Rewolucyjna samorządność: Różnice pomiędzy wersjami
Linia 21: | Linia 21: | ||
==Widok z lotu "Sokoła"== | ==Widok z lotu "Sokoła"== | ||
+ | |||
+ | [[Plik:Kazimierz Srokowski.jpg |thumb|620px|right|[[Kazimierz Srokowski]] wiceprezes TG Sokół w Królestwie w latach 1906-1914]] | ||
+ | |||
+ | Historia Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" sama w sobie jest ważnym, rozległym fragmentem historii polskiej samoorganizacji. Jednak dla naszej opowieści ważne jest, że w momencie wybuchu I wojny światowej niezależne organizacje sokole funkcjonowały we wszystkich zaborach, współpracując ze sobą w miarę możliwości (np. druhowie z tajnych gniazd z Królestwa brali udział w jawnych manewrach Sokoła galicyjskiego). Jednak wojna zerwała te kontakty. Sokoły z zaboru austriackiego poszły do Legionów. Inaczej było w zaborze pruskim i rosyjskim. Nas w tej chwili interesuje Królestwo. | ||
+ | |||
+ | Przygotowania państw do wojny szły pełną parą. 24 lipca Rosja ogłosiła wolę obrony serbskiego sojusznika i mobilizowała 13 dywizji. 28 lipca Austro-Węgry wypowiedziały Serbii wojnę, a 29 rozpoczęła się powszechna mobilizacja w Rosji. Trzy dni później, 1 sierpnia, Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji. Poruszenie dało się zauważyć również wśród organizacji społecznych. Jedną z organizacji tajnych, która działała pod przykrywką legalnych sportowych organizacji lokalnych, było [[Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół"]]. Jego prezesem, co nie jest dla naszej opowieści bez znaczenia, był wówczas [[Stanisław Popowski]] z Warszawy, a wiceprezesem [[Kazimierz Srokowski]] z Dąbrowy Górniczej. Sokół na ogół kojarzony jest z Narodową Demokracją, ale już sam fakt, że był tajny, wskazuje na pewne rozbieżności z legalistyczną na wskroś wówczas endecją. Srokowski w swoich pamiętnikach - są one prawdziwą kopalnią wiedzy na tematy, które nas tu zajmują, i dlatego często będę się do nich odwoływać - próbuje udowodnić tezę, że organizacja ta była apolityczna. >>W statucie było wyraźnie wymienione, że w Sokole wszelka agitacja w kierunku jakiegokolwiek stronnictwa politycznego jest surowo wzbroniona, co ściśle było u nas przestrzegane<<. Warto tu przytoczyć jeszcze jeden zapis pamiętnika. W Królestwie Polskim Sokół, który był >>organizacją szczerze bezpartyjną, musiał być narodowym i demokratycznym, ponieważ taką jest istota Sokolstwa, nie dowodzi to jednak, żeby podlegał wpływom stronnictwa politycznego, noszącego u nas tę mianowicie nazwę. Jakkolwiek pierwszy prezes Związku, bardzo krótko zresztą pozostający na tym stanowisku, należał do stronnictwa narodowo-demokratycznego, lecz drugi wiceprezes Związku, który następnie wybrany został na prezesa (Popowski – przyp. PF), zbliżony był więcej do obozów postępowych, a wielu członków Zarządu związku było bezpartyjnych. W okręgu 2-gim, na czele którego stałem (Zagłębie Dąbrowskie – przyp. PF), szczególnie czuwałem nad bezpartyjnością Sokoła, od pierwszej chwili jego otwarcia. Pomimo to z początku stronnictwa socjalistyczne nazywały Sokoła bojówką demokracji narodowej. Z czasem jednak w Zagłębiu Dąbrowskim wielu socjalistów zapisało się do miejscowych gniazd sokolskich, ponieważ przekonali się oni, że w Sokole ich przekonania polityczne w niczym nie są obrażane<<. | ||
+ | |||
