Historia samoorganizacji w Wielkopolsce: Różnice pomiędzy wersjami

Z MediWiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
 
Linia 196: Linia 196:
  
 
====Ciąg dalszy?====
 
====Ciąg dalszy?====
Tak dla tych, co czytają... chciałbym na razie zawiesić publikowanie dalszych fragmentów do czasu wymyślenia jakiejś bardziej chwytliwej formy - liczę na ewentualne podpowiedzi. Jeśli jednak, dla kogoś taka forma jest przydatna do dajcie znać [https://www.facebook.com/groups/128620470490583(tutaj)]
+
Tak dla tych, co czytają... chciałbym na razie zawiesić publikowanie dalszych fragmentów do czasu wymyślenia jakiejś bardziej chwytliwej formy - liczę na ewentualne podpowiedzi. Jeśli jednak, dla kogoś taka forma jest przydatna do dajcie znać [https://www.facebook.com/groups/128620470490583 (tutaj)]
  
  
 
   
 
   
 
  Opracował: PF
 
  Opracował: PF

Aktualna wersja na dzień 18:54, 7 lut 2025

Kurs AU "Historia samoorganizacji w Wielkopolsce"
Istnieje odrębność „typu” wielkopolskiego - istnieje niezaprzeczenie. Wyraża się ona, mówiąc najogólniej, w harmonijności 
pomiędzy „pracą organiczną”, a tą „robotą polityczną”, która z pogardą dla wszelkiego wysiłku zwykłego, szarego, codziennego, 
zmierzającego do wzmożenia siły społecznej, zdąża do wywołania wybuchu.
Jan Szmanda "Polska myśl polityczna w zaborze pruskim", Poznań Warszawa 1919
Napoleon Orda, Zamek Działyńskich w Kórniku, 1880

Wprowadzenie

Oczywiście historia samoorganizacji nie zaczyna się w Wielkopolsce wraz z utworzeniem Wielkiego Księstwa Poznańskiego w 1815 roku. Poprzednicy organizacji pozarządowych działali tu już od wieków. Wspólnoty zakonne, bractwa religijne, cechy... Były też nowsze formy organizacyjne jak loże masońskie, towarzystwa naukowo-literackie, kluby polityczne... Jednak czas rewolucji francuskiej i wojen napoleońskich, który na terenach Rzeczypospolitej był czasem rozbiorów, reform i powstań, to czas zupełnie nowego etapu w historii samoorganizacji. Sama rewolucja jest z jednej strony dowodem na skuteczność współpracujących obywateli z drugiej na jej słabość wobec zcentralizowanego państwa, które swoją mocą ograniczało wolność zrzeszania. Aby "wprowadzić się w nastrój" proponuję kilka ważnych "tropów" z czasu 1794-1815.

Towarzystwo Republikantów Polskich

Po pierwsze mamy do czynienia z konspiracją poinsurekcyjną. W Wielkopolsce ważną rolę odgrywał Erazm Mycielski (1769-1800), który po rozbiciu Zgromadzenia Centralnego współtworzył w 1798 Towarzystwem Republikantów Polskich. Organizacja ta do 1800 miała strukturalne oparcie Wielkopolsce, z uwagi na działalność Mycielskiego, który „objeżdżał Wielkopolskę, Kujawy, Łęczyckie, Sieradzkie, mimo trudności i niepowodzeń dawniejszych, mimo zawodu, jaki sprawili dawniejsi zaufani Beber w Kaliszu, lub Cedrowski w Poznaniu i konieczności oczyszczenia organizacji, ma z 200 ludzi upatrzonych i gotowych pełnomocników Moskarzewskiego w Kaliszu i Zakrzewskiego w Poznaniu. To też śmierć jego (pochowany w Kaliszu dn. 3. III. 1800) jest prawdziwą klęską dla rozpoczynającego się ruchu i doprowadza właściwie do skoncentrowania działalności związku w samej jedynie Warszawie” źródło. To jedna z tych nielicznych organizacji tajnych w historii Polski, które nie tylko nie zostały wykryte, ale jeszcze pozostawiły po sobie wyraźny ślad.

Towarzystwa naukowe

  • Znaczącym wydarzeniem było powstanie w 1800 w Warszawie (wówczas, przypomnijmy, także zabór pruski) Towarzystwa Przyjaciół Nauk, które wyznaczyło na długi czas wzory do naśladowania dla samoorganizacji we wszystkich zaborach. Co ważne TPN zjednoczyło w swoich ramach organizacyjnych bardzo różne opcje polityczne, w tym przeciwników insurekcji kościuszkowskiej (np. pierwszy prezes Jan Chrzciciel Albertrandi), jak i członków Towarzystwa Republikantów Polskich), tak Wolnomularzy jak i biskupów.

