|
|
Linia 55: |
Linia 55: |
| rodzimego. [[TPN czasy pruskie 0|Więcej]] | | rodzimego. [[TPN czasy pruskie 0|Więcej]] |
| | | |
| + | cdn |
| [[TPN czasy pruskie 1]] | | [[TPN czasy pruskie 1]] |
− |
| |
− | Ślady owej działalności, utrwalone w zbiorze Roczników
| |
− | Towarzystwa (1802 — 1830), uwydatnione są w szeregu rozpraw,
| |
− | wygłoszonych na posiedzeniach publicznych Towarzystwa, oraz w
| |
− | sprawozdaniach, składanych członkom naukowego grona przez jego
| |
− | prezydujących: Albertrandego (1800—1808), Staszica (1807—1826) i
| |
− | Niemcewicza (1826—1832).
| |
− |
| |
− | Są one obrazem rezultatów zewnętrznych prac Towarzystwa,
| |
− | przeważnie poświęconych literaturze i historyi ojczystej, oraz
| |
− | umiejętnościom ścisłym i stosowanym; lecz nie wyjaśniają
| |
− | najcharakterystyczniejszej, bodaj że najważniejszej, strony
| |
− | wewnętrznego życia grona mężów przodowniczych w narodzie,
| |
− | którzy, rozpocząwszy działalność za rządów pruskich, w
| |
− | najtrudniejszych warunkach politycznego bytu kraju, stopniowo
| |
− | zyskiwali dla
| |
− | instytucyi swej, zrazu jedynie tolerowanej, coraz silniejszy
| |
− | grunt i zdobyli wreszcie dla niej prawo do bytu, mocą
| |
− | uroczystych sankcyj monarszych. O pojedynczych momentach rozwoju Towarzystwa, zachowały się odorwane i pobieżne wzmianki w Pamiętnikach Skarbka (Poznań,
| |
− | 1878), we Wspomnieniach P. Sal. Dmochowskiego
| |
− | (1858) i Kajetana Koźmiana (1865), we Wspomnieniach Wielisława
| |
− | (Skrodzkiego) drukowanych w Bluszczu (1878).
| |
− | Skarbek nawet poświęcił w r. 1860 zarysowi początków
| |
− | Towarzystwa oddzielną rozprawkę, widocznie z pamięci
| |
− | skreśloną, gdyż zamieścił w niej szczegóły niedokładne,
| |
− | z faktami źródłowemi niezgodne.
| |
− |
| |
− | Ostatniemi czasy, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, D. W. Cwietajew, opracowując w szeregu monografii koleje b. gmachu Towarzystwa przyjaciół nauk na
| |
− | Krakowskiem Przedmieściu, cofnął się do początków bytu
| |
− | samego Towarzystwa i ogłosił w tym przedmiocie rozprawę w Uniwers. Izwiestiach za rok 1899. Zesz. VII i IX,
| |
− | a następnie skróconą jej osnowę w odcinkach Dniewnika
| |
− | Warszawskiego Nr .1 i 52 z r, 1900.
| |
− |
| |
− | Podaje w niej autor ogólny zarys rozwoju Towarzystwa, ze szczególnem uwzględnieniem epoki, w której ono
| |
− | z pierwotnej swej siedziby »na Kanoniach« przeniosło się
| |
− | było do miejscowości po dawnym kościele 00. Dominikanów Obserwantów, które to szczegóły, oparte na aktach
| |
− | urzędowych, pożyteczny dla historyi tej instytucyi stanowią przyczynek.