+ | Piszę o tym dlatego, że organizacja ta odegrała w całym procesie tworzenia komitetów rolę znaczącą. Wróćmy do dziennika Srokowskiego, który pokazuje nam kulisy ówczesnych wydarzeń. >>Na dwa dni przed wejściem do Zagłębia Dąbrowskiego pierwszych patroli pruskich wstrzymany został ruch na miejscowych kolejach żelaznych. Zdążyła jeszcze przybyć do mnie sztafeta sokolska od prezesa naszego Związku z zawiadomieniem, że Sokolstwo w Królestwie Polskim w przewidywanej wojnie stoi na stanowisku neutralnym […]. Zawiadomienie powyższe było dla mnie rozkazem<<. Sokół był już wtedy organizacją paramilitarną, ale poza Galicją w większości niewykorzystaną, przynajmniej w początkowej części wojny, do celów militarnych. Pełniła raczej funkcje policyjne. | ||
+ | |||
+ | W Warszawie na prywatnych zebraniach (ok. 28 lipca) Popowski, prezes Warszawskiego Towarzystwa Sportowego (a jednocześnie prezes Sokoła w Królestwie), rzuca myśl powołania straży obywatelskich, a Leon Supiński (Koło Prawników Polskich) ideę powołania Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego [Achmatowicz, 2003, s. 179]. W Zagłębiu zaś, jak pisze Srokowski, „[z]ebrani dnia 30 lipca roku 1914 w Dąbrowie delegaci miejscowych gniazd sokolich postanowili zająć się utworzeniem w każdej miejscowości straży obywatelskiej<<. Straże obywatelskie, zwane też często milicjami obywatelskimi, powstają w wielu miejscowościach, a rola Sokołów, obok ochotniczych straży pożarnych, a także innych organizacji sportowych, przy ich tworzeniu była znacząca. | ||
+ | |||
+ | ==W obronie porządku== | ||
Ciąg dalszy nastąpi... | Ciąg dalszy nastąpi... |
Wersja z 08:10, 20 lip 2020
Piotr Frączak, red. Dorota Matejczyk
Spis treści
O-powieści w odcinkach, czyli pomóżcie napisać to zrozumiale dla wszystkich
Metoda pisania w odcinkach ma tę zaletę, że pozwala - przy współudziale czytelników - na bieżąco korygować te elementy opowieści, które są niedostatecznie zrozumiałe, które wymagają wyjaśnień lub uzupełnień. Być może znajdą się i takie, które trzeba będzie odłożyć na później, które tylko zaciemniają obraz całości. Uważny czytelnik łatwo wychwyci te niedociągnięcia, które autor w natłoku myśli sobie dopowiada, które nie raz przeoczy jako oczywiste, rozpisując przy okazji o rzeczach dla czytelnika oczywistych, które wydaja mu się wielkim odkryciem. Tylko w dialogu można te niedoróbki naprawić, lub wręcz im zapobiec. Stąd prośba nie tylko o czytanie, ale i konsultacje tekstu. Pewnie nie uda się spełnić wszystkich czytelniczych oczekiwań, ale przynajmniej warto spróbować.
Komitety obywatelskie 1914-1915
1. Republiki, komitety, rady... - problemy definicyjne
Poszukując tradycji działań społecznych często mamy do czynienia z problemami terminologicznymi. Obok słów, które wyszły już z użycia, napotykamy takie pojęcia, których znaczenie zmieniało się z czasem i niejednokrotnie zmieniło się diametralnie. Ale to jeszcze nic. Historia potrafi, w sposób perfidny, bawić się naszymi przekonaniami. Szczególnie dotyczy to historii Polski, w której środowiska zachowawcze często odwoływały się do rewolucyjnych metod, a rewolucjoniści byli zagorzałymi patriotami. Opowiemy więc tu o radach robotniczych organizowanych przez księży i właścicieli ziemskich, milicjach obywatelskich organizowanych przez środowiska związane z narodową demokracją, o radach delegatów robotniczych, które będą wspierać pierwszy polski rząd.
