TPN czasy pruskie 2

Z MediWiki
Wersja z dnia 11:24, 20 wrz 2022 autorstwa Piotr Frączak (dyskusja | edycje) (Utworzono nową stronę "ROZDZIAŁ II. Fundusz pojezuicki. Projekta Goldbecka. Protest Hoyma. Uniwersytet katolicki. Program edukacyl wyższej. Büsching i jego Magazyn. Wydzielenie części f...")
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

ROZDZIAŁ II.

Fundusz pojezuicki. Projekta Goldbecka. Protest Hoyma. Uniwersytet katolicki. Program edukacyl wyższej. Büsching i jego Magazyn. Wydzielenie części funduszu edukacyjnego na uniwersytety pruskie. Badania źródłowe nad powstaniem owego funduszu. Szkoły prote- stanckie. Obliczenia Hoyma. Konsystorz ewangielicki w Poznaniu. Opinia Woellnera. Karye- rowicz Regehly. Zasada «ausrotten« w odniesieniu do języka polskiego.

Gdy po ostatecznym rozbiorze Rzpltej rząd pruski zajął się energicznie sprawą oświaty i wychowania w zagarniętych prowincyach polskich, na pierwszy plan wysuniętą została — kwestya użycia funduszów pojezuickich na cele germanizacyi. Minister Goldbeck, popierając projekt kamery poznańskiej, zażądał od ministra Hoyma, by fundusze te przeznaczył, jeśli nie w całości, to przynajmniej w części, na korzyść protestantów, przedewszystkiem zaś — luteranów prowincyi Prus Południowych.

Minister Hoym, w odezwie z dnia 11 listopada 1796 roku do ministra Goldbecka wystosowanej, zaprotestował przeciw takiej pretensyi, przytaczając w obronie funduszu edukacyjnego, iż ten powstał wyłącznie ze sprzedaży ma- jątków pojezuickich, na które się wyłącznie katolicy składali.

Podsunął przytem myśl utworzenia z owych fundu- szów — uniwersytetu katolickiego w Prusiech Południo- wych, by taką drogą dojść do zatamowania wędrówek młodzieży polskiej do wszechnicy krakowskiej11). Nie zgodził się z poglądem na źródło powstania funduszu pojezuickiego minister Goldbeck. W odezwie z dnia 24 listopada 1796, do konsystorza poznańskiego wystoso- wanej, polecił wyśledzić: czyli majątki jezuitów nie po- wstały z konfiskat mienia dyssydentów i powołał w tej mierze epizod sprawy toruńskiej z roku 1725 12).

    Oparł się również stanowczo propozycyi Hoyma, by

utworzyć nowy katolicki uniwersytet w Prusiech Połu- dniowych. «Aby wytworzyć między ludnością miejscową, a głównie wśród kleru katolickiego, kulturę, moral- ność i patryotyzm, — pisał Goldbeck — aby wywo- łać poprawę charakteru narodowego i oswoić nowych poddanych z nowemi rządami, nowem prawodawstwem i obyczajami, należy działać w duchu zmieszania obu na- rodowości (es sei ausserst wichtig, eine Mischung zwischen bei- derlei Nationen hervorzubringen) i wyprowadzenia mieszkań- ców Prus Południowych ze stanu odrębności, w jakim dotychczas pozostawali, a co było główną przeszkodą w postępie ich kultury... Utworzenie uniwersytetu w Pru- siech Południowych bynajmniej nie przyczyni się do uła- twienia młodym duchownym poznania innych ludzi i in- nych obyczajów, i do wykorzenienia z ich umysłów zasad nietolerancyi i przesądów...

     «Można zapobiedz wędrówkom do wszechnicy krakow-

skiej — obostrzeniem dotychczasowych w tej sprawie prze- pisów... Należałoby raczej istniejący już we Wrocławiu uniwersytet uposażyć w nauczycieli, dobrze językiem pol- skim władająch»13).