| |
− |
| |
− | Pozostała wszakże dotąd dostatecznie nierozjaśnioną
| |
− | organizacya wewnętrzna Towarzystwa, obraz zajęć i dyskuskusyj uczonego grona, na posiedzeniach peryodycznych,
| |
− | jakie w ciągu trzydziestoletniego okresu swego bytowania
| |
− | odbywało, a na których zajmowało się wyłącznie sprawą
| |
− | oświaty ogólnej kraju i wzbogacaniem rozmaitych gałęzi
| |
− | literatury i umiejętności ścisłych pracami, nie rzadko epokowemu jak np. wydawnictwem Słownika języka polskiego,
| |
− | książek elementarnych, historyą krajową, śpiewami historycznemi, ustaleniem pisowni, budownictwem wiejskiem,
| |
− | zakładaniem bibliotek, zbieraniem po dawnych archiwach
| |
− | klasztornych materyałów historycznych, ogłaszaniem konkursowych nagród na tematy historyczne, literackie i ekonomiczne. Bogate źródła do wyjaśnienia tej właśnie strony
| |
− | wewnętrznej działalności Towarzystwa, które, mimo swej
| |
− | skromnej nazwy, było pierwszą w kraju akademią umiejętności - leżały dotąd nietknięte w aktach tegoż Towarzystwa. Dzięki upoważnieniu J. O. Generał Gubernatora
| |
− | Warszawskiego, Księcia Imeretyńskiego, archiwum, obejmujące powołane źródła, stało się dla piszącego te słowa dostępnem. Pozostałość duchowa po b. Towarzystwie przyjaciół nauk składa się przeważnie z szeregu porządnie i systematycznie prowadzonych protokółów sessyj wydziałowych
| |
− | i centralnych z całego okresu jego istnienia, z raportów,
| |
− | składanych przez tak zwane jego działy literackie i naukowe, z projektów podnoszonych przez członków, z korespondencyi prowadzonej z członkami miejscowymi, za-
| |
− | miejscowymi i Towarzystwami naukowemi zagranicznemi,
| |
− | ze zbioru tematów konkursowych, wreszcie z materyałów
| |
− | historycznych, bądź źródłowych, bądź też już opracowanych, między któremi np. mieści się rozprawa o języku
| |
− | polskim, o planie historyi krajowej, o dawnych napisach
| |
− | i pomnikach, wreszcie dziennik zajęć działu filozoficznego
| |
− | i matematyczno-przyrodniczego.
| |
− |
| |
− | Z pomiędzy wymienionych tu pobieżnie materyałów
| |
− | najciekawszemi są protokóły posiedzeń Towarzystwa, prowadzone kolejno przez tłómacza Iliady Dmochowskiego,
| |
− | przez zasłużonego myśliciela Józefa Kalasantego Szaniawskiego, a następnie przez Ludwika Osińskiego, słynnego
| |
− | mówcę, poetę i profesora Uniwersytetu Alexandryjskiego
| |
− | i wreszcie najdłużej przez ks. Edwarda Czarneckiego, którzy
| |
− | jako sekretarze uczonego grona, utrwalili jego zajęcia,
| |
− | i prace w szeregu notat cennych, powtarzających, nie
| |
− | rzadko, ipsissimis uerbis, wnioski i przemowy takich między
| |
− | innemi mężów, jak: Albertrandi, Czacki, Staszic, Niemcewicz, Woronicz, Tarnowski, Stanisław i Ignacy Potoccy.
| |
− | Już ta okoliczność, z uwagi na osobistości redaktorów protokółów i na autentyczność ich notat, podnosi owe dorywcze
| |
− | sprawozdania do godności dokumentów historycznych. —
| |
− | Uwydatniają się żywo na tle owych suchych notat charakterystyczne cechy ludzi dawno już zmarłych, a mimo
| |
− | to żyjących do dziś dnia w literaturze i w tradycyi społeczeństwa, jako pierwszy zastęp pracowników na polu
| |
− | twórczości rodzimej i pracy organicznej około zachowania
| |
− | skarbów umysłowych przeszłości, bez których żadne oświecone i kulturalne społeczeństwo, a tem więcej — społe-
| |
− | czeństwo bytu samodzielnego pozbawione, istnieć i rozwijać się, dla dobra całej ludzkości, nie może.
| |
− |
| |
− | Postacie trzech prezesów Towarzystwa: Albertrandego, Staszica i Niemcewicza występują tu w całej okrasie
| |
− | charakterów energicznych, świadomych celu swoich zadań.
| |
− | Albertrandi, wzór pracowitości, erudycyi i zapału do
| |
− | nauki, jest duszą zawiązku Towarzystwa. Jego ręki są
| |
− | pierwsze zaproszenia do uczestnictwa w pracach grona,
| |
− | wystosowane do najwybitniejszych uczonych, myślicieli
| |
− | i poetów porozbiorowej Polski. On imieniem Towarzystwa
| |
− | przemawia do społeczeństwa, on pokonywa pierwsze prze-
| |
− | szkody, stawiane przez miejscową administracyę pruską
| |
− | utworzeniu instytucyi polskiej, on zagrzewa kolegów do
| |
− | pracy, do energii i sam daje do niej impuls pracowito-
| |
− | ścią niezmordowaną. Jest przytem układnym, zręcznym
| |
− | politykiem i dworakiem, władającym świetnie językami
| |
− | i jednąjącym sobie podejrzliwych ministrów pruskich:
| |
− | Vossa, Hoya, Goldbecka, Beymego, oraz miejscowych
| |
− | przedstawicieli władzy: Meyera i Kohlera powagą swego
| |
− | biskupiego stanowiska i lojalnością – nieco przesadną –
| |
− | swoich dążeń i aspiracyj.
