Helena Weychert

Z MediWiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Helena Weychertówna

Przodownice warszawskie 1914-1915

Przewodnicząca Sekcji Kobiecej (zob. Kobiety w Komitecie Obywatelskim Warszawy, Lista współpracowników KO w 1914),

Członkini Sekcji do Spraw Stowarzyszeń, Opiekun okręgowy (okręg X) Kuratorium Onywatelskiego Rodzin Rezerwistów, Komisja Opieki nad młodzieżą rzemieślniczą i przemysłową, I sekretarka i kierowniczka Stowarzyszenia Zjednoczonych Ziemianek.

przewodniczącą Komitetu opieki nad rezerwistkami X cyrkułu(patrz niżej).

Helena Weychert

Bojownica

Źródło: Cecylia Walewska "W walce o równe prawa: nasze bojownice"

(...) Zapisała się Helena Weychert do „Związku Równouprawnienia Kobiet Polskich“ Reinschmitowej. Prawniczy jej umysł, śmiałe żądania, energiczne wystąpienia — zwróciły na nią uwagę. Została wybrana do zarządu. Była czas jakiś. Ale—teren wydał jej się za wąski. Kółko feministyczne za ciasne, za nadto zwarte, zbyt w teoretycznem doktrynerstwie zasklepione (Doktrynerkami nazywano feministki ze„Związku" Reinschmitowej dlatego, że nie chciały wchodzić w kompromis. Pełne prawa albo dalej walczyć o nie. Półśrodków nie uznawały. Do Dumy zwracać się nie chciały).Po pewnym czasie wystąpiła. Lecz energiczna, władcza natura domagała się czynu.

Rozwijało wówczas bujną działalność (w zakresie możliwości, tolerowanych lub... niedopatrzonych przez rząd rosyjski)„Zjednoczone Koło Ziemianek", które wyszło z łona „Delegacji Goospodarczej" przy Muzeum Popierania Przemysłu i Handlu i około 1909 r. obejmowało już 60 kółek (w tem 18 włościańskich), utrzymywało szkoły tkactwa, przemysłu domowego, gospodarstwa dla dziewcząt włościańskich, seminarjum ochroniarek wiejskich i t.p. Pewne grupy członkiń popierały reformę praw cywilnych i ruch kobiecy, a nawet przyłączyły się do akcji Teresy Wołowskiej i dr. T. Ciszkiewiczowej, które z ramienia „Koła Kobiet Polskich" wysłały w 1906r. na ręce posła do Dumy, ks. Gralewskiego, adres w sprawie równouprawnienia. Po wystąpieniu ze Związku Reinschmit-Kuczalskiej, zapisała się H.Weychertówna do Zjednoczonego Koła Ziemianek. Wybrana do Zarządu, została główną jego sekretarką. Pierwszą jej pracą było urządzenie w „Świetlicy" Ziemianek wystawy przemysłu włościańskiego i robót kobiecych, która cieszyła się ogromnem powodzeniem. W Zarządzie Z.K.Z. była przez lat szesnaście(od 1907-1923). Wobec pracy i zasług położonych przyznano jej godność członka honorowego.

Jeszcze trwała na placówce swojej u Ziemianek, gdy około 1912r. przy „Biurze Pracy Społecznej", zorganizowanem dla opracowywania projektów i wniosków, przedstawianych Kołu Polskiemu w Dumie, powstała „Komisja Pracy Kobiet",na czele której stanęła zrazu jako przewodnicząca ziemianek, p.Grzybowska, a później Helena Weychert. Komisja ta była opinjodawczą w zakresie spraw, dotyczących kobiet. Pracowała w ścisłej łączności z Biurem, któremu przedstawiała wnioski swoje. Ponieważ Biuro Pracy Społecznej złożone było przeważnie z realistów(Erazm Piltz na czele),przeto Komisja Kobiet postanowiła uniezależnić się od niego. W tym celu zorganizowała „Związek Stowarzyszeń Kobiecych",do którego przystąpiło 21 zrzeszeń, reprezentowanych przez delegatki swoje.