Komentarz:

Warto tu przypomnieć problemy z rejestracją. Oto członkowie Towarzystwa oczekiwali „dyplomu monarszego, nadającego zazwyczaj pewne prawa i przywileje korporacyi uczonych" i pozwalające Towarzystwu „przybrać powagę i kształt akademii". Król pruski deklarował „upodobanie ” w działalności towarzystwa, lecz jednocześnie stwierdzał, że działania TPN „nie zdają (...) się jednak potrzebować żądanego osobnego patentu, tem bardziej, iż przeciwko przyjętym przezeń ustawom nic do zważenia nie znajduję" /Zob. Piotr Frączak Początki organizacji... rzecz o Towarzystwie Przyjaciół Nauk w czasie zaboru pruskiego (1800-1806)/
  • W 1802 roku powstało także Towarzystwo Ekonomiczne Międzyrzeckie w Międzychodzie. Było to bodaj pierwsze towarzystwo rolnicze na terenach polskich, choć próby takie podejmowano w Warszawie już wcześniej.

Komentarz:

>>Myśl ta nie doszła do skutku. Z początkiem nowego wieku spotykamy usiłowania podniesienia rolnictwa krajowego jako jednej z głównych podstaw bytu narodowego. Dokonać tego w oczach ówczesnych działaczów miało Towarzystwo Rolnicze. Gutakowski z Góry - pisze Trembicki - już w 1800 r. myślał o Towarzystwie Rolniczem "nietylko w celu pomnożenia dobrego bytu właścicieli i włościan naszych, lecz aby utrzymać związek przynajmniej rolniczy pomiędzy tak smutnie rozłączoną bracią". Odpowiedni projekt miał Gutakowski wysłać do Berlina do zatwierdzenia, ale starania jego okazały się na razie "bezskuteczne", bo "rząd ówczesny" - pisze Trembicki - "był podejrzliwy"<< /por. Towarzystwo Gospodarczo-Rolnicze/.

Jednak lokalne, i nie traktowane przez władze pruskie jako wrogie, pomysły z Wielkopolski znalazły uznanie administracji zaborczej.

Komentarz:

Tu o żadnej rejestracji mowy nie było, ale jednak ‎zamiarem członków Towarzystwa było‎ ‎"prosić-‎ ‎JPana‎ ‎Haerlem, taynego‎ ‎najwyższego‎ ‎Konsyliarza‎ ‎skarbowego‎ ‎i‎ ‎Prezydenta‎ ‎przełożoney‎ ‎nad‎ ‎nami‎ ‎Przeświętney‎ ‎woienno‎-‎‎ekonomiczney‎ ‎Kamery, oraz pierwszego ‎członka‎ ‎naszego‎ ‎powiatu,‎ ‎aby przvstąpiwszy‎ ‎do‎ ‎niego,‎ ‎wziął‎ ‎ie‎ ‎pod‎ ‎swoię protekcyą.‎ ‎Ale‎ ‎wielkie‎ ‎w nas‎ ‎sprawiło,‎ zdziwienie i ukontentowanie‎ ‎gdy‎ ‎JP.‎ ‎Haerlem, tayny naywyższy‎ ‎Konsyliarz skarbowy,‎ ‎nasze życzenie‎ ‎uprzedził ..." /zob. źródło/

Kasaty zakonów

Prusy, w drugiej połowie XVIII wieku, powiększyły się o obszary Śląska i Rzeczpospolitej, na których funkcjonowało wiele klasztorów różnych zakonów. Traktujemy tu zakony nie tylko jako poprzedników dzisiejszych organizacji (por. Piotr Frączak Historia zakonów jako wkład do teorii organizacji pozarządowych w Trzeci Sektor 53/2021), ale też jako jedną z form samoorganizacji. Spróbujemy w historii Wielkopolski znaleźć na to przykłady. Tymczasem jednak protestanckie Prusy podchodziły do kwestii działających zakonów na zdobytych z oświeceniowo-pragmatycznym podejściem. Nakładały na dobra zakonne wysokie podatki. Starały się kontrolować, a właściwie ograniczać, skład konwentów. Przejmować te klasztory, których budynki potrzebne były na instytucje publiczne. W czasie do Kongresu Wiedeńskiego w Poznaniu zamknięto np. klasztory reformatów, bernardynów, oratorian, karmelitów bosych. Jednak systemowa kasata zakonów rozpoczęła się w Prusach na dobre dopiero w 1810 roku, gdy Wielkopolska była już częścią Królestwa Polskiego. Dodajmy od razu, że władze Królestwa, w zasadzie, kontynuowały politykę pruską (m.in. zachowując pruskie procedury) i, zgodnie z ogólnoeuropejską oświeceniową tendencją, dążyły do ograniczenia działania zakonów. Pieniądze z ich majątków miały... utrzymywać kler diecezjalny wzmacniając jego zależność od, tworzącego się, nowoczesnego państwa.

Komentarz:

Jednak nie spieszmy się ze zbyt wielkim oburzeniem. Klasztory, które posiadały ogromne, nie zawsze racjonalnie zagospodarowane. majątki częściowo wymierały. Mieściły się w ogromnych budynkach, w dużej mierze niewykorzystywanych i niszczejących. To wymagało reform. Reformy próbowały dokonywać i same zakony i biskupi. Jednak dopiero władza państwowa, i to zarówno w krajach katolickich (np. reformy józefińskie w Austrii czy kasaty w Królestwie Polskim) jak w niekatolickich (np. właśnie Prusy czy rewolucyjna Francja), dała radę zakonom. Patrząc jednak z dzisiejszej perspektywy, można uznać, że wielkie kasaty doprowadziły do odnowy życia zakonnego w XIX wieku. Ale przecież czas głównych kasat w Wielkopolsce dopiero przed nami.

