Ludowe Szkoły Rolnicze

Z MediWiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

MARJA MAKÓWNA LUDOWE SZKOŁY ROLNICZE

Wyjątki z pracy p. t.: Początki ludowego szkolnictwa rolniczego, Warszawa 1933 r., odbitka ze Spółdzielczego Przeglądu Naukowego, „Libraria Nova".

Pszczelin

Pierwszą szkołą był Pszczelni.

Warszawskie Towarzystwo Pszczelniczo-Ogrodnicze zakupiło w folwarku Otrębusy pod Warszawą 11 mórg ziemi na założenie praktycznych kursów pszczelnictwa i ogrodnictwa. Majętność od nazwy Towarzystwa nazwano „Pszczelinem". W paź­dzierniku 1900 r. zostały otwarte pierwsze kursy (1).

Oficjalnie szkołę, nazywać się nie mogły, istniały jako praktyczne kursy pszczelnictwa i ogrodnictwa. Nauka teoretyczna, urzędowa ograniczała się tylko do pogadanek, jak daną robotę praktyczną wykonać. Prowadzenie jakichkolwiek wykładów i lekcyj było niedozwolone. Zabronione było także stosowanie wszelkiego rodzaju zapisek, notatek, wogóle używanie zeszytów i pisanie.

Na pierwszy kurs zjechało się 26 praktykantów. Pochodzili z różnych stron Królestwa, sporą nawet odsetkę stanowili przybysze z gubernji Wileńskiej i Kowieńskiej.. Wiek ich wahał się od 16 do 35 lat. Poziom umysłowy bardzo różny, naogół niski, przeważali tacy, którzy umieli czytać, pisali słabo. Nauczanie wymagało ogromnego wysiłku pedagogicznego, żeby wszyscy mniej więcej w równej mierze mogli korzystać. Była to jednak młodzież rozbudzona, rekrutowała się przeważnie z uczestników kursów dziesięciodniowych, prowadzonych od 1891 r. przez Tow. Pszczelniczo-Ogrodnicze w Warszawie.

Kierowniczką Pszczelina była J. Dziubińska. Obejmując kierownictwo Pszczelina, była, jako młoda dziewczyna, pełna zapału i entuzjazmu do pracy wychowawczo-pedagogicznej i posiadała ogromne w tym kierunku zdolności. Całem sercem była oddana sprawie ludowej. Sama wychowana w zupełnie innej sferze, chcąc lud, jego życie i dążenia poznać, na rok przenosi się na wieś. Przebywa w warunkach prymitywnych, jakie są w tej wsi. Mieszkanie ma bez podłogi, pożywienie to samo, co i chłopi. Te warunki zbliżają ją bardzo do ludu, i sprawa wychowania i podniesienia oświatowego i kulturalnego wsi, staje się jej sprawą, której całe życie poświęca. Obejmując kierownictwo Pszczelina, nie znała dobrze ani uniwersytetów duń­skich, ani współczesnych ideałów wychowawczych i pedagogicznych, obdarzona tylko była przebogatą intuicją i wyczuciem, które jej pozwoliły Pszczelin postawić na należytym poziomie.

Bliskość Warszawy, zainteresowanie Pszczelinem sfer naukowych i społecznych przyczyniły się bardzo do zetknięcia słuchaczy z najpoważniejszemi siłami naukowemi, społecznemi i działaczami patrjotycznymi. Poza J. Dziubińską o nich głównie opierało się nauczanie i wychowanie. Piękne to było, gdy synowie chłopscy bezpośrednio stykali się z twórcami i organizatorami życia współczesnego. Do takich przyjezdnych współ­pracowników Pszczelina w pierwszych jego latach należeli: E. Abramowski, M. Brzeziński, L. Krzywicki, Miłobędzki, E. Jankowski, S. Sempołowska, S. Ludkiewicz i wielu innych. Już te nazwiska mówią, co ci ludzie ze sobą wnosili do Pszczelina.

Liczba stałych współpracowników wzrasta. W r. 1902 wchodzi St. Brzósko (do 1911), w 1903 A. Byszewski, J. Pawłowska, w 1904 — K. Dulęba, St. Biedrzycki i inni.

Program dla władz, a program istotny były całkiem różne.

Jak głoszą wspomnienia, wykłady w Pszczelinie nie miały wcale charakteru lekcyj, były to raczej wspólne godziny pracy nauczycieli z uczniami. Przedmioty nauczania wypływały z życia i potrzeb wsi, ściśle jedne o drugie się zazębiały. Wiadomości teoretyczne wiązane były ze wskazaniami praktycznemi, opartemi o doświadczenia uprawy zbóż, hodowli zwierząt domowych. W ciągu rocznego kursu uczeń mógł obserwować, praktykując w gospodarstwie szkolnem, każdy moment rozwoju rośliny od chwili kiełkowania, aż do wydania plonu, obserwować rezultaty racjonalnej hodowli bydła, skutki indywidualnego karmienia krów, obliczając odrazu opłacalność każdego składnika pokarmowego.