| |
− |
| |
− | Przeciwstawieniem jego jest Staszic, mąż nieugiętej
| |
− | woli, surowy i bezwzględny w postępowaniu, pełen ambicyi i godności w stosunkach z rządem pruskim , stojący
| |
− | czujnie na straży ustawy, karcący nieczynność swoich
| |
− | kolegów admonieyami, a nawet wyłączaniem ich z grona
| |
− | Towarzystwa... On jeden nie bawi się w układne słówka,
| |
− | nie lubi krasomówców, i sam unika frazesów. Jest mężem
| |
− | czynu i pierwszy kładzie podwaliny siedziby stałej Towarzystwa. W przekonaniu, że Towarzystwo nie jest miejscem dla rozrywek, lecz pracownia dla ludzi nauki, jest
| |
− | sprężystym i stanowczym w stosunkach z kolegami. Z jego
| |
− | polecenia nieobecność członków na posiedzeniach zaznacza
| |
− | się; w protokółach. Zaznaczają się i usprawiedliwienia się
| |
− | absenteistów, nierzadko w asystencyi świadectw lekarskich
| |
− | o powodach niebytności... On stale przypomina Towarzystwu konieczność pozyskania »diploma« królewskiego w celu
| |
− | uprawnienia jego bytu; on porucza delegowanym »Comites«
| |
− | baczne pilnowanie tej sprawy. Dzięki wreszcie jego niestrudzonym zabiegom, cel pożądany, choć pierwiastkowo
| |
− | nie w całej rozciągłości, zostaje osiągniętym i, Towarzystwo zrazu tolerowane, otrzymuje nazwę »królewskiego«.
| |
− | Wewnętrzny rozład między członkami poskramia Staszic
| |
− | podaniem się do dymisyi (Maj r. 1817). Odstępuje od tego
| |
− | zamiaru dopiero po uzyskaniu od kolegów przyrzeczenia,
| |
− | że nadal dziać się będzie po jego myśli.
| |
− |
| |
− | Trzeci prezes, Niemcewicz, poeta, mówca, historyk,
| |
− | jest niezmordowanym twórcą projektów ogólniejszych. On
| |
− | urzeczywistnia myśl wzniesienia Kopernikowi pomnika, on
| |
− | pragnie nadać instytucyi cechy istotnej Akademii literatury, umiejętności ścisłych i sztuk pięknych, on, jeszcze
| |
− | jako członek czynny za prezydencyi Staszica, najgorliwiej
| |
− | krząta się około myśli napisania zbiorowemi silami historyi
| |
− | ojczystej, dawszy do niej hasło w popularnych Śpiewach
| |
− | historycznych.
| |
− |
| |
− | Zasadniczym warunkiem zapoczątkowania i bytu Towarzystwa było zawsze trzymanie się zdała od polityki
| |
− | i kwestyj religijnych. Warunek ów, ustawa określony, nadal uczonemu gronu wybitne piękno konserwatyzmu, któ-
| |
− | rego się też Towarzystwo przyjaciół nauk do ostatnich
| |
− | prawie czasów swego istnienia niezmiennie trzymało, a które
| |
− | odbiło się przeważnie w jego literackich upodobaniach, dalekich od hołdowania ideałom budzącego się romantyzmu.
| |
− | W imię tego właśnie kierunku zachowawczego, Lelewel,
| |
− | już w epoce rozgłośnej swej działalności badawczo–krytycznej, jedynie jako śmiały nowator, przepada na pierwszych
| |
− | wyborach... nazwisko zaś Mickiewicza dopiero nawoływania pisemek brukowych po r. 1830 wprowadzają na listę
| |
− | członków Towarzystwa.
