są bardzo dobre tendencje, to jest bardzo dobry punkt wyjścia. Jednak to nie znaczy, że nie mamy przed sobą nowych wyzwań – jako sektor, a także jako jedna z najważniejszych w sektorze niebranżowych federacji, czyli Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych.


I. Organizacje obywatelskie

Sektor pozarządowy wydaje się być silny jako dostarczyciel usług. Mamy wiele wyspecjalizowanych i profesjonalnych organizacji, czy może należałoby powiedzieć: instytucji pozarządowych, świadczących wysokiej klasy usługi. Wiele jest tu jeszcze do zrobienia, ale przede wszystkim musimy zastanowić się nad słabością tych obywatelskich organizacji. Ich siła powinna opierać się na zaangażowaniu członków, a nie tylko na zatrudnionych profesjonalistach, na poparciu społecznym, a nie na zewnętrznych źródłach finansowania. Niewystarczająca liczba i niewystarczające znaczenie takich organizacji oznacza słabość całego sektora. Jest to wyzwanie dla nas wszystkich. Przede wszystkim możemy zrobić coś, aby ułatwić im życie, dać szansę na realizację ich celów. Jednym z pomysłów jest uproszczenie zasad funkcjonowania takich obywatelskich organizacji (w tym uproszczenie księgowości). Widziałem nieraz organizacje, które po zinstytucjonalizowaniu się więcej czasu poświęcały tzw. papierkowej robocie niż działaniom, dla realizacji których powstały. Takie sytuacje powodowały frustracje społeczników. Znam też organizacje, które wspaniale działają zupełnie nie przejmując się kwestiami formalnymi, co wcześniej czy później oznaczać będzie dla nich kłopoty. Działalność społeczna powinna być jak najbardziej odformalizowana. Co nie znaczy, że profesjonalne organizacje, realizujące usługi z publicznych pieniędzy, nie powinny być poddawane nadzorowi. To są dwie różne sprawy, i o tym trzeba rozmawiać.


II Samoorganizacja sektora

Po drugie, trzeba podkreślić rolę samoorganizacji w trzecim sektorze. Tak jak organizacje pozarządowe powinny być emanacją woli współpracy i czynienia dobra obywateli, tak trzeci sektor powinien być twórczym związkiem organizacji pozarządowych. Jednak skoro jedną z największych wartości, jakie przypisuje się organizacjom pozarządowym, jest ich różnorodność, w ich reprezentacji taka różnorodność powinna być zachowana. Samoorganizacja ta to nie tylko kwestia idei federalizacji, ale przede wszystkim samokontroli i samowiedzy. Problematyka standardów działalności organizacji pozarządowych jest dla nas ciągłym wyzwaniem, chocby w kontekscie dziwnej sytuacji, gdy to Departament Pożytku odpowiada w PO KL za wypracowanie standardów sektora. Wyzwaniem jest też konkurencja w sferze ideowej, która jest w polskim społeczeństwie obywatelskim ciągle stosunkowo słaba. Często stabilną działalność instytucji eksperckich (typu think-tank) zastępuje się zbyt często dorywczą pracą społeczną pojedynczych działaczy (np. w negocjacjach z administracją), co bez odpowiedniego zaplecza musi skutkować akcyjnością i niewystarczającą skutecznością działań. Dlatego niesłychanie ważne, a pewnie dla sektora pozarządowego ważniejsze nawet niż środki na działalność, jest dyskutowanie o wartościach, patrzenie na to, jakim świat być powinien. Wydaje się, że debata taka, m.in. w oparciu o przyjętą „Wizję rozwoju społeczeństwa obywatelskiego” będzie się rozwijać. Tu chciałbym zwrócić uwagę na przygotowaną „Mapę środków na wspieranie rozwoju społeczeństwa obywatelskiego”, która jest wynikiem podjęcia takiej debaty pomiędzy organizacjami grantodawczymi a infrastrukturą III sektora. Dyskusja toczy się też w środowisku polskich fundacji. To wróży dobrze, bo przecież dopiero w kontekście tej samokontroli i samowiedzy możemy mówić o prawdziwej reprezentacji sektora czy poszczególnych jego części.


III Dialog obywatelski jako dyskusja wewnątrz społeczeństwa obywatelskiego

Świadomość, że organizacje pozarządowe nie są jedynymi podmiotami zorganizowanego społeczeństwa obywatelskiego, z trudem przebija się w myśleniu o naszym społeczeństwie. Szczególnie dotyczy to relacji z tzw. partnerami społecznymi (czyli organizacjami pracodawców i związkami zawodowymi). Można znaleźć wiele argumentów za tym, że są to osobne światy, o czym przekonaliśmy się np. negocjując wspomniane działania „państwo obywatelskie”. Jednak coraz częściej interesy związków zawodowych, organizacji pracodawców i organizacji pozarządowych stają się (przynajmniej potencjalnie) tematem debaty pomiędzy tymi trzema stronami. Taki trudny dialog dzieje się w Europejskim Komitecie Społeczno-Ekonomicznym, taka współpraca może pozwoliłaby zwiększyć rolę partnerów społeczno-ekonomicznych w Komitetach Monitorujących (oznaczając w istocie większą kontrolę społeczną nad realizacją strategii rozwojowej w oparciu o wydatkowanie środków unijnych). Ale przecież o takiej współpracy mówi się także w innych obszarach - np. głosy na temat tej współpracy pojawiały się w kontekście planowanej umowy społecznej.

IV Dialog obywatelski jako sposób negocjacji z władzą

Dopiero silne organizacje, zorganizowane w silny trzeci sektor i współpracujące z innymi instytucjami społeczeństwa obywatelskiego mogą stać się prawdziwym partnerem dla administracji – tak lokalnej, jak i krajowej, czy nawet unijnej. Dopiero w tej sytuacji możliwa jest współpraca i efektywny udział organizacji pozarządowych w wypracowywaniu, wdrażaniu i monitorowaniu polityk rządowych. Jeżeli nie same organizacje wypracują swoją rolę w systemie społeczno-politycznym, to ta rola zostanie im w jakimś sensie narzucona. Zamiast reprezentacji będziemy mieli odgórne nominacje, zamiast reprezentować interesy społeczeństwa obywatelskiego wobec administracji, będziemy pasem transmisyjnym administracji wspierającym prowadzoną przez nią politykę. Oczywiście administracja powinna wspierać rozwój silnego, niezależnego społeczeństwa obywatelskiego, bo – jak to wielokrotnie było podkreślane – sprawne państwo potrzebuje silnego społeczeństwa obywatelskiego, a silne społeczeństwo obywatelskie potrzebuje sprawnego państwa. Jednak to, czy organizacje pozarządowe pozostaną niezależne i samorządne, zależy głównie od nich i społecznego poparcia, społecznego ruchu, jaki zdołają zainicjować. Czego Państwu i sobie życzę.