Rewolucyjna samorządność
Piotr Frączak, red. Dorota Matejczyk
Spis treści
O-powieści w odcinkach, czyli pomóżcie napisać to zrozumiale dla wszystkich
Metoda pisania w odcinkach ma tę zaletę, że pozwala - przy współudziale czytelników - na bieżąco korygować te elementy opowieści, które są niedostatecznie zrozumiałe, które wymagają wyjaśnień lub uzupełnień. Być może znajdą się i takie, które trzeba będzie odłożyć na później, które tylko zaciemniają obraz całości. Uważny czytelnik łatwo wychwyci te niedociągnięcia, które autor w natłoku myśli sobie dopowiada, które nie raz przeoczy jako oczywiste, rozpisując przy okazji o rzeczach dla czytelnika oczywistych, które wydaja mu się wielkim odkryciem. Tylko w dialogu można te niedoróbki naprawić, lub wręcz im zapobiec. Stąd prośba nie tylko o czytanie, ale i konsultacje tekstu. Pewnie nie uda się spełnić wszystkich czytelniczych oczekiwań, ale przynajmniej warto spróbować.
Komitety obywatelskie 1914-1915
1. Republiki, komitety, rady... - problemy definicyjne
Poszukując tradycji działań społecznych często mamy do czynienia z problemami terminologicznymi. Obok słów, które wyszły już z użycia, napotykamy takie pojęcia, których znaczenie zmieniało się z czasem i niejednokrotnie zmieniło się diametralnie. Ale to jeszcze nic. Historia potrafi, w sposób perfidny, bawić się naszymi przekonaniami. Szczególnie dotyczy to historii Polski, w której środowiska zachowawcze często odwoływały się do rewolucyjnych metod, a rewolucjoniści byli zagorzałymi patriotami. Opowiemy więc tu o radach robotniczych organizowanych przez księży i właścicieli ziemskich, milicjach obywatelskich organizowanych przez środowiska związane z narodową demokracją, o radach delegatów robotniczych, które będą wspierać pierwszy polski rząd.
Do pojęć, które zmieniały swoje znaczenie, należy "komuna", która w średniowieczu oznaczała po prostu samorząd miejski, od Rewolucji Francuskiej - już formę władzy rewolucyjnej, a dziś w zasadzie eksperymenty życia we wspólnocie (albo poręczne wyzwisko w politycznych sporach). Wspominam o idei "komun" nie bez przyczyny, bo opisywane poniżej komitety, rady, republiki (które pojawiły się na ziemiach polskich w latach 1914-1920) mają wiele wspólnego z pojęciem "komuny" jako radykalnego, rewolucyjnego samorządu. O czym więc mówimy? Hanna Arendt pisze, że "chodzi o regularne pojawianie się w toku rewolucji nowej formy władzy, która do złudzenia przypomina Jeffersonowski system okręgów i bez względu na okoliczności wydaje się powtarzać wzór stowarzyszeń rewolucyjnych i rad municypalnych, które rozprzestrzeniły się w całej Francji po 1789 roku" [Arendt 1991, s. 259]. Cóż, Arendt nie znała doświadczeń polskich rad z lat 1914-1920, a spełniają one właściwie wszystkie cechy charakterystyczne dla rewolucyjnych form samorządu, choć z założenia rewolucyjne nie były. I to jest w tym chyba najciekawsze.
Traktuję więc tu wszystkie wymienione w tytule formy samorządu jako różne nazwy tej samej, federalistycznej z natury, formy samoorganizacji, która jest organiczna (tzn. powstaje w sposób naturalny, bez przemocy), spontaniczna (tzn. jest emanacją oddolnej aktywności, a nie odgórnych rozwiązań) i tworzy się jako uzupełnienie – przynajmniej przez pewien czas – oficjalnych struktur (dwuwładza). Jest to więc zjawisko bliskie podziwianych dziś formom radykalnej partycypacji. W końcu „[c]i, którzy byli świadkami funkcjonowania rad, często zgadzali się ze sobą przynajmniej co do tego, że rewolucja dała początek odrodzenia demokracji bezpośredniej” [Arendt 1991, s. 266].
Arendt nie doczekała również święta Solidarności 1980-1981, którego doświadczenia mogłyby wzbogacić jej dzieło "O rewolucji". Do Arendt i jej koncepcji przyjdzie nam wrócić pod koniec naszych rozważań, ale zacząć warto od poznania tej niezwykłej i chyba nie dość powszechnie znanej historii "republik, komitetów i rad" z lat 1914-1920. Spróbujemy przyjrzeć się zachodzącym wówczas procesom i wniknąć w istotę wydarzeń, nie przywiązując się zbytnio do dzisiejszego znaczenia i konotacji konkretnych słów. No i, co najważniejsze, przyglądać się będziemy roli, jaką odgrywały w tych wydarzeniach organizacje, a była to rola znacząca.