Do pojęć, które zmieniały swoje znaczenie, należy "komuna", która w średniowieczu oznaczała po prostu samorząd miejski, od Rewolucji Francuskiej - już formę władzy rewolucyjnej, a dziś w zasadzie eksperymenty życia we wspólnocie (albo poręczne wyzwisko w politycznych sporach). Wspominam o idei "komun" nie bez przyczyny, bo opisywane poniżej komitety, rady, republiki (które pojawiły się na ziemiach polskich w latach 1914-1920) mają wiele wspólnego z pojęciem "komuny" jako radykalnego, rewolucyjnego samorządu. O czym więc mówimy? Hanna Arendt pisze, że "chodzi o regularne pojawianie się w toku rewolucji nowej formy władzy, która do złudzenia przypomina Jeffersonowski system okręgów i bez względu na okoliczności wydaje się powtarzać wzór stowarzyszeń rewolucyjnych i rad municypalnych, które rozprzestrzeniły się w całej Francji po 1789 roku" [Arendt 1991, s. 259]. Cóż, Arendt nie znała doświadczeń polskich rad z lat 1914-1920, a spełniają one właściwie wszystkie cechy charakterystyczne dla rewolucyjnych form samorządu, choć z założenia rewolucyjne nie były. I to jest w tym chyba najciekawsze.
Traktuję więc tu wszystkie wymienione w tytule formy samorządu jako różne nazwy tej samej, federalistycznej z natury, formy samoorganizacji, która jest organiczna (tzn. powstaje w sposób naturalny, bez przemocy), spontaniczna (tzn. jest emanacją oddolnej aktywności, a nie odgórnych rozwiązań) i tworzy się jako uzupełnienie – przynajmniej przez pewien czas – oficjalnych struktur (dwuwładza). Jest to więc zjawisko bliskie podziwianych dziś formom radykalnej partycypacji. W końcu „[c]i, którzy byli świadkami funkcjonowania rad, często zgadzali się ze sobą przynajmniej co do tego, że rewolucja dała początek odrodzenia demokracji bezpośredniej” [Arendt 1991, s. 266].
Arendt nie doczekała również święta Solidarności 1980-1981, którego doświadczenia mogłyby wzbogacić jej dzieło "O rewolucji". Do Arendt i jej koncepcji przyjdzie nam wrócić pod koniec naszych rozważań, ale zacząć warto od poznania tej niezwykłej i chyba nie dość powszechnie znanej historii "republik, komitetów i rad" z lat 1914-1920. Spróbujemy przyjrzeć się zachodzącym wówczas procesom i wniknąć w istotę wydarzeń, nie przywiązując się zbytnio do dzisiejszego znaczenia i konotacji konkretnych słów. No i, co najważniejsze, przyglądać się będziemy roli, jaką odgrywały w tych wydarzeniach organizacje, a była to rola znacząca.
Widok z lotu "Sokoła"

Historia Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" sama w sobie jest ważnym, rozległym fragmentem historii polskiej samoorganizacji. Jednak dla naszej opowieści ważne jest, że w momencie wybuchu I wojny światowej niezależne organizacje sokole funkcjonowały we wszystkich zaborach, współpracując ze sobą w miarę możliwości (np. druhowie z tajnych gniazd z Królestwa brali udział w jawnych manewrach Sokoła galicyjskiego). Jednak wojna zerwała te kontakty. Sokoły z zaboru austriackiego poszły do Legionów. Inaczej było w zaborze pruskim i rosyjskim. Nas w tej chwili interesuje Królestwo.