    Źródłem informacyj ministeryum pruskiego o stosun-

nach ekonomiczno-polityczno-społecznych przyłączonych prowincyj polskich, było w owym czasie wyłącznie dzieło Antoniego Fryderyka Buschinga: Magazin fur neue Historie und Geographie (Hamburg, 1767—1793), w którem autor, uważany w swoim czasie za ojca nowożytnej geo- grafii, zebrał wiele ciekawych o Polsce szczegółów. — Obliczenie funduszu pojezuickiego na trzydzieści milionów złotych polskich, przez Buschinga dopełnione, obudziłostr 28 CZĘŚĆ I. ROZDZIAŁ DRUGI.

pożądliwość władz pruskich. Już król Fryderyk Wilhelm II rozkazał wydzielić z owego funduszu kapitał pięć tysięcy talarów, na rzecz uniwersytetów pruskich: Królewca, Frank- furtu nad Odrą i Halli. Zamierzano szczodrobliwość tę zwiększyć, ze szkodą nowych poddanych. Oparł się tym razem tej imprezie graf V. Hoym i, w odezwie z d. 4 gru- dnia 1796 r. do ministra Goldbecka wystosowanej, stanął w obronie zasady, iż dowierzać cyfrom problematycznym Buschinga nie należy i że względy w słuszności nie do- zwalają na tak bezceremonialne szafowanie funduszem, którego źródło i cele były zupełnie odmienne od domyśl- nych 14).

    Nie godząc się z poglądem min. Goldbecka, jakoby

fundusz ów powstał z konfiskat mienia dyssydentów, pisze dalej Hoym: «Dyssydenci byli wprawdzie ograniczani i wyłączani od urzędów, lecz bynajmniej nie prześlado- wani i nie pozbawiani majątków (allein nicht eigentlich ver- folghtfojgt und ihrer Guter beraubt), a jeśliby nawet przyjąć, że niejakie dobra przeszły taką drogą do jezuitów, to, na wypadek restytucyi, należałoby te dobra zwrócić potom- kom poszkodowanych, a nie — zupełnie obcym instytucyom... Fundusz ten poedukacyjny należy obrócić w zupełności na reformę szkół katolickich, wiejskich i miejskich, co i tak pociągnie za sobą nakłady znaczne.

    Nie tak łatwo odstąpił Goldbeck od swego projektu,

a choć go złagodził w części tem, iż domagał się przezna- czenia choćby pewnej części funduszu edukacyjnego na tworzenie szkól protestanckich, to jednak graf Hoym i na to zgodzić się nie chciał, powołując się na świeżo wy- daną przez króla instrukcyę w przedmiocie szkolnictwa w Prusiech Południowych i wymówił się niemożnością tra- ktowania w tej sprawie z ministeryum pruskiem15).

    W odezwie gr. Hoyma do Goldbecka, z dnia 12 marca

1797 r, znajdujemy bliżej nas obchodzące szczegóły o wy- sokości i przeznaczeniu funduszu poedukacyjnego w Polsce pruskiej.

str 29 FUNDUSZ EDUKACYJNY.

   Składał się on z rocznych intrat, w wysokości około

30 tysięcy talarów, z których, po potrąceniu 5 tysięcy talarów na uniwersytety pruskie, pozostałość, w kwocie 15 tys. talarów, przeznaczoną była na utrzymanie szkół w departamencie warszawskim, jako to: na kollegia i płace nauczycielskie. «Reszta 10 tys. talarów musi być poświę- coną na zakłady uniwersyteckie, z uwagi, że akademie polskie w Wilnie i Krakowie pod obce panowanie przeszły, a zależy na utworzeniu seminaryum katolickiego i szkół miejskich przedewszystkiem. Mam nadzieję — kończy gr. Hoym — iż, przez nowe oszacowanie sprzedanych mają- tków i realizacyę wątpliwych pretensyj, fundusz ten może będzie powiększony, czem się obecnie kamera południowo- pruska gorliwie zajmuje, lecz taki zamiar będzie wówczas dopiero urzeczywistniony, gdy papiery i dokumenta za- brane przez generała rosyjskiego von Buxhoewdena, przy ustąpieniu jego z Warszawy, odzyskanemi zostaną, o co już ministeryum spraw wewnętrznych u dworu cesarsko- rosyjskiego poczyniło należyte starania».