Widok z lotu "Sokoła"

Historia Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" sama w sobie jest ważnym, rozległym fragmentem historii polskiej samoorganizacji. Jednak dla naszej opowieści ważne jest, że w momencie wybuchu I wojny światowej niezależne organizacje sokole funkcjonowały we wszystkich zaborach, współpracując ze sobą w miarę możliwości (np. druhowie z tajnych gniazd z Królestwa brali udział w jawnych manewrach Sokoła galicyjskiego). Jednak wojna zerwała te kontakty. Sokoły z zaboru austriackiego poszły do Legionów. Inaczej było w zaborze pruskim i rosyjskim. Nas w tej chwili interesuje Królestwo.
Przygotowania państw do wojny szły pełną parą. 24 lipca Rosja ogłosiła wolę obrony serbskiego sojusznika i mobilizowała 13 dywizji. 28 lipca Austro-Węgry wypowiedziały Serbii wojnę, a 29 rozpoczęła się powszechna mobilizacja w Rosji. Trzy dni później, 1 sierpnia, Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji. Poruszenie dało się zauważyć również wśród organizacji społecznych. Jedną z organizacji tajnych, która działała pod przykrywką legalnych sportowych organizacji lokalnych, było Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół". Jego prezesem, co nie jest dla naszej opowieści bez znaczenia, był wówczas Stanisław Popowski z Warszawy, a wiceprezesem Kazimierz Srokowski z Dąbrowy Górniczej. Sokół na ogół kojarzony jest z Narodową Demokracją, ale już sam fakt, że był tajny, wskazuje na pewne rozbieżności z legalistyczną na wskroś wówczas endecją. Srokowski w swoich pamiętnikach - są one prawdziwą kopalnią wiedzy na tematy, które nas tu zajmują, i dlatego często będę się do nich odwoływać - próbuje udowodnić tezę, że organizacja ta była apolityczna. >>W statucie było wyraźnie wymienione, że w Sokole wszelka agitacja w kierunku jakiegokolwiek stronnictwa politycznego jest surowo wzbroniona, co ściśle było u nas przestrzegane<<. Warto tu przytoczyć jeszcze jeden zapis pamiętnika. W Królestwie Polskim Sokół, który był >>organizacją szczerze bezpartyjną, musiał być narodowym i demokratycznym, ponieważ taką jest istota Sokolstwa, nie dowodzi to jednak, żeby podlegał wpływom stronnictwa politycznego, noszącego u nas tę mianowicie nazwę. Jakkolwiek pierwszy prezes Związku, bardzo krótko zresztą pozostający na tym stanowisku, należał do stronnictwa narodowo-demokratycznego, lecz drugi wiceprezes Związku, który następnie wybrany został na prezesa (Popowski – przyp. PF), zbliżony był więcej do obozów postępowych, a wielu członków Zarządu związku było bezpartyjnych. W okręgu 2-gim, na czele którego stałem (Zagłębie Dąbrowskie – przyp. PF), szczególnie czuwałem nad bezpartyjnością Sokoła, od pierwszej chwili jego otwarcia. Pomimo to z początku stronnictwa socjalistyczne nazywały Sokoła bojówką demokracji narodowej. Z czasem jednak w Zagłębiu Dąbrowskim wielu socjalistów zapisało się do miejscowych gniazd sokolskich, ponieważ przekonali się oni, że w Sokole ich przekonania polityczne w niczym nie są obrażane<<.
Piszę o tym dlatego, że organizacja ta odegrała w całym procesie tworzenia komitetów rolę znaczącą. Wróćmy do dziennika Srokowskiego, który pokazuje nam kulisy ówczesnych wydarzeń. >>Na dwa dni przed wejściem do Zagłębia Dąbrowskiego pierwszych patroli pruskich wstrzymany został ruch na miejscowych kolejach żelaznych. Zdążyła jeszcze przybyć do mnie sztafeta sokolska od prezesa naszego Związku z zawiadomieniem, że Sokolstwo w Królestwie Polskim w przewidywanej wojnie stoi na stanowisku neutralnym […]. Zawiadomienie powyższe było dla mnie rozkazem<<. Sokół był już wtedy organizacją paramilitarną, ale poza Galicją w większości niewykorzystaną, przynajmniej w początkowej części wojny, do celów militarnych. Pełniła raczej funkcje policyjne.
W Warszawie na prywatnych zebraniach (ok. 28 lipca) Popowski, prezes Warszawskiego Towarzystwa Sportowego (a jednocześnie prezes Sokoła w Królestwie), rzuca myśl powołania straży obywatelskich, a Leon Supiński (Koło Prawników Polskich) ideę powołania Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego [Achmatowicz, 2003, s. 179]. W Zagłębiu zaś, jak pisze Srokowski, „[z]ebrani dnia 30 lipca roku 1914 w Dąbrowie delegaci miejscowych gniazd sokolich postanowili zająć się utworzeniem w każdej miejscowości straży obywatelskiej<<. Straże obywatelskie, zwane też często milicjami obywatelskimi, powstają w wielu miejscowościach, a rola Sokołów, obok ochotniczych straży pożarnych, a także innych organizacji sportowych, przy ich tworzeniu była znacząca.