| |
− |
| |
− | Klasyczna powaga zajęć uczonego grona nie zmienia
| |
− | się wśród burzliwych scen dziejowych, jakie się rozegrywały na bruku warszawskim, w epoce pierwszego trzydziestolecia bieżącego wieku, że wspomnieć tu tylko: wkroczenie Francuzów w roku 1806, Austryaków w roku 1809,
| |
− | odwrót szczątków wielkiej armii z pod Moskwy w r. 1812,
| |
− | przywrócenie Królestwa w roku 1815 i najświetniejszy rozwój polityczno-społeczny owego państewka, w epoce do roku
| |
− | 1830. Ważniejsze przewroty dziejowe, wciągu całego trzydziestolecia bytu Towarzystwa, zaznaczają się w księdze
| |
− | protokółów jego posiedzeń zaledwie gdzieniegdzie napotykanej niezapisanemi jej kartami, lub też nieliczną frekwencyą członków. Przeważnie, protokóły te są obrazem
| |
− | akademickiej pogody umysłów członków, zajętych wyłącznie sprawami nauki i literatury. Dla bacznego wszakże
| |
− | obserwatora, widoczną jest różnica atmosfer; zajęć Towarzystwa w jego początkach i ku końcowi. Wraz z ustaleniem się rządów krajowych po roku 1806, a tem więcej
| |
− | po roku I815,sprawy literacko-naukowe pochłaniają w wyższej, niż przedtem, mierze uwagę i troskliwość uczestników
| |
− | grona i plon ich z owej epoki jest obfitszym. Natomiast
| |
− | w pierwszem sześcioleciu główną troską Towarzystwa jest
| |
− | akcya ratunkowa przeciw obmyślonej przezornie i zręcznie
| |
− | przez rząd pruski maskowanej metodzie wynarodowienia,
| |
− | którą w tak zwanych Prusach południowych przeprowadzać się starano. Każdy krok Towarzystwa w owej epoce,
| |
− | podjęty pod skromną formą wydawnictwa książki elementarnej z dziedziny matematyki, czy też gramatyki, albo
| |
− | rozprawki przyrodniczej, — ma na celu przeciwdziałanie
| |
− | szerzącej się niemczyznie. Ogłaszanie konkursów w przedmocie higieny, lub budownictwa domów wiejskich, tragedyi
| |
− | wierszem z dziejów narodowych, zmierza do budzenia umysłów z odrętwienia, ku nadaniu ich zajęciom kierunku
| |
− | swojskiego. Posiedzenia publiczne, gromadzące publiczność
| |
− | płci obojej i młodzież, są polem do wygłaszania prawideł
| |
− | moralności i obowiązków obywatelskich, okazyą do nawoływania umysłów, zaprzątniętych pogonią za rozrywkami,
| |
− | do pracy dla dobra ogółu.
| |
− |
| |
− | Pomyślne dla narodowości polskiej zmiany, jakie zaszły z chwilą wstąpienia na tron cesarza Aleksandra I,
| |
− | w dawnych dzielnicach polskich, pod berłem rossyjskiem
| |
− | zostających, znajdują odbicie swe i wyraz w gorliwszem
| |
− | zajmowaniu sic Towarzystwa słowiańszczyzną i sprawami
| |
− | pobratymców i w szczerem uczuciu życzliwości dla reform,
| |
− | w Imperyum rossyjskiem zapoczątkowanych. Sympatye te
| |
− | wzrastają w mian; gromadzenia się faktów, które stwierdziły przychylność młodego cesarza dla Polski i w miarę
| |
− | potężniejącego wpływu germanizacyi w stosunkach wewnętrznych zarządu Prus południowych.
| |
− |
| |
− | W celu bliższego rozejrzenia się w najważniejszej
| |
− | tego zarządu gałęzi — w szkolnictwie za czasów pruskich —
| |
− | z uwagi, iż ku niemu zwracała się przeważane troskliwość
| |
− | Towarzystwa, szukającego środków przeciwdziałania podjętej przez rząd pruski akcyi, należało sięgnąć do niewy-
| |
− | zyskanych dotąd w tej sprawie źródeł, znajdujących się
| |
− | w archiwum tajnem berlińskiem. Nie znalazł piszący te
| |
− | słowa przeszkód w uzyskaniu wstępu do tych właśnie źródeł, uzupełniających w niepośledniej mierze pracę, na której
| |
− | Łukaszewicz zakończył swą Historyę szkół w Koronie i na
| |
− | Litwie (Poznań, 1851). Epokę od roku 1796 do 1806, obejmującą prace rządu pruskiego w dziedzinie szkolnictwa
| |
− | krajowego, udało się wyjaśnić dokładniej na podstawie cennych raportów władz miejscowych pruskich, reskryptów
| |
− | do nich przesyłanych i wizytacyi szkól podjętej w latach
| |
− | 1802 i 1803 przez Goedekego i Maierotta, delegatów ministeryalnych pruskich.