Upadek cechów

Kolejnym rodzajem organizacji, które traciły na znaczeniu, były cechy. I tu też nic nie działo się z dnia na dzień, ale przyspieszyło po rozbiorach, gdy państwo pruskie wprowadziło instytucję "mistrza patentowego", która przyznawała państwu prawo przyznawania statusu i... działania poza cechem. W 1811 w Prusach zniesiono przymus cechowy.

Komentarz:

Przekształcanie się cechów z organizacji wspólnotowo-korporacyjnych w organizacje zawodowe trwało jeszcze długo, a same cechy pełniły nadal ważne funkcje społeczne. Dla przykładu ciekawa jest rola cechów w tworzeniu systemu cen w czasach wojen napoleońskich (wiemy np. że w Warszawie 20 stycznia 1807 r. Aleksander Potocki, działając na polecenie Komisji Rządzącej, zorganizował spotkanie ze starszymi cechów piekarzy, piwowarów i rzeźników w celu ustalenia cen i zapewnienia regularności dostaw)


Masoneria

Wolnomularstwo nie było na ziemiach polskich czymś nowym, jednak drugi i trzeci rozbiór zahamował dzialalność lóż już istniejących i należących do Wielkiego Wschodu Narodowego Królestwa Polskiego i W. Księstwa Litewskiego. Nowe loże w zaborze pruskim powstawały z niemieckich urzędników. >>Za pierwszych rządów pruskich na ziemiach polskich powstały jedynie loże niemieckie, podlegające wielkiej loży macierzystej “Zu den drei Weltkugeln” w Berlinie. Loże tego kierunku posiadały Warszawa, Kalisz, Płock (dwie), Gniezno (dwie), Łomża i Łęczyca. Należeli do niej prawie wyłącznie Niemcy, głównie urzędnicy pruscy. Naczelnictwo prowincjonalne stacjonowało zrazu w Kaliszu, później w Płocku. Tegoż obrządku loża ukonstytuowała się w r. 1906 w Poznaniu p.n. “Friedrich Wilhelm zur beglückenden Eintracht”, nie zdołała jednak umocnić swych czynności, gdy z wkroczeniem wojsk napoleońskich przeniósł się do Polski obrządek francuski<<.

W roku 1807 założono w Poznaniu lożę p.n. “Bracia Francuzi i Polacy Zjednoczeni”. Mistrzem loży „był przez dłuższy czas generał Wincenty Axamitowski. Do członków zaliczali się: pułkownik Stanisław Mycielski, prefekt departamentu Józef Poniński, podprefekt Aleksander Żychliński, rzecznik trybunału Augustyn Zaborowski, prezydent miasta Bernard Rose, hr. Kacper Skarbek, sędzia Wiktor Szołdrski, generał Henryk Dąbrowski, gen. Amilkar Kosiński, hr. Aleksander Bniński, gen. Kazimierz Turno, hr. Melchior Łącki, sędzia trybunału Morawski i wielu innych (w r. 1814: 233 braci). W r. 1812 dzierżył młot mistrza prezes trybunału Faustyn Zakrzewski. Istnieje przypuszczenie, że w pewnym czasie był mistrzem loży poznańskiej ks. Józef Poniatowski, pewnym natomiast jest tyle, że był nim w loży warszawskiej i w pewnych pozostawał stosunkach z poznańską”.

W październiku 1810 założyła się w Poznaniu ponadto loża filialna żeńska na wzór francuski p.n. “Ogród Eden” (była to już kolejna loża żeńska w Poznaniu), jak pisał Zygmunt Zaleski, "o rytuale nieprzyzwoitym w stopniu uczennic" (Zakon Mopsa?), choć należące tam kobiety twierdzą, że to raczej kwestia plotek, a nie rzeczywistości. Do loży należała Barbara Dąbrowska (żona Henryka, tego z hymnu polskiego) jako wielka mistrzyni i krewna generałów Księstwa Warszawskiego - Julianna Ponińska, Karolina Palombini, Jaraczewska, Wincentyna Axamitowska, Eufemia Kwaśniewska, Zaborowska, Sułkowska, Augustyna Zabłocka.

Szybko też powstał Wielki wschód prowincjonalny dla Wielkiego Księstwa Warszawskiego, który starał się uniemożliwić pracę lożom obrządku niemieckiego. Tymczasem w Poznaniu Niemcy w roku 1812 założyli (z udziałem Polaków, np. członkami honorowymi byli gen. Henryk Dąbrowski i prefekt Poniński) lożę pod nazwą „Piast pod Trzema Kolumnami Sarmackimi”, która jednak rozpoczęła pracę dopiero po ponownym wkroczeniu Prusaków do Poznania.