W obronie porządku i nie tylko
Te same pomysły w tym samym czasie. Wcześniejszy plan czy potrzeba chwili? Wiemy już, że w ostatniej chwili wymieniano w ramach struktur Towarzystwa Sokół, ustalenia, co oznacza, że nie było wcześniej wypracowanej strategii. Wiele wskazuje na to, że była to reakcja na pojawiającą się potrzebę. Często akcję uzgadniano z miejscowymi władzami. W Lipnie zachował się nawet dokument, w którym czytamy, że "Wobec zamknięcia organów rządowych i wybycia policji z granic ujazdu (powiatu - przyp. PF), powierza się bezpieczeństwo mienia i porządek publiczny organizacji utworzonej spośród miejscowej ludności" [Achmatowicz, 2003, s. 315]. Komitety Obywatelskie powstawały spontanicznie, ale tam, gdzie to było możliwe, starały się o zatwierdzenie u odpowiednich władz.
Administracja rosyjska wpadła w panikę. Nie bez znaczenia była tu obawa, że za linią frontu wybuchnie powstanie (na to przecież liczył Piłsudski). Królestwo Polskie było otoczonym z trzech stron przez przeciwników małym fragmentem ogromnego Imperium, fragmentem o niezbyt dużym strategicznym znaczeniu. Nie do końca było wiadomo, jak się zachowa ludność polska. Administracja rosyjska w pierwszych dniach wojny pośpiesznie wysyłała w głąb Rosji swoje rodziny i sama była gotowa do ucieczki. Lokalne społeczności pozostawiane były same sobie, bez władzy, bez policji. I w takiej właśnie sytuacji, jak to pisze Srokowski >>Uczynienie zadość pierwszemu, najważniejszemu w tym kierunku działaniu, mianowicie zapewnieniu spokoju i bezpieczeństwa publicznego, podjęły miejscowe gniazda sokolskie, które uznały za konieczne zorganizowanie i oddanie w ręce odpowiednich władz obywatelskich tego ważnego działu pracy samorządowej<<.
W miejscowościach, z których w strachu przed wojskiem niemieckim wycofują się władze rosyjskie, zaczynają powstawać komitety obywatelskie. Powołany 2 sierpnia 1914 roku Płocki Komitet Obywatelski określa się jako „pierwszy w kraju naszym Komitet”, jednak chętnych do palmy pierwszeństwa pewnie jest znacznie więcej, np. w Dąbrowie Górniczej zaczątki komitetu w postaci straży obywatelskiej zawiązują się już 31 lipca. O powstaniu Komitetu Obywatelskiego w Warszawie, którego pierwsze spotkanie odbyło się 3 sierpnia, zadecydowano na spotkaniu 1 sierpnia. O tym, że był to spontaniczny ruch, świadczy właśnie fakt, że bardzo wiele komitetów powstało już na początku sierpnia, i to pod różnymi nazwami, np. w Olkuszu powstał Komitet Bezpieczeństwa, w Wieluniu – Komitet Spokoju i Bezpieczeństwa Dobra Publicznego m. Wielunia. Często będą to również różnego typu komitety żywnościowe (takie jak w Dąbrowie Górniczej) lub komisje obywatelskie (takie jak w Kielcach), które były zaczątkiem przyszłych komitetów obywatelskich. Ciekawą sytuację mamy w Łodzi, gdzie już 1 sierpnia tworzy się Rada Czternastu, nieformalne i działające w cieniu gremium przemysłowców. Rada przyjęła później, 10 sierpnia, nazwę Głównego Komitetu Obywatelskiego, uznając za podlegające mu inne Komitety: Komitet obywatelski niesienia pomocy biednym (3 sierpnia), Centralny Komitet Milicji Obywatelskiej (4 sierpnia), Kuratorium Obywatelskie Niesienia Pomocy Rodzinom Rezerwistów (18 sierpnia). Tu widać wyraźnie trzy typy pierwotnych komitetów. Jedne nastawione były na zapewnienie porządku, drugie na realizację celów charytatywnych, trzecie na pomoc rodzinom rezerwistów. Te ostatnie, jak można przypuszczać, dominowały na terenach bardziej oddalonych od frontu.
Z biegiem czasu formy organizacyjne stały się bardziej ujednolicone, ale przecież różnice, w zależności od specyficznej sytuacji danego obszaru czy rodzaju zaangażowania społeczeństwa, nie ostały zniwelowane. Każdy komitet miał swoją historię. Niestety brakuje pełnych danych o komitetach powstających na samym początku wojny, i w ogóle informacji o lokalnych komitetach nie jest zbyt dużo. Publikowane czasem listy są zapewne i niepełne, i niepewne. Taką listę będziemy próbowali, z Waszą pomocą, w miarę możliwości i nowych odkryć tworzyć, uzupełniać i weryfikować).
Zagłębie Dąbrowskie
Ciąg dalszy nastąpi...
Włącz się
Napisz
na facebooku lub na adres asocjacje[]ofop.eu