    Najgorliwszym orędownikiem zagarnięcia części fun-

duszu pojezuickiego na cele szkolnictwa protestanckiego był konsystorz ewangielicki w Poznaniu, w którym zasia- dali: generalny consenior Kaulfuss, kreissenior Hellwig i reformowany generalny senior Cassius.

    Wedlug ich opinii, przesłanej 23 stycznia 1797 roku

królowi i opartej na wiadomościach zaczerpniętych z dzieła Węgierskiego (Regenvolsciusa): Slavonia reformata (1679), w czasie prześladowań dyssydentów, 1614—1617 roku, za- brać miano protestantom dwa kościoły, jedną szkołę i szpi- tal w Poznaniu. Z konstytucyi 1775 r. wynika, że fundusz edukacyjny przeznaczonym był na cele szkolnictwa, bez różnicy wyznań chrześcijańskich, tem samem, zastosowanie tej zasady do obecnego stanu rzeczy, nie powinnoby na- stręczać trudności16).

    Poparł tę opinię i minister Woellner, w raporcie do

króla z d. 8 kwietnia 1797, wzmocniwszy ją uwagą, żestr 30 CZĘŚĆ I. ROZDZIAŁ DRUGI.

utworzenie zasiłkowym funduszem seminaryów mieszanych, po za granicami Prus Południowych, w którychby, na ró- wni z językiem macierzystym, uprawiano i język niemie- cki, skutecznie mogłoby wpłynąć na reformę i poprawę ducha narodowego Polaków17).

   Pożadliwem okiem zwracały się w stronę Prus Po-

łudniowych aspiracye karyerowiczów, by na gruncie kul- tury dawnej polskiej posiać ziarno germanizacyi. Zarzu- cano ministerya prośbami w tym kierunku, obiecując szybką zmianę upodobań do form zaśniedziałych, a prze- dewszystkiem do języka rodzimego, na korzyść, kultury wyższej i języka niemieckiego.

    W języku polskim upatrywano głównego wroga no-

wego rzeczy porządku, i już wówczas, w końcu XVIII wieku, wysunięto na plan pierwszy hasło „ausrotten!", której, w czasach naszych, pseudo filozof i propagator za- sady «bezwiedności», Hartmann, nadal tak smutnie popu- larny rozgłos.

    O «wytępieniu» przedewszystkiem języka polskiego

marzył taki np. Regehly, kaznodzieja protestancki, guwer- ner syna Maryi z książąt Czartoryskich, księżny Ludwiki Wirtemberskiej, autorki Malwiny, po jej rozłączeniu się z mężem. On to, osiadłszy w bawarskiem mieście Beyreuth i bywając często w Puławach, zarzucał ministra Woellnera prośbami, o powierzenie mu w Prusiech Południowych po- sady nauczyciela, by wpływem swoim i kazaniami módz przyspieszyć urzeczywistnienie celu upragnionego.

    Wydał on w swym czasie broszurę pod tyt.: „Über

Schulverfassung des an Südpreussen grunzenden Theiles von Oberschlesieu" i wykazał w niej, że źródłem wszelakiej niedoli niemczyzny w dawnych prowincyach polskich „ist und bleibt immer - zuerst die polnische Sprache. So sehr auch form gearbeitet wird, sie, wo nicht auszurotten, doch mit der deutschen zu rerbinden, so behaupte ich doch,... że stać się to może faktem... dopiero po wygaśnięciu dwóch pokoleń.

    Przyspieszenie tak pożądanego rezultatu mogłoby na-

str 31 ASPIRACYE REGEHLY'EGO

stąpić przy pomocy środków proponowanych przez Rege- hlyego a mianowicie, przez powierzenie mu upragnionej posady, do której ciągnie go «pełne najlepszych in- tencyj serce dobrego Prusaka»18). - Tylko taki systemat mógłby utworzyć silny łańcuch, którymby można opętać niespokojne i za klubami tęskniące państwo (den unruhigen und nach Klubbs durstenden Staat...) i przywiązać je do osoby nowego monarchy...».str 32