| |
− |
| |
− | Na tle dziejów ówczesnych szkolnictwa pruskiego,
| |
− | zmienionego znacznie, wbrew woli ministeryum, pod wpływem reform podjętych w tej dziedzinie w cesarstwie rosyjskiem, w jego dawnych dzielnicach polskich, działalność
| |
− | Towarzystwa warszawskiego przyjaciół nauk staje się
| |
− | w pierwszych latach jego istnienia zrozumiałszą a historya tej instytucyi dla czytelnika donioślejszą.
| |
− |
| |
− | * * *
| |
− |
| |
− | Już po wykończeniu niniejszej książki, po skreśleniu
| |
− | słów wstępnych do niej, poświęconych ogólnej charakterystyce dziejów Towarzystwa, z natury rzeczy, na trzy
| |
− | części się rozpadających, z których niniejsza: od roku
| |
− | 1800 do 1806,, obejmuje czasy pruskie, następna, od
| |
− | roku 1806 do 1815, obejmować ma czasy księztwa
| |
− | warszawskiego, ostatnia zaś, od roku 1815, aż do
| |
− | zamknięcia instytucyi, poświęconą będzie czasom królestwa kongresowego, odczytałem w najnowszej
| |
− | pracy profesora Stanisława Tarnowskiego: Historya literatury polskiej, wydanej w dniu pamiętnego jubileuszu 500-
| |
− | lecia technicy Jagiellońskiej, znakomicie skreślony ustęp
| |
− | o Towarzystwie warszawskiem przyjaciół
| |
− | nauk.
| |
− |
| |
− | Mniemam, że z korzyścią dla skromnej monografii
| |
− | niniejszej i dla czytelników będzie – wyłączenie do przytoczonych uwag wstępnych, tego właśnie świetnego ustępu,
| |
− | w którym, wnuk Jana Amora Tarnowskiego, jednego z gorliwszych i zasłużeńszych członków Towarzystwa warszawskiego przyjaciół nauk, z właściwą sobie znajomością przedmiotu, samodzielnością poglądów i czarem krasomówczego
| |
− | stylu, charakteryzuje działalność uczonego grona, »którego – mówiąc własnemi Jego słowy — trzydziestoletnie
| |
− | życie i działanie nie musiało być zupełnie marnem i próżnem, które owszem musiało być istotnem ogniskiem
| |
− | ruchu umysłowego i naokoło siebie wpływ niemały
| |
− | wywierać, kiedy nadało swoje nazwisko epoce, kiedy mówimy i zawsze mowie będziemy: Literatura Towarzystwa Przyjaciół Nauk, smak Towarzystwa
| |
− | Przyjaciół Nauk, pojęcia, prace Towarzystwa Przyjaciół Nauk...«
| |
− |
| |
− | »Chcieć mówić — pisze prof. Tarnowski — że w Towarzystwie
| |
− | owem nie było nic ciężkiego, nic pedantycznego, że wszystko zasługuje na bezwzględne uwielbienie, lub że ono przy całej swojej pracy
| |
− | postawiło naukę i oświatę n nas na takim stopniu, jak ona stała we
| |
− | Francyi, w Niemczech. lub w Anglii, byłoby przesadą. Najuczeńsi
| |
− | z członków Towarzystwa nie dochodzą miary wielkich uczonych zagranicznych, niema między nimi ani Schleglów, ani Humboldtów,
| |
− | ani Saya, ani Ricarda, ani Fichtego, ani Schellinga, ani Hegla, ani
| |
− | Guizota, ani Villemaina, ani Sismondiego; uczoność ich nie jest europejska, nie podnosi oświaty i nauki w świecie, ale podnosi ją tylko
| |
− | w Polsce, jest wyłącznie polską. Nie można się temu dziwić, niema
| |
− | nawet co o tem mówić, trzeba pogodzić się z faktem, że od początku
| |