Zarząd internatu, jak i całe życie szkolne pozalekcyjne, oparte było o samorząd, do którego na równych prawach należeli nauczyciele i uczniowie. Każdy kurs stwarzał sobie swój samorząd. Stałą sekcją samorządu na wszystkich kursach była kasa wzajemnej pomocy. Z innych sekcyj prawie zawsze się powtarzała sekcja oświatowa, która zaprawiała uczniów do samokształcenia, organizując wieczory dyskusyjne z referatami, samodzielnie przez członków opracowanemi, wspólne czytanie pism i książek, w święta .— wieczory poświęcone wielkim twórcom; oprócz tego, wespół z nauczycielem prowadziła bibljotekę szkolną.

Sekcja etyczna — pracowała nad wyrobieniem charakteru swych członków, wyzyskując do tego zarówno pogadanki i czytanie, jak i różne wydarzenia z życia internatowego.

Sekcja estetyczna dbała o wygląd gmachu, mieszkań, o czystość i higjenę urządzeń, ozdabiała je i upiększała, wpajała poczucie piękna i ładu. Zapoznawała uczniów ze sztuką, muzyką, śpiewem, urządzała teatry amatorskie, uczyła doszukiwać się piękna w przyrodzie.

Sekcja wycieczkowa urządzała wycieczki: społeczne, rolnicze i krajoznawcze (przy każdej zresztą wędrówce wszystkie te możliwości wyzyskiwano). W niedzielę i święta zwiedzano w pobliżu spółdzielnie, gospodarstwa i zabytki historyczne. Kilka razy w ciągu kursu udawano się do Warszawy. Dalszą wycieczkę kilkunastodniową urządzano raz do roku w ciekawsze okolice kraju.

Trzeba nadmienić, że działalność szkoły odbywała się w nadzwyczaj trudnych warunkach materjalnych. Brak było odpowiednich zabudowań, najprostszych urządzeń, zamała ilość narzędzi. W miarę możności uczniowie sami uzupełniali te braki wytwarzaniem narzędzi we własnych gospodarstwach. Duże trudności wprowadzała ciągła obawa rewizji. Z tern sobie jednak jakoś radzono, poza tem przez osoby wpływowe w urzędach łagodzono konflikty. Miejscową policję przekupywano i ta zawsze na czas zdążyła donieść o mającej się odbyć rewizji, co pozwalało pochować do wykopanego dołu w piwnicy wszystkie książki i zeszyty. Na zachowanie bezpieczeństwa trzeba było dość dużego wyrobienia i pewności co do charakteru wszystkich uczniów. Ten nigdy nie zawiódł.

Uczniowie, powróciwszy do domu, nastawieni byli na czynienie dużych zmian w kierunku podniesienia gospodarstwa rolnego, życia rodziny własnej i życia społecznego wsi. Ciężko im to szło: — nie znajdowali zrozumienia, często też utrudnieniem w ich życiu była ciemnota kobiety, bardziej zacofanej na wsi od mężczyzny. To też od pszczeliniaków wypłynęła inicjatywa założenia szkoły dla dziewcząt, by siostry ich i żony zamiast utrudniać, pomagały im w pracy, by mogły tak samo myśleć i czuć, jak oni.

Kruszynek

Inicjatywa pszczeliniaków znalazła żywy oddźwięk w społeczeństwie. P. Irena Bojańczykówna (Haackowa) ofiarowuje w folwarku Kruszynek używalność zabudowań wraz z ogrodem. Starania u władz rosyjskich o otwarcie Żeń­skiej Szkoły Rolniczej rozpoczęto w 1903 r. Szkołę otwarto w 1905 r., choć formalności jeszcze nie były załatwione. Było z tem o tyle łatwiej, że w roku 1905 ucisk już zelżał.

Kierownictwo Kruszynka obejmuje J. Dziubińska, współ­ pracuje z nią Marja Seroczyńska (obecnie Morozewiczowa).

Założenia ideowe, metody wychowania i nauczania te same, co w Pszczelinie. Program trochę inny, dostosowany do zainteresowań i przyszłej pracy dziewcząt. Dużą przeto uwagę poświęca się higjenie niemowląt, wychowaniu dzieci, gospodarstwu domowemu i przedmiotom artystycznym, jak: rysunkom, robotom i śpiewom. Dziewczęta wykazały, zdaniem J. Dziubiń­skiej, mniejsze zamiłowanie i zdolności w kierunku teoretycznym i przygotowywaniu się do pionierskiej pracy na wsi. Dużą uwagę w szkole zwracano na wychowanie rodzinne. Życie internatowe zorganizowane było tak samo, jak w Pszczelinie na zasadach samorządowych. Urządzenie zewnętrzne i wewnętrzne domu było estetyczne i kulturalne, ponieważ dziewczęta wykazały tu specjalne zainteresowanie. Urządzenie proste a wygodne i miłe dla oka, meble w stylu zakopiańskim, ściany ozdobione wycinankami ludowemi, na oknach, stolikach, przed domem i w ogrodzie pełno kwiatów. Dziewczęta, jako mundurek szkolny, nosiły wełniaki. W szkole czuły się bardzo dobrze, pracowały intensywnie i z ochotą. Ich to projektem np. było przerobienie kuźni, znajdującej się obok szkoły i urządzenie w niej ochronki. Ochronkę tę prowadziła fachowa ochroniarka, dziewczęta praktykowały, zapoznając się z kulturalnem wychowaniem dzieci. Ochronka wywarła duży wpływ na organizowanie przez b. uczennice ochronek wiejskich.