Akcja ta była oczywiście konspiracyjna. Wiedziało o niej Biuro —nie wiedział rząd rosyjski. Uchwały na zebraniach z delegatkami musiały zapadać jednomyślnie, żeby obowiązywać centralę i ogół związkowych. Wrazie braku jednomyślności mogły być wykonywane tylko przez te zrzeszenia, które głosowały za niemi. Do liczby delegatek należały wszystkie wybitniejsze działaczki współczesne, a więc: Teodora Męczkowska, Eugenja Waśniewska, Zofja Stankiewiczówna, Wanda Stokowska(Lampowa), Helena Zaborowska, pp. Marja Stanowska, Kołaczkowska, Józefa Gebethnerówna, Felicja Sarnianka, Helena Szalayowa, Lucyna Kotarbińska, Marja Czosnowska, Jadwiga Englertowa, pp. Hannówna, Millerówna i kilka innych. Oczywiście przedstawiały one lewicę i prawicę. Ale — mimo różnicy przekonań polityczno-społecznych —uchwały w sprawach zasadniczych zapadały z zadziwiającą zgodnością i harmonją. Komisja za jedno z głównych zadań swoich uważała kształcenie kobiety w dziedzinie prawa (Doskonałe wykłady miewali mecenasi Podhorecki i Sobolewski). A także przeprowadzanie reformy ustawodawstwa w tych paragrafach, które krzywdziły kobietę i dziecko. Znalazły się więc na wokandzie: zniesienie ograniczeń mężatek w dziedzini paszportowej, udział kobiety w samorządzie, dopuszczenie jej do cechów rzemieślniczych, zrównanie na służbie rządowej poborów i praw emerytalnych z poborami i prawami mężczyzn. Jak wiadomo, dosyć liczne grupy naszych kobiet pracowały za rosyjskich czasów w biurach kontroli państwowej, w telegrafach, na pocztach, w nauczycielstwie, w departamencie opłat celnych. Niekiedy po dwudziestu latach służby i więcej wychodziły bez jakiegokolwiek zaopatrzenia, zdane na łaskę i niełaskę losu.

Sprawę paszportową załatwiono w ten sposób, że przyznano mężatkom oddzielne karty pobytu, ale tylko wewnątrz kraju. Wyjeżdżać zagranicę bez asystencji męża — broń Boże nie było wolno. Zajmowała się Komisja poza tem sprawą warunków prawnych zawodowej pracy kobiet, przygotowawszy, między innemi, szkic ustawy o najmie służby domowej. Poświęcała dużo czasu i uwagi zagadnieniu reglamentacji prostytucji, obstając przy zniesieniu jej. Rozpatrywała kwestję wychodźtwa. Żądała wprowadzenia inspektorek fabrycznych. Przedstawiła opracowany szczegółowo projekt seminarjum dla nauczycielek ludowych it.p.it.p.

Wszystko to już jest dzisiaj. A niejednemu zdaje się, że przyszło z dnia na dzień —dzieło jakiegoś ostatniego pokolenia. Gdy tymczasem każdą zdobycz powojenną przygotowywali czasu niewoli ludzie, skrępowani w każdym swoim ruchu, pracujący najczęściej bez wiary w urzeczywistnienie własnych poczynań, ale jednak wyczuwający głęboko, że przyjdzie chwila...

Tylko „chciejmy chcieć!“... a wszystko będzie.(...)

I w.ś.

