Sokół w Ząbkowicach
"Wtorek 06.11.1906 r. „Kurier Warszawski 307]]”: W niedzielę na stacji Ząbkowice, w chwili, kiedy magazynier 5-go oddziału p. Stanisław Gajewski wychodził z domu, jakiś nieznany złoczyńca dla nie wiadomo jakiego powodu wystrzelił 2 razy z dubeltówki do p. Gajewskiego, raniąc go śrutem w twarz i lewe oko. P. Gajewski, padając na ziemię złamał prawą nogę w goleni oraz prawy obojczyk. Po udzieleniu rannemu pierwszej pomocy przez lekarza tego oddziału, ciężko poszwankowanego przyniesiono do mieszkania. Sprawca zamachu zbiegł. Opisanego zamachu dokonano z przyczyn politycznych, gdyż Stanisław Gajewski stał wówczas na czele ząbkowickiego koła – tzw. gniazda – legalnie działającego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Oficjalnym celem organizacji była popularyzacja gimnastyki i tężyzny fizycznej, zgodnie z hasłem „W zdrowym ciele zdrowy duch”. Członkowie „Sokoła” nosili białe podkoszulki z krótkimi rękawami, obcisłe spodnie oraz okrągłe nakrycia głowy, a witali się zawołaniami „Czołem!” i „Czuwaj!”, przejętymi później przez harcerzy.
Ząbkowickie gniazdo „Sokoła” powstało oficjalnie w 1906 r. 520, lecz zebranie założycielskie odbyło się 5 grudnia 1905 r. Do zarządu organizacji wybrano wówczas 521: (…) Drzewieckiego, Puciatę, Futasiewicza, Białeckiego, Rutkowskiego, Kaszywskiego, Jaworskiego, Gajewskiego i Nowackiego. Drzewiecki to wspomniany już wcześniej „Dejot” – komisarz okręgu NKK, Wacław Puciata
był przewodniczącym ząbkowickiego koła NKK 522, Antoni Białecki stał na czele uzbrojonej bojówki NKK, zaś Jaworski i Nowacki to Józef Jaworski – późniejszy dyrektor „chemicznej” oraz dr Józefat Nowacki – ząbkowicki lekarz kolejowy. Pozostałych członków zarządu nie udało mi się zidentyfikować, ale zapewne byli to w większości narodowcy, czyli endecy, gdyż 523: (…) pomimo ogłoszenia o zebraniu, z zaznaczeniem, iż „Sokół” jest bezpartyjnym, nie zgłosił się żaden
z członków partii socjalistycznej, ani ze „Związku Kolejowego”. Co więcej, miejscowi aktywiści PPS: (…) chodzili do baraku robotniczego, ostrzegając robotników, aby się nie zapisywali do „Sokoła”, gdyż to „panowie chcą utworzyć z tego
wojsko, aby go użyć przeciwko chłopom dla przywrócenia pańszczyzny.”
W styczniu 1906 r. „Dejot” napisał z Ząbkowic 524: „Sokół” nasz rozwija
się pomyślnie, jakkolwiek ze względu na stan wojenny, nie możemy rozpocząć
ćwiczeń gimnastycznych oraz urządzić walnego zebrania. Tymczasem zajęci jesteśmy nauką analfabetów, których mając już z górą stu, nie możemy pomieścić
w swoim szczupłym lokalu. Na energiczną interwencję socjaliści nasi przestali
urządzać „kocią muzykę” w czasie lekcji. Wzmiankowaną „kocią muzykę” urządzali miejscowi chuligani, m.in. wybijając okna w lokalu gdzie odbywała się
nauka. Członkowie „Sokoła” schwytali na gorącym uczynku kilku wyrostków,
a ci, odpowiednio „przyciśnięci”, opisali zleceniodawców akcji, którymi okazali
się miejscowi działacze PPS 525.
Nie udało mi się ustalić liczby ząbkowickich sokołów, aczkolwiek
19.08.1906 r. odbył się w Oświęcimiu zlot śląskiego – działającego na terenie
Niemiec – VI Okręgu Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Do udziału w imprezie zaproszono między innymi członków tejże organizacji z Zagłębia Dąbrowskiego 526, w związku z czym do Oświęcimia pojechało 322 zagłębiowskich sokołów, w tym 20 z Ząbkowic 527.
Między ząbkowickimi narodowcami z „Sokoła” a miejscowymi socjalistami z PPS dochodziło do konfliktów poważniejszych niż „kocia muzyka”, zaś
wyjaśnienia zamachu na Stanisława Gajewskiego można doszukać się w liście
robotnika ząbkowickiej fabryki „Elektryczność” do redakcji nielegalnego
PPS-owskiego czasopisma „Górnik”. Treść korespondencji opublikowanej
w kwietniu 1907 roku 528: Prowodyr N.D. [Narodowej Demokracji – przyp. autora] Jaworski każe przybywającym robotnikom iść do wykurzonego niegdyś
przez robotników doktora Nowackiego, a ten zmusza ofiarę głodu przysiądz na
wierność N.D. i zapisać się do sokołów. Do tych samych sokołów, którzy w roku
ubiegłym przychodzili do podejrzanych o należenie do „partii” robotników, aby ich nastraszyć i próbowali nawet wykonać zamach, który się zresztą nie udał.
Ten sam Jaworski wymyśla robotnikom i nawet próbuje ich bić. Sądzi, że mu
„bracia koledzy” przebaczą, ale może się grubo omylić, bo my wiemy, z kim mamy
do czynienia i nie zapomnieliśmy jego dawnych sprawek.
W czerwcowym wydaniu „Górnika” z 1907 r. opublikowano kolejne doniesienie z Ząbkowic 529: (…) Dnia 2-go maja wieczór o godzinie 6-tej robili próby sokoli z brauningów, jak mają strzelać do robotników 3-go Maja. Dodać należy, że dnia 1-go Maja wszyscy sokoli byli przy broni. Trudno ocenić ile prawdy
zawierają powyższe zdania, aczkolwiek nie ulega wątpliwości, że członkami
„Sokoła” byli m.in uzbrojeni bojówkarze NKK z grupy Antoniego Białeckiego.
Tak czy inaczej komendant ząbkowickiego „Sokoła” – Stanisław Gajewski przeżył postrzał z dubeltówki i powrócił do zdrowia, natomiast kapelanem wszystkich zagłębiowskich sokołów został w późniejszych latach ks. Franciszek Plenkiewicz, który jesienią 1904 r. rozpoczął posługę kapłańską w Ząbkowicach.
Andrzej Lorenc Ząbkowice TOM I W KLUCZU SŁAWKOWSKIM I ZAGŁĘBIU DĄBROWSKIM DO ROKU 1918