− | naszego istnienia aż do dnia dzisiejszego nie staliśmy nigdy na czele
| |
− | europejskiej cywilizacyi, a po utracie bytu politycznego, mniej niż
| |
− | kiedykolwiek. Nie powinniśmy nawet, brać tego do serca i wyrzucać
| |
− | sobie, bo nie nasza wina, że główny prąd historyi dotąd przez nasz
| |
− | kraj nie płynął; ani my, ani nikt inny nie zdołałby go gwałtem
| |
− | zwrócić w to koryto. Zatem, każda epoka naszych dziejów może być
| |
− | spokojna w sumieniu i powiedzieć, że zrobiła swoje, jeżeli nie troszcząc się o przodowanie cywilizacyi europejskiej, umiała utrzymać
| |
− | i podnieść cywilizacyę wewnętrzną w Polsce. Wiek, na który patrzymy z taką chlubą i z taką zazdrością, do którego zwracamy się
| |
− | zawsze z tęsknotą, jak do najpiękniejszej chwili naszego życia, wiek
| |
− | XVI nie zrobił nic więcej, a przecież któżby śmiał o nim powiedzieć,
| |
− | że zrobił za mało? Epoka Stanisława Augusta także nie zrobiła
| |
− | więcej, ale zrobiła, co była powinna; a tak samo i epoka Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Nie wydała gwiazd pierwszego rzędu, przyświecających całemu światu, ale wydała takie, które w Polsce świeciły jasno i oświecały ją dobrze. Towarzystwo założyło pierwsze
| |
− | i niewzruszone podstawy znajomości prawa polskiego i jego historyi;
| |
− | ono pierwsze przedsięwzięło badania nad językiem i dokonało dzieła
| |
− | tak, że nikomu długo nie przychodziło do głowy, iżby je trzeba poprawiać, lub zastąpić nowemi; ono postawiło pierwsze kroki w historyi literatury polskiej, w krytyce literackiej, pomimo wszystkiego
| |
− | postąpiło znacznie, stworzyło ją prawie i utorowało drogę przed własnymi nieprzyjaciółmi, dało im w rękę broń znacznie wydoskonaloną.
| |
− | Jemuśmy winni pierwsze i bodaj czy nie najskuteczniejsze badania
| |
− | słowiańskich początków Polski, jemu prace przygotowawcze do znajomości własnego kraju pod względem geograficznym, geologicznym,
| |
− | klimatycznym, handlowym, statystycznym. Ono pierwsze wreszcie
| |
− | oprawia, nie na wielka skale może, ale pierwszy raz od trzech wieków w sposób rozumny i godny przedmiotu, grecką naukę nauk
| |
− | (Szaniawski. Śniadecki, Goluchowski). A kiedy tak pracuje na polu
| |
− | nauk i pamięta o umysłowych potrzebach narodu i kiedy za te jego
| |
− | prace należy mu się uszanowanie i wdzięczność, to niemniej należy
| |
− | mu się za to. że myślało o garbarniach i hutach żelaznych, o soli
| |
− | i cynku, o płodozmianie i chorobach bydła, o wiejskich chatach,
| |
− | o szkołach dla głuchoniemych, o kasach oszczędności, o obyczajach
| |
− | i oświacie ludu, o zdrowiu, wygodzie, dostatku ludności we wszystkich jej warstwach; że nauki i oświaty nie zamykało w najwyższych
| |
− | sferach abstrakcyjnej mądrości, nie monopolizowało jej na korzyść
| |
− | niektórych uprzywilejowanych mędrców, ale wznosząc ją jak mogło
| |
− | najwyżej w nauce, zniżało zarazem do ziemi, łączyło ze wszystkiemi
| |
− | stosunkami życia, kazało w praktyce służyć na pożytek powszechny
| |
− | i wieloraki narodu«.