Komentarz:

Loże masońskie, to rodzaj organizacji - bardzo zresztą różnych, które można uznać za formę przejściową między średniowiecznymi bractwami, a współczesnymi organizacjami. Wywodzące swoją strukturę i symbolikę z średniowiecznych cechów murarskich, odwołujące się do idei zakonów, wprowadzały (przynajmniej niektóre z nich) cechy charakterystyczne dla części organizacji współczesnych jak demokratyczne zrównanie stanów, tolerancję religijną, postępowe idee. Dodać trzeba, że lożom należy się przyglądać w kontekście świeckiej dobroczynności, a dla zainteresowanych feminizmem rola lóż kobiecych (adopcyjnych) wydaje się niezwykle ciekawa i chyba niedoceniana.

Fundacje

Brakuje nam historii fundacji w okresie przedrozbiorowym. Nie były to wówczas, jak dziś, wyodrębnione instytucje, a jedynie pewne zobowiązania, legaty. Miały one za zadanie finansować, w dużej mierze działalność konfesyjną i społeczną kościoła lub innych wspólnot (np. szpitale, szkoły). Może uda się powoli uzupełniać tę wiedzę. Na razie jeden z przykładów.

Fundacje stypendialne

W XIX wieków nadal istniały fundacje edukacyjne przy kapitułach katedralnych (w Gnieźnie i w Poznaniu), Były to fundusze, przeznaczane przez biskupów, kanoników czy też osoby świeckie, z których obrotu dochód przeznaczony był na umożliwienie niezamożnej młodzieży uzyskanie średniego i wyższego wykształcenia. Najstarszą była fudacja arcybiskupa gnieźnieńskiego Stanisława Karnkowskiego z 1599. W latach przed wybuchem I w.ś. otrzymywało z tej fundacji stypendia lub wsparcie kilkunastu gimnazjalistów, kleryków i studentów. (więcej Witold Molik Inteligencja polska w Poznańskiem w XIX i początkach XX wieku poznań 2009)

Fundacje szpitalne

Opis z 1838 jedenastu Śpitali w Poznaniu w tym u‎fundowany przez‎ ‎Mieczysław‎a (Mieszka) ‎starego‎ ‎około‎ ‎r.‎ ‎1170‎.‎ "‎śpital przy‎ ‎kościele‎ ‎ś. ‎Michała‎ ‎na‎ ‎Śródce".

Fundacje altaryjne

Fundacje patrycjuszowskie

1313 Ludwik wraz z żoną i młodszymi synami Janem, Piotrem, Mikołajem i Pawłem dnia 28października ufundowali altarię św. Szymona i Judy apostołów i św.Tomasza W tymże roku 2 lipca Jan, zwany Salsicz, wraz z żoną Julianną i trzema bratankami ufundowali altarię św. Elżbiety Przywilej lokacyjny Poznania i dziedziczni wójtowie miasta w: Kronika Miasta Poznania : kwartalnik poświęcony sprawom kulturalnym stoł. m. Poznania : organ Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania, Tom 67, Numer 1 (1999)

1469 fundacja Jerzego Boka w kościele farnym św. Marii Magdaleny. Z 1469 r. "pochodzi wzmianka o erygowaniu (...) altarii znajdującej się w kaplicy. Miała ona wezwanie Trójcy Świętej, Zwiastowania NMP, świętych Andrzeja Apostoła, Jerzego, Mikołaja, Barbary i Doroty".Oczywiście "Prywatne kaplice w farze posiadały także inne rodziny patrycjuszowskie (...) jednak żadna z tych fundacji nie była tak hojna i - co bardziej istotne - tak okazała". Paweł Dembiński Burmistrz poznański Jerzy Bok i jego fundacja w kościele farnym św. Marii Magdaleny] w: Kronika Miasta Poznania : kwartalnik poświęcony sprawom kulturalnym stoł. m. Poznania : organ Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania, Tom 67, Numer 1 (1999) s. 35-49

Fundacje cechów

Początki (1815-1830)

Od masonerii do węglarstwa

Pierwsze lata po kongresie wiedeńskim to dobry czas dla wolnomularstwa – tak w Prusach, jak i w Królestwie Polskim. W Wielkopolsce oczywiście loże, by istnieć, musiały podporządkować się jednej z trzech Wielkich Lóż w Berlinie. Warsztaty (loże) masońskie działały w Poznaniu, Bydgoszczy, Toruniu, Krotoszynie, Inowrocławiu, a Polacy uczestniczyli aktywnie w tych pracach (Hass pisze o nawet kilkunastu księżach o polskich nazwiskach, w tym dwu kanonikach gnieźnieńskich, jako członkach). W 1821 roku zabroniono organizować się masonerii w Królestwie, czego skutkiem w Prusach był nakaz wyrzucenia dotychczasowych członków pochodzących z Królestwa. Po tym roku masoneria traci dla Polaków swoją użyteczność – nie można już legalnie spotykać się w ramach lóż i dyskutować w zaufanym gronie, zanikają przydatne kontakty masońskie pomiędzy rozbiorem rosyjskim i pruskim, a dla spisków tworzą się bardziej skuteczne formy.