Przygotowania państw do wojny szły pełną parą. 24 lipca Rosja ogłosiła wolę obrony serbskiego sojusznika i mobilizowała 13 dywizji. 28 lipca Austro-Węgry wypowiedziały Serbii wojnę, a 29 rozpoczęła się powszechna mobilizacja w Rosji. Trzy dni później, 1 sierpnia, Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji. Poruszenie dało się zauważyć również wśród organizacji społecznych. Jedną z organizacji tajnych, która działała pod przykrywką legalnych sportowych organizacji lokalnych, było Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół". Jego prezesem, co nie jest dla naszej opowieści bez znaczenia, był wówczas Stanisław Popowski z Warszawy, a wiceprezesem Kazimierz Srokowski z Dąbrowy Górniczej. Sokół na ogół kojarzony jest z Narodową Demokracją, ale już sam fakt, że był tajny, wskazuje na pewne rozbieżności z legalistyczną na wskroś wówczas endecją. Srokowski w swoich pamiętnikach - są one prawdziwą kopalnią wiedzy na tematy, które nas tu zajmują, i dlatego często będę się do nich odwoływać - próbuje udowodnić tezę, że organizacja ta była apolityczna. >>W statucie było wyraźnie wymienione, że w Sokole wszelka agitacja w kierunku jakiegokolwiek stronnictwa politycznego jest surowo wzbroniona, co ściśle było u nas przestrzegane<<. Warto tu przytoczyć jeszcze jeden zapis pamiętnika. W Królestwie Polskim Sokół, który był >>organizacją szczerze bezpartyjną, musiał być narodowym i demokratycznym, ponieważ taką jest istota Sokolstwa, nie dowodzi to jednak, żeby podlegał wpływom stronnictwa politycznego, noszącego u nas tę mianowicie nazwę. Jakkolwiek pierwszy prezes Związku, bardzo krótko zresztą pozostający na tym stanowisku, należał do stronnictwa narodowo-demokratycznego, lecz drugi wiceprezes Związku, który następnie wybrany został na prezesa (Popowski – przyp. PF), zbliżony był więcej do obozów postępowych, a wielu członków Zarządu związku było bezpartyjnych. W okręgu 2-gim, na czele którego stałem (Zagłębie Dąbrowskie – przyp. PF), szczególnie czuwałem nad bezpartyjnością Sokoła, od pierwszej chwili jego otwarcia. Pomimo to z początku stronnictwa socjalistyczne nazywały Sokoła bojówką demokracji narodowej. Z czasem jednak w Zagłębiu Dąbrowskim wielu socjalistów zapisało się do miejscowych gniazd sokolskich, ponieważ przekonali się oni, że w Sokole ich przekonania polityczne w niczym nie są obrażane<<.
Piszę o tym dlatego, że organizacja ta odegrała w całym procesie tworzenia komitetów rolę znaczącą. Wróćmy do dziennika Srokowskiego, który pokazuje nam kulisy ówczesnych wydarzeń. >>Na dwa dni przed wejściem do Zagłębia Dąbrowskiego pierwszych patroli pruskich wstrzymany został ruch na miejscowych kolejach żelaznych. Zdążyła jeszcze przybyć do mnie sztafeta sokolska od prezesa naszego Związku z zawiadomieniem, że Sokolstwo w Królestwie Polskim w przewidywanej wojnie stoi na stanowisku neutralnym […]. Zawiadomienie powyższe było dla mnie rozkazem<<. Sokół był już wtedy organizacją paramilitarną, ale poza Galicją w większości niewykorzystaną, przynajmniej w początkowej części wojny, do celów militarnych. Pełniła raczej funkcje policyjne.
W Warszawie na prywatnych zebraniach (ok. 28 lipca) Popowski, prezes Warszawskiego Towarzystwa Sportowego (a jednocześnie prezes Sokoła w Królestwie), rzuca myśl powołania straży obywatelskich, a Leon Supiński (Koło Prawników Polskich) ideę powołania Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego [Achmatowicz, 2003, s. 179]. W Zagłębiu zaś, jak pisze Srokowski, „[z]ebrani dnia 30 lipca roku 1914 w Dąbrowie delegaci miejscowych gniazd sokolich postanowili zająć się utworzeniem w każdej miejscowości straży obywatelskiej<<. Straże obywatelskie, zwane też często milicjami obywatelskimi, powstają w wielu miejscowościach, a rola Sokołów, obok ochotniczych straży pożarnych, a także innych organizacji sportowych, przy ich tworzeniu była znacząca.
W obronie porządku
Ciąg dalszy nastąpi...
Włącz się
Napisz
na facebooku lub na adres asocjacje[]ofop.eu