Inne szkoły

W cztery lata po otwarciu Kruszynka, w 1909 r. powstaje szkoła rolnicza dla chłopców w Sokołówku. Majątek ten, wynoszący około 500 mórg ziemi, zapisał na szkołę Tomasz Klonowski w r. 1899. W Sokołówku zorganizowano sześciomiesięczne zimowe kursy dla chłopców. W tymże samym roku z daru Aleksandry Bąkowskiej w majątku Gołotczyźnie powstaje Ferma Rolnicza dla kształcenia dziewcząt włościań­skich. W roku 1912 A. Bąkowska wydziela wspólnie z Aleksandrem Świętochowskim, który na ten cel przeznacza fundusz, zebrany z okazji 25-letniego jubileuszu swej pracy, 70 mórg na utworzenie takiej samej fermy praktycznej dla chłopców, organizują nową szkołę dla chłopców w Gołotczyźnie pod nazwą „Bratne". Fermy: Sokołówek, Gołotczyzna i Bratne są prowadzone w tym samym duchu, co Pszczelin i Kruszynek. Te same przedmioty były wykładane, uczniowie tak samo mieszkają w internacie, gdzie jest podobna atmosfera w wysokim stopniu wychowawcza i rodzinna, życie w internacie opiera się na samorządzie uczniowskim. Nauka w szkole .bezpłatna, uczniowie opłacają tylko utrzymanie w internacie'.

Ruch w kierunku zakładania nowych szkół wzmaga się około r. 1910.

Do roku 1914 powstały następujące szkoły męskie : Nałęczów 1907, Mieczysławów 1912, Krzyżew 1913, Lisków 1913, Kijany 1914, Popów 1914.

Szkoły żeńskie : Mirosławice 1910, Nałęczów 1910, Grędzice 1911, Nieszków 1912, Śniadów 1913, Maciejowice 1913, Marysin 1914.

Wpływ szkół rolniczych

Pierwsze szkoły dą­żenia swe i ideały opierały o potrzeby kulturalne, gospodarcze i oświatowe chłopów. Zgodne były w swej ideologji z ówczesnym ruchem postępowym. Szkoły w Pszczelinie i Kruszynku zrodzone były z potrzeb ludu i powstały na jego żądanie, chociaż siłami i ofiarnością inteligencji. Szkoły w Sokołówku, Gołotczyźnie i Bratnem powstały z inicjatywy prywatnej, przycią­gnęły wieś do siebie, i wieś uznała je za swoje. Wieś wszystkiemitemi szkołami bardzo się interesowała. Pszczelin stał się najwyraźniej ogniskiem promieniującem szeroko. Chłopi, przyjeżdżający w różnych sprawach do Warszawy, na nocleg często wyjeżdżali do Pszczelina, bo tam czuli się jak u siebie w rodzinie, oprócz tego mogli się wiele ciekawych rzeczy nauczyć i dowiedzieć. Kruszynekj Sokołówek, Gołotczyzna i Bratne stały zawsze otworem dla przyjeżdżających gospodarzy, służyły objaśnieniami, udzielaniem rad, nauczyciele dzielili się swemi doświadczeniami w polu, ogrodzie i hodowli. I nawzajem, jeżeli któraś z tych szkół udawała się na wycieczkę po wsiach, chłopi czynili wszelkie ułatwienia, dostarczali furmanek na przejazdy, wyżywienia, wogóle przyjmowali wycieczki życzliwie i cieszyli się niemi. Gdy się w jakiejś wsi wycieczka zatrzymała, zbierała się ludność z całej okolicy, gwarząc pospołu z wychowankami i nauczycielstwem. Serdeczny stosunek do pierwszych szkół przejawiał się tak samo w ówczesnej prasie ludowej. Spotykamy sporo wiadomości o szkołach w „Zorzy", prawie każdy numer „Zarania" o nich wspomina. Liczne ofiary, jakie chłopi składali na szkoły, szły głównie za pośrednictwem tego pisma. Na wezwanie M. Brzezińskiego, ogłoszone w „Zorzy" w r. 1905, gminy nadsyłały 5 rublowe składki.

Uzupełnienia z innych źródeł

Chyliczki

1891 Cecylia Plater-Zyberk (1853-1920) zakłada w Chyliczkach pod Piasecznem założyła szkołę rękodzielniczą dla dziewcząt.

Mirosławice

1906 r. powstała w Mirosławicach w pow. kutnowskim z inicjatywy ZKZ.