Kiedy w Królestwie Polskim działa jeszcze oficjalnie masoneria, pojawiają się w niej nowe trendy. W 1819 roku Walerian Łukasiński wraz z grupą byłych i obecnych wojskowych zakłada Wolnomularstwo Narodowe, które wykorzystuje formę masonerii do tworzenia spisku. Nie trwa to długo. Nie udaje się zalegalizować nowych lóż poprzez przyłączenie ich do Wielkiego Wschodu Narodowego. Z kolei w Wielkopolsce loża należąca do spisku dokonała secesji, tworząc organizację pod kierownictwem hr. Mielżyńskiego, do której usiłowano wciągnąć także włościan – tak powstaje Związek Kosynierów

Łukasiński pod wpływem inicjatywy z Wielkopolski i w związku z zagrożeniem odkrycia spisku rozwiązuje Wolnomularstwo (1820) i tworzy, wraz z przedstawicielami Wielkopolski, nową organizację Towarzystwo Patriotyczne (1821). Organizacja liczyła ponoć 240 członków, z których około 40% należało wcześniej do masonerii. Sam Łukasiński zostaje jednak w tym czasie (po kilku miesiącach) odsunięty od możliwości działań w Towarzystwie, a następnie (w wyniku zdrady) osadzony i skazany (1822), ale tylko za... Wolnomularstwo Narodowe.

Towarzystwo działa nadal, a w jego prace zaangażowany jest Stanisław Sołtyk – jeden z głównych inicjatorów… Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Nadchodzi jednak kolejny proces, dotyczący już związków Towarzystwa Patriotycznego z Dekabrystami. Tym razem dotyka on organizacji i w Królestwie, i w Księstwie Poznańskim. Jednak tu wyroki były bardzo łagodne (choć Łukasiński nigdy już, a umarł w roku 1868, nie opuścił więzienia). W procesie wielkopolskim skazano jedynie gen. Umińskiego, który sam się przyznał. Na zakończenie warto przytoczyć cytat: „W pracy organizacyjnej odznaczy się szczególnie jenerał Umiński, po jego uwięzieniu w r. 1826 hr. Tytus Działyński. Wybuch powstania listopadowego (29 list. 1830 r.) zastał w Poznańskiem grunt doskonale przygotowany. Nietylko młodzież, ale i starsza generacya podążyła na plac boju, a do końca r. 1830 przeszło 12.000 osób poszło do powstania” [Buzek 1908, s. 36]. 

Tak oto rok 1821 – zakaz działania masonerii w Królestwie oraz przejście Masonerii Narodowej na wzorce węglarskie – to koniec polskiej masonerii w kraju (ostatnie posiedzenie „Świątyni Jedności” w języku polskim odbyło się w roku 1829 [Hass]; polska masoneria odrodziła się dopiero na początku XX wieku), choć pamiętajmy, że masoneria niemiecka na terenach Prus działała nadal. 

Organizacje studenckie

Od początku XIX wieku znaczącą aktywność społeczną zaczyna przejawiać młodzież studencka. Pojawia się nowy typ organizacji. Po średniowiecznych nacjach i późniejszych ziomkostwach (Landsmanschaft) studenci organizują się w burszenszafty, (Burschenschaften), korporacje studentów niemieckich demokratyczne w formie i o politycznym charakterze. Były one kontynuacją konspiracji antynapoleońskiej i wojskowych struktur wojen 1908-1915, a za pierwszy burszenszaft uznaje się związek powstały w Jenie w 1815.

W Wielkopolsce nie było ośrodka uniwersyteckiego (w Poznaniu powstał dopiero po I wojnie światowej) więc młodzież z poznańskiego jeździła głównie na uniwersytety niemieckie.

  • w 1816 roku we Wrocławiu powstaje – jeszcze na starych, ziomkowskich zasadach – Polonia (ale już w roku 1818 przekształca się w burszostwo). Działa systematycznie i jawnie do roku 1822, gdy się – w obawie represji po aresztowaniach w Berlinie – samorozwiązuje, by ponoć w 1830 roku się odnowić.
  • w 1818 w utworzonym w Berlinie ziomkowskim „Stowarzyszeniu Polskim” szybko dochodzi do rozłamu, a następnie ponownego zjednoczenia już na nowych, burszowskich zasadach jako „Związek Polski”. W sytuacji spodziewanych represji organizacja przekształca się w związek tajny pod nazwą "Polonii" (tak, że mamy w tym czasie do czynienia z zupełnie różnymi Poloniami – jawną we Wrocławiu a tajną w Berlinie). W 1822 roku policja wykryła związek i przeprowadziła dokładne śledztwo. Późniejszego lekarza i społecznika Karola Marcinkowskiego, a także studenta prawa Koszutskiego jako twórców tajnego związku zamknięto na pół roku w twierdzy w Wisłoujściu. Resztę - 15 uczestników - skazano na trzymiesięczne zamknięcie w Kłodzku na Śląsku. Dodatkowo działał wówczas jeszcze Klub polski, który zajmował się rozrywką i werbowaniem członków do Polonii. Co więcej, w czasie śledztwa wyszło na jaw, że część członków berlińskiej Polonii była również członkami filii warszawskiej tajnej organizacji, głównie samokształceniowej, Panta Koina („wszystko wspólne”). Represje zahamowały rozwój form samoorganizacji studenckiej, w tym także polskiej. Jednak np. w latach 1826-1830 w Berlinie student Karol Libelt działał w demokratycznym skrzydle młodzieży polskiej (a było i konserwatywne), organizował początki Towarzystwa Biblioteki Polskiej (Biblioteki Wielkopolan). Nietrudno przewidzieć, że i Marcinkowski, i Libelt wzięli udział w powstaniu w 1831 roku. 