| |
− |
| |
− | »Jestto zwykłą cechą i zwykła historyą uczonych Towarzystw
| |
− | i Akademij, że z wiedza i zamiarem, lub tylko naturalną koleją rzeczy, z postępem czasu zamykają się coraz szczelniej w sferach najwyższej mądrości i nauki, w obrębie uczonych i mędrców, na tych
| |
− | kościach obwarowują się i ani niższemu światu nie pozwalają
| |
− | do siebie przystępu, ani też same do niego nic zstępują. A w naturze
| |
− | ich bywa jeszcze i to, że dochodzą do słusznego niezawodnie, ale
| |
− | wielkiego przekonania o swojej wartości, do przesadzonego niekiedy
| |
− | uczucia swojej powagi i godności, a poziomy świat, nie mogąc zaprzeczyć ich naukowej wyższości i zasługi, mści się za nie jak może,
| |
− | przedrwiwując owo przeświadczenie o sobie i ową powagę, oskarża
| |
− | o wyłączność, pedantyzm, o wzajemne dla siebie uwielbienie, wreszcie
| |
− | pewien zastój, pewną jak żeby zatęchłość, która się wyradza w tych
| |
− | wodach zwykle stojących, rzadko kiedy strumieniem nowym odżywianych. Powiedzieć, że Towarzystwo Przyjaciół Nauk nie miało
| |
− | zgoła tej ostatniej własności, czy słabości, tego nie można. Czuło ono
| |
− | swoją powagę i nosiło ją bardzo wysoko w poważnem zachowaniu
| |
− | się i postawie na naprzykład Stanisława Potockiego, albo Koźmiana,
| |
− | albo Osińskiego, widać ton cokolwiek wyniosły, sztywny, lekko
| |
− | gardliwy, który tak niecierpliwił młodszych, prostych i śmiertelnych,
| |
− | nie będących obywatelami tego umysłowego 0limpu«.
| |
− |
| |
− | »Ale jeżeli ślady tej zwykłej słabości Towarzystw uczonych
| |
− | dają się dostrzegać i w naszem, to ich wady większe i szkodliwsze,
| |
− | owego oddzielenia się od świata i życia i zamknięcia w sobie, niema
| |
− | w niem wcale, owszem jest ciągły i żywy rzeczywisty związek pomiędzy narodem a Towarzystwem, które się podjęło kierownictwa
| |
− | jego oświaty. Nie ma tego stosunku życia, nie ma tej potrzeby narodu, o którejby Towarzystwo nie było myślało, w których nie byłoby się starało przyjść z pomocą i to jest jego właściwą cechą, jego
| |
− | wielką zasługą i tajemnica jego prawdziwej i niepospolitej żywotności.
| |
− | Wszystko, co robi, wszystko, co przedsiębierze, wszystko to poczyna
| |
− | ono w jednej i tej samej myśli, która wiąże, i spaja w całość wszystkie jego działania, w myśli służenia krajowi, przyniesienia mu praktycznego, jak być może najprędszego, pożytku. Ten wysoki zmysł
| |
− | organizacyjny i praktyczny, który się wyrobił u nas w latach pomiędzy pierwszym a drugim rozbiorem, który odznaczał prace Wielkiego Sejmu i współczesna literaturę, ten sam umysł organizacyjny, zmysł
| |
− | ładu, rządności, ciągłości i wszechstronności pracy, panował
| |
− | w Księstwie Warszawskiem i w Królestwie kongresowem, wydał
| |
− | ogromne wysilenia pierwszego i wyborną administracyę, wyborne
| |
− | sądownictwo, doskonały stan wychowania i najlepszy podówczas
| |
− | w Europie stan skarbu drugiego. Ten sam zmysł, ten sam duch
| |
− | ożywiał i Towarzystwo Przyjaciół Nauk, we wszystkich jego działaniach, nawet w tych, którym ducha patryotycznego i obywatelskiego zbyt długo zwykliśmy byli zaprzeczać«.
| |
− |
| |
− | Przyswoiłem sobie, ponad przyzwoitość może, nie bez
| |
− | rzetelnej wszakże przyjemności, ów przydłuższy ustęp
| |
− | z Historyi literatury polskiej (t. IV. 30 i nast.) prof. Tarnowskiego, aby mieć miarowskaz tego punktu widzenia, z jakiego działalność naukową i obywatelską Towarzystwa
| |
− | przyjaciół nauk rozpatrywaćby należało. Przeświadczenie
| |
− | o konieczności i słuszności takiego, a nie innego, punktu
| |
− | widzenia, nie może być niestety dowodem, iż autor pracy
| |
− | niniejszej zadanie takie pomyślnie rozwiązał...