Wybuch wojny zastał Helenę Weychert w Warszawie. Wrzało wtedy od trudu roboczego. Garnęły się do pracy ręce i głowy, nadzieją rozbujane. Stanęła przy najpilniejszych, niecierpiących zwłoki warsztatach i ona. Urządziła łącznie z Marją Rodziewiczówną i innymi szpital dla rannych żołnierzy na Miodowej i schronisko dla dzieci porzuconych, zbłąkanych po przemarszu wojsk w obrębie działań wojennych. Zorganizowała pomoc dla ofiar wojny, poruszywszy znaczną część Kresów, skąd przysyłano masami odzież, bieliznę, żywność, nawet nasiona, które umożliwiły obsianie miejskich nieużytków aż po same okopy. Zapowiedziany, dążył już ku Warszawie cały wagon świń, gdy nagle weszli Niemcy, no—i wyprawili sobie zapewne ucztę niebywałą.

Wkrótce po wybuchu wojny powstał szerokorozgałęziony Komitet Obywatelski, a przy nim — pod przewodnictwem zawsze czynnej, niezmordowanej Heleny Weychert — sekcja kobieca .Ale—podział na podsekcje, które na równi z sekcją ogólną zależne były w każdem poczynaniu od centrali, utrudniał ruchy.Ginęło śród chaosu rozporządzeń i przyjmowania lub nie danych projektów nie jedno ważne zamierzenie, uniemożliwiając ciągłość, systematyczność i pomysłowość pracy. Zniechęciło to bardziej rzutkie i samodzielne społecznice, a przede wszystkiem samą przewodniczącą, która ustąpiła. Ten okres życia nie zaznaczył się dla Heleny Weychert niczem szczególnem. Natomiast doniosłe znaczenie miała praca jej dla rezerwistek. Na samym początku wojny zaprosił ówczesny prezydent miasta Warszawy, Miller, jakieś kilkadziesiąt osób do Sali Ratuszowej. Przemówiwszy po raz pierwszy w języku francuskim —z pominięciemu rzędowego —przedstawił konieczność zorganizowania przez społeczeństwo samoopieki nad rodzinami żołnierzy, którzy poszli na front.

Weychertówna została przewodniczącą Komitetu opieki nad rezerwistkami X cyrkułu. Do obowiązków należało wglądanie w potrzeby ognisk rodzinnych, rodzielanie zapomóg pieniężnych i żywności.

Ponieważ fundusze były obfite, dostarczał ich bowiem komitet Tatjany —postanowiła H. Weychert stworzyć placówkę, obliczoną nie tylko na czas wojny, ale któraby wniosła w społeczeństwo głębsze wartości, oparte nie na czystej filantropji jedynie. Łącznie z p. Heleną Zaborowską otworzyły więc trzy szkoły zawodowe: kamaszniczą, introligatorską i zegarmistrzowską, z obowiązującym kursem nauki gospodarstwa domowego. Uczelnie prowadzone były wzorowo, ale przetrwała wojnę tylko jedna z nic h—kamasznicza, przekazana później miastu. Naukę zegarmistrzostwa skończyło dwadzieścia dziewcząt zaledwie. Nie było napływu uczenic, mimo, iż — zdawałoby się —misterna ta robota odpowiada najzupełniej wysubtelnionym w pracach ręcznych palcom i bacznej uwadze kobiet.

Powyjściu Niemców urządziła Weychertówna łącznie z Jadwigą Warnkówną czteromiesięczne kursy dla nauczycielek szkół powszechnych, których zapotrzebowanie wobec wprowadzenia szkolnictwa polskiego było naglące i wielkie.

Pracowała Helena Weychert również intensywnie w Polskim Czerwonym Krzyżu razem z Marją Rodziewiczówną i paniami: Kretkowską, Karczewską —czwórka, która w robocie społecznej nie rozłączała się prawie nigdy. Taki jest dorobek jednej z tych bojownic ruchu kobiecego, które dążąc do zdobycia równych praw i nie pomijając żadnej sposobności, żadnej placówki, by rzucać hasła, programy, żądania — szły ku celom swoim drogą niezmordowanej, samorzutnej i samoofiarnej pracy społecznej, rozumiejąc, że — aby zdobyć cel upragniony, trzeba na to zasłużyć.