Inicjatywy ziemiańskie

  • 1821 – Gospodarka Księstwa Poznańskiego po wojnach napoleońskich była w stanie katastrofalnym – to efekt z jednej strony zadłużenia gospodarstw z czasów 1800-1806 (stąd przecież owe "bajońskie sumy") z drugiej efekty wojen napoleońskich. Aby zapobiec upadaniu wielkich majątków, 74 większych właścicieli (67 Polaków, 7 Niemców) powołało organizację Towarzystwo Kredytowe Ziemskie, której rząd pożyczył bezprocentowo 200 000 talarów.
  • 1828 – pierwsza, nieudana (brak zgody władz), próba powołania wzorowanego na Towarzystwie Przyjaciół Nauk „Towarzystwa przyjaciół rolnictwa, przemysłu i oświaty”. W zjeździe założycielskim uczestniczyło ponoć 100 przedstawicieli ziemiaństwa. Po nieudanej próbie wspólnych działań część z nich podjęła działała na własną rękę. Szczególną rolę odegrały trzy persony. Te inicjatywy filantropijne członków Towarzystwa Przyjaciół Nauk można uznać za zapowiedź późniejszych działań organicznych:

Edward Raczyński

od 1827 roku członek Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, sfinansował m.in.

1823 – Szpital Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo w Poznaniu, zwany też Szpitalem Przemienienia Pańskiego (Raczyński był najhojniejszym z darczyńców),

1829 – ufundował bibliotekę w Poznaniu, co oznaczało 1) wybudowanie w latach 1822-1828 zgodnie z jego pomysłem i za jego pieniądze budynku, 2) przekazanie bogatego księgozbioru, po części pochodzącego z zasobów bibliotecznych kasowanych przez władze pruskie zakonów 3) przeznaczenie na funkcjonowanie biblioteki odsetek od kapitału 120 000 złotych polskich.

Dystansował się od inicjatywy "Towarzystwa przyjaciół rolnictwa, przemysłu i oświaty"

Tytus Działyński

od 1829 roku członek Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk i honorowy członek Towarzystwa Literackiego przy Uniwersytecie Jagiellońskim,

do 1831 w swoim zamku w Kórniku w latach zgromadził 6-8 tys. książek (zaczątek Biblioteki Kórnickiej),

współdziałał z Towarzystwem Patriotycznym, choć chyba oficjalnie do niego nie należał,

był jednym z inicjatorów „Towarzystwa przyjaciół rolnictwa, przemysłu i oświaty”.

Dezydery Chłapowski

odkupił zadłużony majątek swego ojca i rozpoczął działalność na rzecz unowocześnienia rolnictwa, jednak równocześnie „nie sądził, aby wolno było obywatelowi polskiemu usuwać się od spraw publicznych. Jak czynny wziął udział w uregulowaniu stosunków włościańskich, tak później należał do sejmów prowincyonalnych Księstwa, w r. 1830 był wicemarszałkiem sejmowym; przez wiele lat zasiadał w Radzie Towarzystwa kredytowego, był dyrektorem Towarzystwa ubezpieczeń od ognia. Do wszystkich tych spraw brał się nader poważnie, uczył się ich sumiennie, czytywał dzieła specyalne, robił wypisy…”. Był też jednym z owych 100 niedoszłych założycieli wspomnianego wyżej "Towarzystwa przyjaciół rolnictwa, przemysłu i oświaty"

Działyński i Chłapowski poszli do powstania 1831 roku. Raczyński się zdystansował, choć ponoć np. na własny koszt urządził w Warszawie szpital wojskowy. Jedna zanim przejdziemy do powstania trzeba przywołać przynajmniej jedną kobietę.

Ludwika Radziwiłł

To patriotka pruska i przyjaciółka Polaków (do 1848 roku nie było to jeszcze zjawisko rzadkie), która zasłużyła się dla inicjatyw charytatywnych i edukacyjnych f:undując

więcej

Emilia Sczaniecka

Powstanie listopadowe

To opowieść dotyczy samoorganizacji poza granicami Wielkopolski, ale po pierwsze brały w niej udział Wielkopolanki, po drugie ta forma samoorganizacji przeniesiona została potem na grunt wielkopolski. Trzeba więc o niej wspomnieć.

