Zaufać obywatelom
Poza Rządem Salon24 wpis z 16.08.2008
Z przyjemnością przeczytałem wypowiedź Zdzisława Najdera w ostatniej Europie, w którym w tak bezpośredni sposób krytykuje zasadę "dziel i rządź", podziałów, których celem jest znalezienie przeciwnika, a nie rozwiązanie problemu, leninowskiej formuły "kto kogo [pokona]". To dla mnie tym cenniejsze, że widziałem do tej pory pana Najdera, w kontekście rozłamu w Komitetach Obywatelskich w 1989 roku, a więc raczej jako prekursora takiej właśnie polityki i realizatora zaplanowanej "wojny na górze"? Niezależnie jednak czy jest to wynik zmiany poglądów czy mojej złej oceny człowieka to jest to dobra wiadomość.
Równie dobrą, a może jeszcze lepszą jest fragment wypowiedzi dotyczącej samoorganizacji się społeczeństwa.
"Społeczeństwo polskie jest dziś wciąż bardzo mało zorganizowane zarówno w sensie politycznym, jak i społecznym, nawet środowiskowym. Wśród wszystkich państw Unii wyróżnia je najniższy współczynnik uczestnictwa w organizacjach pozarządowych.
Oznacza to, ze "Daleko nam do ugruntowanej demokracji typu niemieckiego, gdzie społeczeństwo jest tak bardzo nasycone różnego rodzaju organizacjami (niekoniecznie politycznymi!), że na wszelkich stopniach: lokalnym, gminnym, ogólnokrajowym - trwa praca nad pożytecznymi projektami. Tylko w ten sposób rodzi się w społeczeństwie doświadczenie, poczucie wspólnoty celów i zaufanie. Jeżeli tej bierności nie przezwyciężymy - a to zadanie na lata - jeszcze długo większość społeczeństwa w Polsce będzie przypominać rodzaj cieczy, która chlupocze i przelewa się dość przypadkowo to w jedną, to w drugą stronę. A że ciecz ta nie jest porozdzielana mocnymi grodziami stowarzyszeń i instytucji, poddaje się pierwszej lepszej sile. Nasz system polityczny jest mało stabilny."
I właściwie nic nie można do tej diagnozy dodać, gdyż nawet mamy element pozytywnej rekomendacji, która wynika z rozczarowania, które dotyczy "środowisk inteligenckich, z którymi, choć poparły Platformę w wyborach, nikt od czasu wyborów nie rozmawia. A przecież warto byłoby zapraszać je do dyskusji, by proponowały na przykład jak rozładować hasłowy spór między Polską "liberalną" a "socjalną". Brak nam nowej ideologii państwowej. Jej istotą mogłaby być europejskość - jako sposób na polskość, jej umacnianie i wzbogacanie."
Brak nam ciągle także długofalowej polityki państwa wobec aktywnych obywateli i ich organizacji. Rozwiązanie takich bieżących problemów jak np. przedłużenie działalności Funduszu Inicjatyw Obywatelskich (pisałem już o tym) czy znowelizowanie Ustawy o Działalności Pożytku Publicznego ( o tym już niedługo) nie zmieni sytuacji. Tu potrzeba wizji, długofalowych zamierzeń i zaufania do obywateli. Wiem, że w kraju, w którym z zasady nikt nikomu nie ufa (poza rodziną) nie jest to proste, ale koszty tego braku zaufania są zbyt wysokie. Rosnąca biurokracja czy konieczność poświęcania na sprawozdania z działalności więcej czasu, a czasem i środków, niż na samą działalność społeczną. Ale najważniejsze jest zniechęcenie społeczników, którzy chcą zrobić BEZINTERESOWNIE coś dobrego dla innych. Bez tych społeczników nie będzie społeczeństwa obywatelskiego, a bez społeczeństwa obywatelskiego - jak to już cytowaliśmy za Najderem -"system polityczny jest mało stabilny".
Cnd by cdn...