| |
− |
| |
− | »Szczegółowo historyą Towarzystwa — nadmienia w- końcu
| |
− | przytoczonego powyżej ustępu prof. Tarnowski - któraby zgłębiła
| |
− | wszystkie jego prace, osądziła wartość dzieł pod jego opieką wydawanych, a przynajmniej rozpraw ogłoszonych w jego Rocznikach,
| |
− | i wykazała, w jakim stanie ono każdą naukę z osobna w Polsce zastało, a w jakim ją po latach trzydziestu zostawiło, byłaby pracą
| |
− | i potrzebną i zajmująca. Własny pożytek dzisiejszych dopomina się
| |
− | o nią. niemniej jak sprawiedliwość względem dawniejszych« (str. 39).
| |
− |
| |
− | Taki ideał przyświecał wprawdzie autorowi przy podjęciu niniejszego zadania, lecz wykonanie jego wobec ogromu
| |
− | odnalezionego materyału źródłowego, okazało się niestety
| |
− | przytrudnem i siły jego przerastającem... Ograniczył się
| |
− | więc z konieczności do skromniejszej roli, nie historyka,
| |
− | lecz kronikarza dziejów Towarzystwa, w tern przeświadczeniu, że odtworzenie całkowitej działalności instytucyi,
| |
− | według osnowy protokółów jego posiedzeń, stanowić będzie
| |
− | z czasem nader pożyteczny materyał dla przyszłych historyków umysłowości polskiej z początków bieżącego
| |
− | stulecia.
| |
− |
| |
− | Nie bez pewnej, dziś tak modnej, nastrojowej doniosłości będzie szereg widoków, przedstawiających Warszawę, jaką była za czasów pruskich, bezpośrednio prawie
| |
− | po wypadkach, które ją charakteru stolicy dawnej Rzplitej
| |
− | pozbawiły. Widoki te, noszące jeszcze gdzieniegdzie ślady
| |
− | niedawno przebytej katastrofy, stanowią część ongi bogatej
| |
− | kolekcyi, sporządzonej około roku 1800 przez nieznanego
| |
− | artystę malarza, z polecenia landgrafa Hlessen-Darmsztadzkiego, Ludwika X, późniejszego wielkiego księcia Ludwika I
| |
− | (+ 1830). Są one dziś własnością znanego miłośnika rzeczy
| |
− | krajowych, p. Mathiasa Bersohna.
| |
− |
| |
− | Nie zachodzi oczywiście bezpośredni związek między
| |
− | zewnętrzną, dekoracyjną stroną Warszawy pruskiej, a przedmiotem niniejszej monografii. Badawcze wszakże oko rozważnego czytelnika nie bez poważniejszej refleksji rozpatrywać będzie widoki owej ogładzonej, z cudzoziemska
| |
− | przystrojonej Warszawy, wśród której zrodziła się akcya
| |
− | ratunkowa, podjęta przez Towarzystwo przyjaciół nauk.
| |
− | Tak mało już dziś pozostało śladów po dawnej stolicy
| |
− | Rzpltej z przed stu laty i tak szybko pod wpływem nowych warunków jej bytu i nieustannego rozwoju nikną te
| |
− | nawet, które stanowiły dotąd rodzima, charakterystyczną jej cechę, że wybaczyć można rozmiłowanemu w owych
| |
− | pamiątkach po dawnych czasach szperaczowi, jeśli z każdej korzysta sposobności, by zachować dla przyszłych pokoleń choćby obrazkowe ich resztki...
| |
− |
| |
− | Pragnął on również przekazać następcom rysy wszystkich ludzi tamtoczesnej opoki, którzy w działalności Towarzystwa przyjaciół nauk mieli tak owocny udział. Życzenie to, dzięki uprzejmości J. O. Włodzimierza ks. Czetwertyńskiego, posiadacza jednego z najbogatszych zbiorów
| |
− | rycin i pamiątek swojskich, Zygmunta Wolskiego, oraz
| |
− | innych uczynnych kollekcyonistów, w większej części spełnionem zostało. Nie dało się wszakże, z uwagi na warunki
| |
− | typograficzne, dopełnić warunku rozmieszczenia owych
| |
− | wizerunków członków Towarzystwa w miejscach, gdzie
| |
− | o nich mowa. Zastrzeżenie to czyni autor, licząc na pobłażliwość łaskawych, a wyrozumiałych czytelników.«
| |