Gdy w Warszawie wybuchło powstanie wielu mężczyzn przedzierało się przez granicę m.in. wspomniani wyżej Działyński i Chłapowski (Raczyński się zdystansował, ale przez chwile zabiegał w imieniu rządu polskiego w Warszawie o przychylność Prus i ponoć na własny koszt urządził w Warszawie szpital wojskowy). Poszła tez młodzież. Choćby znany już nam z konspiracji w Berlinie doktor Karol Marcinkowski, Bernard Potocki i Tytus Działyński. Wymieniamy ich nie bez przyczyny. Oto za nimi podążały kobiety – żona Bernarda i siostra Tytusa Klaudyna z Działyńskich Potocka i Emilia Sczaniecka. Ta ostatnia jeszcze przed rokiem 1822 kontaktuje się z berlińską Polonią i poznaje Marcinkowskiego. Mają się ku sobie ale... z powodu różnic klasowych nic z tego nie wychodzi. On i ona nie zakładają rodzin, poświęcając się służbie publicznej, ale o tym jeszcze wspomnimy.

W 1830 obie panie przedostają się do Warszawy do ciężkiej pracy. Zabrany majątek i sprzedane kosztowności przeznaczają dla potrzebujących. Wstępują do Związku Patriotycznego Dobroczynności Pań Polskich, które zbiera środki na działalność filantropijną. Jednak przede wszystkim zajmują się pomocą rannym w tzw. Lazarecie poznańskim, który mieścił się w Pałacu Łubieńskich i... na polach bitew.

Do Wiosny Ludów (1831-1848)

W owym czasie mieliśmy do czynienia z wieloma procesami w samoorganizacji. Spróbujemy je opowiedzieć po kolei.

Organizacje niemiecko-polskie

Mamy w pamięci, że po roku 1832 istniały nadal loże masońskie w Poznaniu („Świątynia Jedności”), w których ciągle zasiadali Polacy. Jednak były to już loże niemieckie, z dominującym językiem niemieckim, podlegające centrali w Berlinie. Mimo to współpraca polsko-niemiecka w owym czasie była wciąż jeszcze czymś naturalnym. Do połowy wieku (do czasu reakcji po Wiośnie Ludów) antagonizm narodowy nie był ostry. Dodatkowo z Niemiec nadchodziły nowinki, w tym także te dotyczące organizacji. Musiały wpływać na formy samoorganizowania się mieszkańców Wielkopolski. Warto o nich pamiętać, bo nie mieszczą się w tradycyjnym podziale na działania narodowych pozytywistów i spiskowców.

Organizacje upiększania miast

Na terenach Prus pojawiły się pierwsze organizacje, które dały początek całemu szerokiemu ruchowi towarzystw przyjaciół miast, miastom ogrodom, itp.. Wywodzi się je od powstałego w 1822 roku na terenie Królestwa Prus Towarzystwa dla Ulepszania Ogrodnictwa (niem. Vereins zur Beförderung des Gartenbaues). I tak na terenie Wielkopolski powstają:

1832 - Towarzystwo Upiększania Miasta Bydgoszcz (niem. Verschönerungs – Verein zu Bromberg), które zajmowało się zazielenianiem terenów miasta, dbaniem o czystość i porządek, a także prowadziło działania edukacyjne.

1834 – w Poznaniu Towarzystwo do Upiększania Miasta i Jego Okolic (Statut spisano w językach polskim i niemieckim).

A także w 1838 w Gnieźnie i w 1839 w Lesznie...

Co ciekawe, wiele z tych towarzystw zajmowało się terenami zielonymi, które nie wchodziły wówczas w zakres zainteresowania władz miejskich (choc wielu włodarzy aktywnie działało w tych organizacjach). Dopiero znacznie później rolę tych towarzystw przejęły odpowiednie służby miejskie.

Organizacje trzeźwościowe

początki

Pierwsze organizacje trzeźwościowe na terenie Prus powstały zapewne w oparciu o doświadczenia z państw niemieckich, w których inicjatywy na rzecz wstrzemięźliwości pojawiły się już na początku lat trzydziestych – w 1830 roku np. założono towarzystwo wstrzemięźliwości w Hamburgu. To w oparciu m.in. o doświadczenia amerykańskie Fryderyk Wilhelm I zainicjował działania trzeźwościowe. Okólnik pruskiego ministra z 11 marca 1837 roku zachęcał do powoływania towarzystw trzeźwości. W literaturze można odnaleźć skąpe informacje o ówczesnych organizacjach. Pierwsze organizacje w Wielkopolsce powstały ponoć w Książu (1836), a pod koniec 1837 roku, jak twierdzi Chodźko [Chodźko 1937], utworzono jeszcze 11 takich towarzystw, „w szczególności w powiatach śremskim, pleszewskim, bnińskim i olsztyńskim”. W 1838 roku utworzono takież towarzystwo w Gnieźnie.

W 1840 roku w Bninie (obecnie w obszarze Kurnika) powstało Towarzystwo ku Przytłumieniu Używania Wódki w Wielkim Księstwie Poznańskim (co Chodźko tłumaczy jako Towarzystwo do wytępienia wódki w Poznaniu). Na jego czele stanął lekarz De La Roche. Było to towarzystwo niemiecko-polskie i odwołujące się zarówno do ludności protestanckiej, jak i katolickiej. Wspierane było też przez władze pruskie. W 1844 roku uznano je – w analogii do Towarzystwa Wstrzemięźliwości w Królewcu działającego na Pomorzu - za centralne towarzystwo wstrzemięźliwości dla Księstwa Poznańskiego. Powstało też kilka lokalnych towarzystw wstrzemięźliwości, będących oddziałami kórnickiej centrali. Do nich należały towarzystwa w Zbąszynie, Zdunach, Tuchorzy, Kruszwicy i Dobrzycy. Towarzystwo cieszyło się – przynajmniej formalnie – poparciem lokalnego Kościoła katolickiego (np. okólnik adresowany do księży dziekanów archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej datowany na 21 listopada 1843 roku, a podpisany przez ks. Stanisława Gajerowicza). Jednak inicjatywa straciła na znaczeniu, co było pewnie efektem budzącego się katolickiego ruchu wstrzemięźliwości (o bractwach trzeźwości w dalszej części).

Bractwa trzeźwości

Zupełnie inną forma organizacji były kościelne towarzystwa trzeźwości, które z czasem (w Wielkopolsce stosunkowo późno bo dopiero w 1868 roku) stały się pełnoprawnymi bractwami kościelnymi. Ruch zapoczątkowane w 1844 roku w Piekarach Śląskich (wówczas zwanych Niemieckimi) rozwinął się w kościołach najpierw Śląska, potem i Wielkopolski w zadziwiające zjawisko walki z plagą alkoholizmu. W poznańskiem pierwszy był ponoć proboszcz parafii Kępno, ks. Józef Waber, który 16 czerwca 1844 roku wygłosił kazanie abstynenckie, a następnie założył bractwo świętej wstrzemięźliwości. W ciągu roku zapisało się do niego 1421 członków. Za tym przykładem poszły okoliczne parafie. Do promocji tej idei zaangażował się biskup Jan Kanty Dąbrowski, który podczas licznych wizytacji duszpasterskich sam również zakładał parafialne bractwa wstrzemięźliwości. Dla przykładu podczas czterodniowej misji w maju 1845 roku w Grodzisku zwerbował ok. 7 tys. osób. Liczy się, że śluby trzeźwości w Księstwie Poznańskim złożyło ok. 100 tys. osób. Ta fala towarzystw zamarła w 1846, prawdopodobnie w związku z działaniami powstańczymi. Była to pierwsza fala bractw trzeźwości na terenach polskich (więcej w publikacji Bractwa trzeźwości – rzecz o skuteczności ruchu społecznego)

Inne organizacje

Kultura

1836 - Towarzystwo Sztuk Pięknych (Kunstverein). Inicjatorem tego przedsięwzięcia był naczelny prezes prowincji Eduard von Flottwell. Celem stowarzyszenia było organizowanie wystaw i wspieranie talentów. Należeli do niego tak Niemcy, jak i Polacy, ci ostatni stanowili większość. Tradycyjnie na czele stowarzyszenia stał naczelny prezes prowincji. Załamanie nastąpiło pod wpływem burzliwych wydarzeń 1848 r. Z wybuchem nastrojów nacjonalistycznych zaczęto dyskryminować dzieła malarzy polskich, w tej sytuacji Polacy wycofali się z prac Kunstverein, który w 1862 r. umarł śmiercią naturalną.

Nauka

1832 zawiązuje się Towarzystwo Medyczne (Medizinische Gesellschaft), które ponoć było efektem zebrań naukowo-szkoleniowych organizowanych przez Marcinkowskiego przed wybuchem powstania. [Molik s. 421] 1837 - powstaje Niemieckie Towarzystwo Naukowe Przyrodników prowincji poznańskiej (Deutscher Naturwissenschaftlicher Verein der Provinz Posen) ponoć dopiero w latach pięćdziesiątych wstąpiła do niego liczniejsza grupa Polaków, po wyborze na stanowisko sekretarza Polaka Józefa Szafarkiewicza.

Sportowe

1838 - poza bractwami kurkowymi, które tradycjami sięgały średniowiecza i które przez lata broniły się przed zniemczeniem, pojawił się nowy sport - wyścigi konne. Wspomniany wyżej Flottwell zainicjował w Poznaniu "Towarzystwo ku ulepszaniu Hodowli Koni, Bydła i Owiec" - w zarządzie dominowali Polacy, w tym wspominany już Dezydery Chłapowski, a także Hipolit Cegielski, o którym jeszcze za chwilę.

Jeśli chodzi o gimnastykę to W 1811 r. w Hasenheide koło Berlina Friedrich Ludwig Jahn (1778-1852) utworzył pierwsze boisko do ćwiczeń, rozpoczynając Ruch turnerski (od niemieckiego „Turnen” – gimnastyka) łączący sprawność fizyczną z ideologią narodową. ta zakazana przez wiele lat w Prusach działalność rozwinęła się ok 1848 powstaniem lokalnych organizacji organizacji gimnastycznych - Männer Turn Verein (MTV).

Ciąg dalszy?

Tak dla tych, co czytają... chciałbym na razie zawiesić publikowanie dalszych fragmentów do czasu wymyślenia jakiejś bardziej chwytliwej formy - liczę na ewentualne podpowiedzi. Jeśli jednak, dla kogoś taka forma jest przydatna do dajcie znać (tutaj)


Opracował: PF